Logo Przewdonik Katolicki

Precedens bez precedensu

Aleksandra Polewska
Fot.

Nie od dziś wiadomo, że krew męczenników owocuje nieprawdopodobnymi cudami. Jednym z najbardziej spektakularnych owoców męczeństwa św. Maksymiliana Kolbego było nawrócenie Rudolfa Hössa znanego z bezwzględności komendanta obozu w Auschwitz. Życie o. Maksymiliana Kolbego i Rudolfa Hössa pełne było podobieństw. Jako chłopcy byli ministrantami. W młodości marzyli o wyjeździe...

Nie od dziś wiadomo, że krew męczenników owocuje nieprawdopodobnymi cudami. Jednym z najbardziej spektakularnych owoców męczeństwa św. Maksymiliana Kolbego było nawrócenie Rudolfa Hössa – znanego z bezwzględności komendanta obozu w Auschwitz.

Życie o. Maksymiliana Kolbego i Rudolfa Hössa pełne było podobieństw. Jako chłopcy byli ministrantami. W młodości marzyli o wyjeździe na misje. Maksymilian wstąpił do zakonu franciszkanów, Rudolf w szeregi partii nazistowskiej. Spotkali się w Auschwitz. Maksymilian był więźniem, Rudolf komendantem obozu. Maksymilian skonał w celi śmierci, mając 47 lat. Rudolf został skazany na śmierć za zbrodnie przeciw ludzkości. Egzekucja odbyła się w kwietniu 1947 r. Höss miał 47 lat.

Zabrzmi to okrutnie, ale Auschwitz było prawdziwą pasją Hössa. W latach 30. pełnił funkcję przełożonego w obozach koncentracyjnych. Starał się wykonywać swe obowiązki najlepiej jak potrafił, wytrwale zabiegając o awans. Na początku lat 40. powierzono mu stanowisko głównego komendanta powstającego obozu pracy w Oświęcimiu. Höss poświęcił się temu zadaniu bez reszty. Efekty jego oddania pojawiły się bardzo szybko: stworzył największy i najlepiej zorganizowany obóz zagłady na świecie. Słynął z bezduszności. Pełen podziwu dla jego osiągnięć Heinrich Himmler w 1944 r. przeniósł go do Berlina.

W czasie procesu w Norymberdze Höss poraził wszystkich spokojem, z jakim mówił o przeprowadzaniu eksterminacji ludzi, których liczbę według jego ustaleń należałoby szacować na cztery miliony. Jak podkreślał, tylko połowa ofiar komór gazowych była odnotowywana w rejestrze zgonów. Kara śmierci, na którą go skazano, miała zostać wykonana w Auschwitz. Przed wykonaniem wyroku były komendant został przewieziony do aresztu w Wadowicach, gdzie nagle postanowił się nawrócić.

Wyrok śmierci wydany w Norymberdze nie mógł zostać uchylony. Nawrócenie Hössa nie mogło więc być desperacką próbą ratowania życia. Człowiek, który zatrwożył uczestników procesu, wykazując podczas składania zeznań brak elementarnych uczuć, krótko przed wykonaniem wyroku prosi o księdza, spowiada się i szczerze żałuje za grzechy. Wydaje się, że na użytek katalogu zbrodni popełnionych przez Hössa należałoby stworzyć nowe pojęcie. „Grzech” sprawia wrażenie terminu roboczego, jest pojęciem w jakimś sensie za małym. Pomimo to zbrodniarz wszech czasów otrzymuje rozgrzeszenie. Nie prosi o ułaskawienie; chce ponieść odpowiedzialność za zło, którego dokonał. Na egzekucję idzie spokojny. Komendant najokrutniejszego w historii obozu zagłady umiera pojednany z Bogiem. Zdarzenie bez precedensu.

Z obawy przed samosądem mieszkańców Oświęcimia, egzekucja zostaje wykonana dwa dni przed planowanym terminem. Trudno dziwić się tym, którzy chcieli dokonać linczu na byłym komendancie i tym, którzy nie potrafią pojąć, jak można rozgrzeszyć kogoś, kto zabił cztery miliony istnień ludzkich. Przez lata fakt nawrócenia Hössa pomijano milczeniem, by nie rozjątrzać ran ludzi, którym je bezpośrednio lub pośrednio zadał.

Maksymilian Kolbe urodził się na terenie tej samej diecezji, w której niedługo później przyszła na świat św. Faustyna Kowalska. Historia Hössa jest żywym przykładem mocy Miłosierdzia Bożego, o którym pisała w swoim „Dzienniczku”. Fakt, że Höss postanowił pojednać się z Bogiem, przebywając w areszcie w Wadowicach, też budzi zastanowienie. Oczywiście można to wszystko uznać za przypadek, ale św. Maksymilian, którego rocznicę urodzin obchodziliśmy 8 stycznia, nie wierzył w przypadki.

***

Fragmenty oświadczenia Rudolfa Hössa, napisanego przez niego 12 kwietnia 1947 r., na cztery dni przed egzekucją:

„W osamotnieniu więziennym doszedłem do gorzkiego zrozumienia, jak ciężkie popełniłem na ludzkości zbrodnie. Jako komendant obozu zagłady w Oświęcimiu urzeczywistniałem część straszliwych planów Trzeciej Rzeszy – ludobójstwa. W ten sposób wyrządziłem ludzkości i człowieczeństwu najcięższe szkody. [...] Oby obecne ujawnienia i stwierdzenia tych potwornych zbrodni przeciwko człowieczeństwu i ludzkości doprowadziły do zapobieżenia na przyszłość powstawaniu założeń, mogących stać się podłożem tego rodzaju okropności”.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki