Logo Przewdonik Katolicki

Prawda ponad wszystko

Jadwiga Knie-Górna
Fot.

Z Wandą Różycką-Zborowską, reżyserem, laureatką tegorocznej Ogólnopolskiej Nagrody dla Twórców Pierścień Mędrców Betlejemskich, rozmawia Jadwiga Knie-Górna Jak czuje się reżyser mający świadomość, że przygotowuje film o człowieku kochanym przez niemal cały świat, który już za życia uchodził za świętego? Nie wyobrażałam sobie, że w życiu...

Z Wandą Różycką-Zborowską, reżyserem, laureatką tegorocznej Ogólnopolskiej Nagrody dla Twórców „Pierścień Mędrców Betlejemskich”, rozmawia Jadwiga Knie-Górna

Jak czuje się reżyser mający świadomość, że przygotowuje film o człowieku kochanym przez niemal cały świat, który już za życia uchodził za świętego?
– Nie wyobrażałam sobie, że w życiu spotka mnie zaszczyt zrobienia filmu o Janie Pawle II.

Gdy byłam na studiach reżyserii, Jan Paweł II przybył po raz pierwszy z pielgrzymką do mojego rodzinnego Poznania. Chcąc udokumentować tę wizytę, mąż kupił mi profesjonalny aparat fotograficzny. Nie mogąc przedostać się w pobliże papieskiego ołtarza, postanowiłam wdrapać się na drzewo, by z niego fotografować Jana Pawła II. Mój wysiłek został sowicie wynagrodzony, bowiem obok tego „mojego” drzewa przejeżdżał Ojciec Święty. Spojrzał wówczas na mnie i pobłogosławił. To był jedyny moment mojego bliższego spotkania z Janem Pawłem II. Myślę, że dzięki temu błogosławieństwu w jakimś sensie nie czułam lęku przed tym, że nie podołam temu ogromnemu wyzwaniu, jakim była realizacja filmu o wielkim człowieku i papieżu. Z drugiej strony nie byłoby tego filmu bez dwóch niezwykłych kapłanów: księży Marcina Węcławskiego oraz Stefana Moszoro-Dąbrowskiego, który jest także autorem scenariusza. Ponieważ od producenta filmu, Przemysława Häusera, otrzymałam wielki kredyt zaufania, mogliśmy zrealizować ten film dokładnie tak jak chcieliśmy.

Po dłuższym okresie zbierania materiałów okazało się, że im więcej wiedziałam o Janie Pawle II, tym coraz wyraźniej rysowała mi się postać Chrystusa. Myślę, że właśnie o Nim chciał nam powiedzieć Jan Paweł II. A żeby mówić o Chrystusie, trzeba wypowiedzieć to, co jest w głębi duszy. Jan Paweł II, który był wielkim mistykiem, jednocześnie pokazał nam, że każdy z nas może dążyć do świętości, że wszyscy jesteśmy do niej powołani, że w każdym z nas obecny jest Chrystus, tylko musimy mocno Jemu zaufać i pozwolić Mu zawładnąć nami i naszym życiem.

Jest Pani osobą bardzo wrażliwą, patrzącą na świat poprzez własny pryzmat wartości, które dziś nie są modne. Nie ulega Pani trendom i idzie zdecydowanie własną drogą. Czy zatem nie obawia się Pani, że jej filmy nie przebiją się poprzez coraz wyższy mur obrazów promujących zło?
– Gdy człowiek wybiera dobro, tzn. jego drogą jest Chrystus, to zawierza Jemu i poprzez modlitwę umacnia się w swoim wyborze, wierząc, że dobro zwycięży. Nie ukrywam, że z przerażeniem obserwuję, jak coraz bardziej pogłębia się tendencja ukazywania w świecie upadku i grzesznej natury człowieka. Jednak przypatrując się historii, takie złe okresy w sztuce przychodzą i przemijają, natomiast zawsze przetrwa tylko to, co jest najcenniejsze, co jest fundamentem wartości chrześcijańskich. Takie trudne okresy mnie wzmacniają, właśnie wtedy chcę mówić coraz donośniejszym głosem.

Gdy byłam młodą artystką, miałam wówczas naturalną chęć zaistnienia, chciałam, żeby mnie wszyscy oglądali i kochali. Z upływem czasu moją siłą stało się coraz większe zbliżenie do Boga, modlitwa. Stałam się człowiekiem większej wiary, która umacniała mnie w przekonaniu, że to co robię jest ważne. Dziś najważniejsze są dla mnie spotkania z publicznością i jej reakcja na moje obrazy. Przygotowuję także spotkania kina duchowego, na których przedstawiam twórczość innych artystów, tak jak ja czujących się osamotnionymi w swoich zmaganiach w utrwalaniu prawdy w filmie. Jest duża grupa wrażliwych twórców, którzy robią bardzo dobre filmy i mają coś bardzo istotnego do powiedzenia. Zależy mi na tym, aby widzowie zapragnęli takich filmów, a reżyserzy poczuli, że ich praca ma sens. Jeśli myślą przewodnią naszej działalności będzie miłość do człowieka i miłość do własnej pracy, to sądzę, że w końcu wypłyną na powierzchnię obrazy wartościowe, wzbogacające ludzi. Bowiem tylko z pięknem i miłością łączy się prawda o człowieku, a z miłością odpowiedzialność – przecież o tym także mówił Jan Paweł II do artystów i twórców. Te słowa staram się realizować zarówno w życiu, jak i twórczości. Jeśli chcę, aby moje obrazy mówiły o prawdzie, sama muszę żyć z nią w zgodzie.

Artyści dostali od Pana Boga ten dar, że widzą jakby głębiej i więcej…
– Dlatego powinniśmy ten dar jak najlepiej wykorzystać. Naszą rolą jest ubogacanie ludzi, chodzi o to, żeby się nie zagubili, nie zatracili swoich korzeni, tożsamości i kultury, żeby wiedzieli co w życiu jest najistotniejsze. Bóg tak pięknie stworzył świat, że każdy człowiek jest tajemnicą i o każdym człowieku można opowiadać piękne filmy. Wszystkie moje dokumenty opowiadają o zwykłych ludziach, a jednocześnie niezwykłych, ponieważ ich życiem kieruje miłość. Gdy ona w ich życiu staje się najważniejsza, wówczas przekracza się niewyobrażalne granice. Takie granice przekraczał Jan Paweł II, wyrazem tego jest jego tytaniczna praca, jaką wykonał dla ludzkości. Jego siłą był bardzo bliski związek z Bogiem, żywy kontakt z Chrystusem. Nawet wówczas, gdy otoczony był milionami pielgrzymów, nieustannie z Nim rozmawiał. Przez jego milczące, straszne cierpienie mówił do nas Chrystus – to wszystko pokazują nam kamery, które chyba tylko z woli Boga tak skrupulatnie udokumentowały cały jego pontyfikat.

Przeglądała Pani tysiące kilometrów taśm filmowych dokumentujących życie i pontyfikat Jana Pawła II. Czy jest jakiś obraz, który szczególnie utkwił Pani w pamięci?
– Największe wrażenie zrobił na mnie film nakręcony na Kubie, gdzie Papież odwiedził między innymi dom starości, do którego z okazji jego odwiedzin przyjechał chórek dziecięcy. Dzieci stały i śpiewały, a kiedy wszedł Papież, spojrzały na niego i niemal automatycznie zaczęły płakać, szczególnie mocno płakała jedna z dziewczynek. Jan Paweł II spojrzał na dzieci, po czym przeszedł do chorych, wśród których były także osoby wrogo do niego nastawione, uciekające przed jego dotykiem. Ojciec Święty, szanując ich wolę, przechodził dalej i kiedy wracał, ku zaskoczeniu wszystkich podszedł do tej płaczącej dziewczynki i pogłaskał ją po policzku. Ta dziecięca, spontaniczna reakcja była dla mnie najbardziej wymownym obrazem świętości Jana Pawła II. Ten gest wzajemnego porozumienia między Papieżem a tymi dziećmi był dla mnie wypowiedzeniem tego wszystkiego, co jest tak trudne czy wręcz niemożliwe do wyrażenia słowami.

Czy praca nad filmem o Benedykcie XVI była dla Pani większym wyzwaniem niż realizacja obrazu o Janie Pawle II?
– Tak. Muszę się przyznać, że robiłam go z dużymi trudnościami. Film niby jest prosty, jest jakby kontynuacją filmu o Janie Pawle II. Wizyta Benedykta XVI, która prowadziła śladami Jana Pawła II, była dla mnie wyrazem nieodgadnionej tajemnicy, stąd realizacja filmu była tak trudna.

W tej chwili realizuje Pani dla telewizji publicznej siedem odcinków o życiu Jana Pawła II…
– Jakiś czas temu zaczęłam kręcić film o pani doktor Wandzie Półtawskiej. Mam już właściwie zrealizowany cały materiał, a kiedy chciałam przystąpić do jego montażu, producent wykonawczy, Przemysław Häuser, zaproponował mi realizację siedmiu odcinków o życiu Jana Pawła II. Oczywiście musiałam odłożyć wspomnianą sprawę montażu, ale myślę, że w tym jest jakiś Boży cel, że doktor Półtawską mam jeszcze lepiej poznać właśnie poprzez postać Jana Pawła II. Przecież tych dwoje ludzi było bardzo mocno ze sobą związanych przez wspólną pracę dla Kościoła i człowieka.

Jestem już zatem po etapie dokumentacyjnym serialu dokumentalnego pt. „Papież z Polski”, do którego wspólnie z operatorem przygotowaliśmy scenopis filmu, trwają prace castingowe, przygotowania scenografii i kostiumów, bo w obrazie tym jest także trochę kreacji. Czekamy na zdjęcia w zimowej scenerii, jednak główne kadry będą realizowane wiosną i latem. Zatem czeka nas jeszcze dużo ciężkiej pracy. Chcę, aby ten film opowiadający o Janie Pawle II stał się inspiracją do spojrzenia na własne życie, które jest przecież taką samą tajemnicą jak jego, dostrzeżeniem, że nasze życie dla Boga ma taką samą wagę i jest tak samo piękne oraz pełne łaski jak życie naszego Papieża.

Na zakończenie rozmowy proszę powiedzieć, czym jest dla Pani nagroda „Pierścień Mędrców Betlejemskich”?
– Wielkim wyróżnieniem. Od pewnego czasu właśnie ta nagroda stała się dla mnie najważniejszą. Może to zabrzmi trochę zarozumiale, ale odbieram ją jako nagrodę od Pana Boga, bowiem dostrzeżono to, co dla mnie jest najważniejsze. Zdaję sobie sprawę z tego, że z chwilą nałożenia tego pierścienia, jestem zobligowana do jeszcze bardziej wytężonej pracy, do tego, aby pozostać wierną samej sobie.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki