Debatowałem w pewnej telewizji na temat weta prezydenckiego. Karol Nawrocki zablokował ustawę pozwalającą bezdzietnym parom na łatwiejsze uzyskiwanie rozwodów. Prowadzący półżartem określił moje poglądy na ten temat jako „dziaderskie”. Sprowadzanie dyskusji wokół takich aktów prawnych do sporu między pokoleniami jest uproszczeniem. Ale ja się za epitet dziadersa nie obrażam. Daleko nie zawsze starsi nie mają racji. I czasem warto ich posłuchać.
Koalicja rządowa przegłosowała nowe przepisy. Para, która nie ma dzieci, mogłaby – za obopólną zgodą – rozwiązać swoje małżeństwo w tzw. trybie pozasądowym. Wystarczyłoby z tym pójść do urzędu stanu cywilnego. Nie byłoby postępowania przed sądem. Byłaby administracyjna decyzja.
Powiedziałem, że nie dziwię się prezydentowi, on zawsze podkreśla, że chce bronić trwałości rodziny. Z tych samych powodów jest krytyczny wobec ustawy o związkach partnerskich. Podsuwa się bowiem wszystkim alternatywną ścieżkę wobec klasycznego małżeństwa, zapewniającą małżeńskie przywileje, ale nie obowiązki. Z kolei ta, zawetowana już ustawa, czyni małżeństwa jakby z definicji mniej trwałymi. Można powiedzieć, że zachęca do zawierania związków niejako na próbę.
W odpowiedzi usłyszałem, że przecież jeśli nie mają dzieci, powinni móc się rozstać szybko i bezboleśnie, skoro coś w związku nie wyszło. Nikomu nic do tego. Mam tu inne zdanie. Państwo może swoim ustawodawstwem pewne społeczne tendencje umacniać, pewnym zachowaniom sprzyjać, albo na odwrót – osłabiać i zwalczać. Prawda, jeśli oboje chcą się rozstać i nie mają potomstwa, to pewnie przy takim zamiarze wytrwają. Ale może postępowanie przed sądem da choć czas na gruntowniejsze zastanowienie się. A może i na jakąś mediację. Rozwieść się zawsze zdążą. Nie słyszałem, aby ktokolwiek zdeterminowany nie zdołał tego w ostateczności osiągnąć.
Nie chodzi – jak lamentuje lewica – o zablokowanie instytucji rozwodów w imię poglądów katolików, a tylko o czas do namysłu. Do przyzwyczajenia ludzi wchodzących w dorosłość, że takie decyzje, i ślubne, i rozwodowe, podejmuje się odpowiedzialnie. Usłyszałem, że sprawy rozwodowe ciągną się za długo. Podstawił ten problem sam autor ustawy minister Waldemar Żurek. Jeśli naprawdę trwa to po wiele lat, jak twierdzi Żurek, to on powinien sądy udrożnić. Tymczasem działa w zupełnie przeciwnym kierunku. Na przykład próbując wyeliminować z systemu blisko jedną trzecią sędziów, bo byli rekomendowani przez niewłaściwą Krajową Radę Sądownictwa.
Równocześnie tym razem rząd Tuska przynajmniej na jedno się zgodził. Próbował załatwić tę sprawę w drodze ustawy. Niby to oczywiste, przecież przepisy prawa cywilnego wymagają ustawowych rozstrzygnięć. Tyle że rząd, poirytowany prezydenckimi wetami, próbuje coraz częściej zmieniać najbardziej elementarne normy prawne rozporządzeniami. Co tworzy system pełnej prawnej anarchii.
Oto minister kultury Marta Cienkowska chwali się, że właśnie nałożyła na smartfony, telewizory i inne narzędzia komunikacji tzw. opłatę reprograficzną. Ma ona rekompensować artystom pirackie korzystanie z ich twórczości. Sprawa jest co do meritum co najmniej kontrowersyjna.
Ale co do formy… Zaglądam do konstytucji. Artykuł 217 brzmi: „Nakładanie podatków, innych danin publicznych, określanie podmiotów, przedmiotów opodatkowania i stawek podatkowych, a także zasad przyznawania ulg i umorzeń oraz kategorii podmiotów zwolnionych od podatków następuje w drodze ustawy”. Ta opłata jest oczywistą daniną obciążającą wszystkich Polaków. Tymczasem pani minister uznaje samo nazywanie jej „podatkiem” za fejk.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!










