Prezydent Karol Nawrocki kroczy po tytuł mistrza w wetowaniu ustaw. Wystarczyło niespełna pół roku, by pod tym względem wskoczył na podium, wyprzedzając Andrzeja Dudę, który zawetował 19 ustaw – tylko że w 10 lat. Nawrocki ma już 23 weta, więc do drugiego Aleksandra Kwaśniewskiego brakuje mu ledwie jedno oczko. Lider pod tym względem, Lech Wałęsa, odmówił podpisania 27 ustaw, więc Nawrocki wyprzedzi go zapewne jeszcze przed wiosną. Jeśli utrzyma obecne tempo, to całą kadencję zamknie nie tylko na pierwszym miejscu, ale też jako pierwszy prezydent z trzycyfrową liczbą wet.
Pozostaje pytanie, czy jest to powód do dumy. Wśród zablokowanych dotychczas ustaw znajdziemy przynajmniej kilka całkiem potrzebnych i pożytecznych. Jedną z nich jest nowelizacja ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, która miała na celu zaimplementowanie do polskiego prawa unijnego aktu o usługach cyfrowych (DSA).
USA kontra reszta świata
Sfera cyfrowa wciąż jest jednym z tych obszarów, których regulacje nie potrafią dosięgnąć. O ile media tradycyjne, takie jak telewizja, radio czy prasa, są wyposażone nie tylko w odpowiednie przepisy, ale też instytucje kontrolne, to w internecie nadal panuje w dużej mierze wolnoamerykanka. Nomen omen, gdyż dominują w nim platformy rodem ze Stanów Zjednoczonych. Nie licząc chińskiego TikToka, wśród portali społecznościowych prym wiodą strony założone za oceanem. Facebook i Instagram należą do korporacji Meta, założonej przez Marka Zuckerberga. Platforma X, czyli dawny Twitter, to już własność Elona Muska, który dzierży w portfelu również producenta pojazdów elektrycznych Tesla i świadczeniodawcę usług satelitarnych SpaceX. W tym kontekście równie ważny jest YouTube, którego nie zaliczamy co prawda do typowych social mediów, jest raczej hubem materiałów wideo umieszczanych przez użytkowników, ale jego rola w debacie publicznej jest równie istotna. Na platformie należącej do korporacji Alphabet, posiadającej również tytuł hegemona na rynku wyszukiwarek, jakim jest Google, umieszczane są czołowe podcasty i kanały wideo, oglądane w samej Polsce przez miliony widzów.
Amerykanie dominują również w branży usług strumieniowania treści. Najpopularniejsze platformy streamingowe – Netflix, Max, Disney, Apple TV, Amazon Prime – to projekty stworzone nad Potomakiem i Missisipi. Nawet dostępny wyłącznie w Europie SkyShowtime należy do amerykańskich nadawców Comcast i Paramount. W sferze gier komputerowych sprzedawanych cyfrowo lub dostępnych w chmurze również USA nie dają reszcie konkurencji zbyt wiele pola do popisu – Microsoft (abonament Xbox Game Pass) i Valve (platforma Steam) kontrolują większość tego ogromnego rynku. Nie każdy zdaje sobie sprawę, że gry wideo to zdecydowanie największy dział sektora kultury i rozrywki. Pod względem wartości wyprzedzają branże filmową i muzyczną razem wzięte. Akurat tutaj próbują rozpychać się również Polacy. Platforma GOG, założona przez nadwiślańskiego giganta gamingu – spółkę CD Projekt, próbuje rywalizować z konkurencją zza oceanu, jednak przegrywa nie tylko z wymienionymi wyżej dwoma spółkami, ale też z kolejną usługą made in USA, czyli sklepem spółki Epic, która również oferuje oprogramowanie do tworzenia gier.
Europa aktualnie dysponuje tylko jedną naprawdę globalną platformą. Mowa o szwedzkim Spotify, który jest hegemonem w branży strumieniowania muzyki. Znany jest również komunikator Skype, który założono w Estonii, jednak w 2012 roku wykupił go amerykański Microsoft. W zeszłym roku spółka Billa Gatesa postanowiła jednak zlikwidować popularnego Skype’a, by zrobić więcej miejsca dla własnej usługi komunikacyjnej, czyli Windows Teams. Co świetnie obrazuje, w jak agresywny sposób Amerykanie dokonują ekspansji w świecie cyfrowym. Polacy nie są jednak w ciemię bici i też wyrąbali sobie swoje poletko. Mowa o handlu internetowym – platforma sprzedażowa Allegro jest popularna również w innych państwach naszego regionu, a system płatności mobilnych Blik to jedna z najbardziej zaawansowanych aplikacji tego typu na świecie.
Ziemia niczyja
Powyższa wyliczanka obrazuje dwa fakty. Po pierwsze, sfera usług cyfrowych to domena Amerykanów, którzy zdają sobie sprawę ze znaczenia tej hegemonicznej pozycji w sieci, więc jej zazdrośnie bronią. Na straży pozycji gigantów zza Oceanu Atlantyckiego stoi również administracja w Waszyngtonie, szczególnie pod wodzą bardzo asertywnego Donalda Trumpa. Mogliśmy to odczuć na własnej skórze już w czasie jego pierwszej kadencji, gdy podczas wizyty w Warszawie ówczesny wiceprezydent Mike Pence nieoczekiwanie podziękował zaskoczonej polskiej stronie za rezygnację z podatku cyfrowego – do czego Polska grzecznie się zastosowała. Po drugie, wymienione wyżej platformy funkcjonują w przeróżnych sferach życia i trudno obecnie znaleźć człowieka, który nie słyszał choćby o jednej z nich. Wiele młodszych osób całymi dniami funkcjonuje, używając wyłącznie tych platform: czyta na nich książki, płaci rachunki, czerpie informacje czy znajduje lokalizację interesujących miejsc.
Równocześnie ta sfera jest niemal całkowicie nieuregulowana. Platformy cyfrowe często w ogóle nie płacą podatków w krajach, w których świadczą usługi. Przykładowo, popularny w Polsce Netflix jest w Europie zarejestrowany w Holandii, gdzie trafiają wszystkie przychody z abonamentów płaconych nad Wisłą. Oczywiście fakt, że Holandia jest jednym z unijnych rajów podatkowych, nie jest przypadkiem. Platformy cyfrowe stosują niejawne algorytmy, na podstawie których wyświetlane są treści, co pozwala im wywierać olbrzymi wpływ na debatę publiczną. Google odpowiada za aż około 90. proc. wyszukiwań w internecie na całym globie, dając tej firmie olbrzymie możliwości nie tylko zarobku, ale też promowania wybranych treści i pomijania innych. Niejasne są również powody blokowania niektórych treści publikowanych przez użytkowników, którzy miewają potem niełatwą drogę odwoławczą. Równocześnie wiele nieodpowiednich treści trafia do osób małoletnich, które korzystają z usług cyfrowych bez żadnej kontroli.
Szeryfa nadal brak
W związku z tym Unia Europejska uchwaliła rozporządzenie, które zobowiązywało państwa członkowskie do określenia przejrzystych obowiązków platform cyfrowych. Na ich podstawie powinny określić transparentne mechanizmy usuwania nielegalnych treści oraz drogę odwoławczą.
Większość rządowa przyjęła więc ustawę, która nakazywała operatorom stron internetowych i aplikacji mobilnych blokowanie treści związanych ze ściśle określonymi, poważnymi przestępstwami (m.in. handel ludźmi, wykorzystywanie seksualne dzieci, oszustwa finansowe), dając użytkownikom możliwość złożenia sprzeciwu do sądu powszechnego. Transparentne mechanizmy odwoławcze dla użytkowników, umożliwiające składanie skarg i przywracanie błędnie usuniętych treści, miały być zabezpieczeniem przed ewentualnymi cenzorskimi zapędami. Czyny zabronione zostały opisane enumeratywnie, co również zawężało pole działania w takich przypadkach. Ustawa nakładała też na platformy obowiązki, takie jak wyjaśnianie przyczyn usunięcia treści czy ujawnianie zasad moderacji.
Niestety prezydent Karol Nawrocki postanowił nie podpisać ustawy. W projekcie znalazła się możliwość zgłaszania wniosków o zablokowanie poszczególnych treści. Organami właściwymi do ich rozpatrywania miały zostać Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji oraz Urząd Komunikacji Elektronicznej. Od tych decyzji nie przysługiwało prawo odwołania, a jedynie możliwość złożenia wniosku do sądu. Poza tym katalog nielegalnych treści miał być zbyt szeroki, obejmując m.in. dobra osobiste i prawa autorskie.
Niestety jest oczywiste, że główną przyczyną zablokowania ustawy przez Nawrockiego była ochrona interesów właścicieli usług cyfrowych z USA. „Brawo” – tak skwitował weto prezydenta Elon Musk na platformie X, której sam jest właścicielem. Przy okazji prezydent Nawrocki zadał kolejnego kuksańca rządowi, śrubując swoją liczbę wet. Pytanie tylko, co jest ważniejsze – interesy amerykańskiego wielkiego biznesu i pałacu prezydenckiego czy bezpieczeństwo Polek i Polaków w sieci, szczególnie tych najmłodszych.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













