Powrót niepewności

Gdy rynek pracownika odchodzi do lamusa, pracodawcy pozwalają sobie na więcej. Zatrudnianie na niepewnych umowach, łamanie przepisów BHP i mobbing to problemy, z jakimi zmagają się dziś pracujący.
Czyta się kilka minut
Plakat na jednej z ulic Łodzi, kwiecień 2025 r. Według danych GUS-u z września 2025 r. wyłącznie na umowach zlecenie lub pokrewnych pracowało w Polsce 1,5 mln osób. Liczba ta od kilku lat rośnie fot. Piotr Kamionka/REPORTER/East News
Plakat na jednej z ulic Łodzi, kwiecień 2025 r. Według danych GUS-u z września 2025 r. wyłącznie na umowach zlecenie lub pokrewnych pracowało w Polsce 1,5 mln osób. Liczba ta od kilku lat rośnie fot. Piotr Kamionka/REPORTER/East News

Jeszcze kilka lat temu polska klasa pracująca była na fali. Wydawało się, że sytuacja zmierza w kierunku powstania pełnoprawnego „rynku pracownika”. Niestety w 2020 roku ten czar prysł, gdyż od pandemii mamy nieustający ciąg nieszczęść różnego rodzaju, a rosnące koszty i wzrost niepewności na globalnych rynkach zniechęciły część przedsiębiorców do rozwijania swoich firm. Gdy w tym roku wydawało się, że wreszcie nastąpi chwila spokoju – inflacja znacząco spadła, a wojna w Ukrainie wydawała się zmierzać do końca – USA i Izrael rozpoczęły wojnę w Iranie, która przykryła nawet styczniowe porwanie przywódcy Wenezueli. Odbija się to na sytuacji pracowników, chociaż na szczęście jeszcze nie powrotem do czasów wysokiego bezrobocia. Dla pracujących w coraz gorszych warunkach ludzi to jednak marne pocieszenie.

Zimno jak w robocie

Państwowa Inspekcja Pracy od początku roku zaczęła przeprowadzać masowe kontrole w sieciach handlowych. Od stycznia do połowy kwietnia przeprowadziła aż 1364 inspekcje – nieprawidłowości wykryto podczas 1189 z nich, czyli w 87 proc. przypadków. W sprzedaży detalicznej pracodawcy niemający na sumieniu żadnego wykroczenia należą więc do zdecydowanej mniejszości, żeby nie powiedzieć – niszy. W czasie kontroli ujawniono aż 182 rodzaje przypadków łamania prawa pracy, więc trudno znaleźć byłoby przepis kodeksu, który nad Wisłą nie byłby omijany. Najczęstsze przypadki wykroczeń to nieprzestrzeganie zasad bezpieczeństwa i higieny pracy. Inspektorzy wydali aż 5570 decyzji dotyczących BHP. Na szczęście były to raczej niewielkie przewinienia. Łączna kwota 26 wystawionych grzywien to 31 tys. złotych, a tylko w ośmiu przypadkach inspekcja skierowała sprawę do sądu.

Najwięcej wykroczeń dotyczyło magazynowania i składowania towaru oraz niezapewnienia drożnych i odpowiednio szerokich dróg komunikacyjnych i ewakuacyjnych. Część pracodawców nie zapewniła również odpowiedniej przestrzeni magazynowej i pomieszczeń socjalnych. Zidentyfikowano także przypadki składowania towarów w niewyznaczonych do tego miejscach – czasem palety z towarami były wystawione na hali sprzedaży. W dużo mniejszym natężeniu występowało również łamanie praw pracowniczych. W 2–3 procentach kontroli wskazano nieprawidłowe rozliczanie czasu pracy, nieudzielanie pracownikom pełnego wymiaru urlopu wypoczynkowego oraz informowanie załogi o grafiku w czasie krótszym niż siedem dni. W niespełna 20 przypadkach stwierdzono również nieprzestrzeganie lub próby obchodzenia zakazu handlu w niedzielę.

W związku z licznymi skargami ze strony pracowników sieci dyskontów Dino inspekcja wzięła na celownik szczególnie tego pracodawcę. Pracownicy skarżyli się przede wszystkim na niską temperaturę na hali sprzedaży i w magazynach. Główny Inspektor Pracy nakazał przeprowadzenie 461 kontroli w sklepach sieci, podczas których wydano aż 1316 decyzji nakazowych – na jeden sklep przypadały więc średnio trzy decyzje. Nie wszystkie sklepy łamały jednak jakieś przepisy. Nieprawidłowości stwierdzono podczas 367 inspekcji, jednak trzeba pamiętać, że skontrolowano zdecydowaną mniejszość placówek należących do Dino, która to sieć posiada w całej Polsce ok. 3 tys. dyskontów. Znów były to raczej niewielkie wykroczenia. Niemal 1,1 tys. decyzji miało formę ustną, a nakazy inspektorów zostawały wykonane jeszcze podczas przeprowadzania kontroli.

Skargi pracowników odnośnie do niskiej temperatury okazały się prawdziwe. 136 decyzji dotyczyło właśnie chłodu w miejscu pracy: m.in. niezabezpieczenia kas przed napływem zimnego powietrza z kierunku otwieranych drzwi, braku ogrzewania w pomieszczeniach socjalnych oraz niezapewnienia pracownikom odpowiednio ciepłej odzieży. Przy okazji stwierdzono jednak cały szereg przypadków nieprzestrzegania przepisów BHP, głównie tych samych co w innych sklepach, czyli m.in. składowania towaru na hali sprzedażowej czy niezabezpieczenia przewodów elektrycznych.

Zetki też ludzie

Oczywiście w handlu detalicznym nigdy nie było łatwo, a pracownicy wielkich sieci dyskontowych i hipermarketów to jedna z najsłabszych grup zawodowych. Taką pracę zdobyć względnie łatwo, ale wytrzymać w niej jest już znacznie trudniej. Niestety rosnąca asertywność pracodawców sprawia, że coraz ciężej jest również zdzierżyć pracę w teoretycznie lepszych miejscach zatrudnienia.

W 2025 roku do PIP wpłynęła bardzo wysoka liczba skarg dotycząca mobbingu i nieodpowiedniego traktowania pracowników. Wysłano ich 2,6 tysiąca, co oznacza wzrost o jedną trzecią rok do roku. Co więcej, pracownicy nie boją się już pisać skarg pod nazwiskiem. Anonimy stanowiły tylko 11 proc. powiadomień. Nie każdy wniosek spotkał się jednak z reakcją PIP. Kontrole przeprowadzono w 1,6 tys. przypadków, a naruszenia stwierdzono w 129. Zdecydowana większość skarg została więc uznana za bezzasadne, chociaż trzeba pamiętać, że mobbing trudno jest udowodnić. Często nieodpowiednie zachowania mają miejsce bez obecności świadków i słowo skrzywdzonego staje naprzeciw zeznań domniemanego sprawcy.

Sam wzrost liczby skarg do PIP nie musi być traktowany jako przejaw czegoś niepokojącego. W dużej mierze jest on efektem rosnącej świadomości pracowników i większego wyczulenia na nieodpowiednie zachowania. Obecnie pracownicy nie chcą już wysłuchiwać połajanek, wulgaryzmów pod swoim adresem czy prób poniżenia przed załogą. Zatrudnieni zwykle są dobrze wykształceni, śledzą debatę publiczną, w której coraz częściej omawiane są przypadki kompromitujących zachowań osób powszechnie znanych, a także często mają doświadczenie z pracy za granicą, gdzie standardy bywają wciąż znacznie wyższe niż nad Wisłą.

Wzrost asertywności pracowników często łączy się z wejściem na rynek pracy pokolenia Z, czyli osób urodzonych w latach 1995–2010. Mają one być roszczeniowe i rozpieszczone przez „modne bezstresowe wychowanie”. Dokładnie to samo mówiono jednak o poprzedzających ich milenialsach (1980–1994), którzy także mieli być rozleniwieni w wyniku rosnącego dobrobytu, chociaż wchodzili oni na rynek w czasach bezrobocia sięgającego 20 proc., a wielu z nich skazanych było na emigrację. Pokolenie Z to wciąż bardzo młodzi pracownicy, a specyfiką młodego wieku w każdej generacji jest traktowanie pracy jako konieczności, a nie miejsca czerpania satysfakcji i spełnienia zawodowego. Młodzi pracownicy doskonale wiedzą, że przyjdzie im pracować jeszcze w bardzo wielu firmach, więc nie przywiązują się nadmiernie do aktualnych pracodawców – tak jak oni nie przywiązują się do zbierającej dopiero pierwsze szlify części załogi.

Pokolenie Z prawdopodobnie wyróżnia głównie jedna kwestia. Są wychowani w otoczeniu wszechobecnej elektroniki i dostępu do szybkiej sieci, w wyniku czego są oswojeni ze smartfonami, aplikacjami i programami służącymi do szybkich komunikatów i z innego rodzaju sposobami upraszczania sobie zadań. W rezultacie mogą z niechęcią podchodzić do przestarzałych, według nich, sposobów organizacji pracy, komunikowania się z przełożonymi czy wykonywania niektórych poleceń. To jednak nie oznacza, że są mniej pracowici czy szczególnie niesubordynowani. Po prostu są wychowani w innych okolicznościach, które za dekadę lub dwie będą już stanowić główny nurt, a nie dziwactwo.

Tak czy inaczej, inspekcja pracy staje się coraz bardziej czujna i w nadchodzących miesiącach przewiduje wzmożone kontrole tym razem w hotelarstwie i zakwaterowaniu. Ma to związek zarówno ze zbliżającym się okresem urlopowym, jak i rozszerzeniem uprawnień inspektorów, którzy od lipca będą mogli wydawać decyzje o zamianie umów cywilnoprawnych oraz kontraktów B2B na etaty. Tymczasem w branży HoReCa omijanie kodeksu pracy za pomocą umów-zlecenie czy nawet o dzieło jest częste. Niestety finalna forma reformy PIP wybiła nieco zęby początkowej wersji i pracodawcy będą mieli możliwości wymigania się od decyzji inspektorów, więc o tym, czy ustawa okaże się skuteczna, dowiemy się najwcześniej za kilka miesięcy.

Nowy prekariat

Częste przypadki naruszeń prawa pracy i przepisów BHP oraz rosnąca liczba skarg dotyczących mobbingu mogą jednak również wynikać ze wzrostu asertywności po stronie pracodawców. Przedsiębiorcy doskonale zdają sobie sprawę z coraz gorszej sytuacji na rynku pracy. Liczba bezrobotnych w ciągu roku wzrosła o 130 tys., a stopa bezrobocia (6,1 proc. w marcu) o ponad pół punktu procentowego. Wciąż jest bardzo daleka od poziomów znanych sprzed 2014 roku, a według metodologii przyjętej przez Eurostat nadal jest jedną ze zdecydowanie najniższych w Unii Europejskiej. Poza tym urzędy pracy mają obecnie obowiązek rejestrować także osoby niezameldowane na terenie powiatu lub miasta oraz osoby mające uprawnienia emerytalne, co zwiększyło liczbę bezrobotnych. Widać jednak również inne przesłanki pokazujące regres w tym obszarze.

Przede wszystkim spada liczba nowych ofert pracy. Według raportu GI Group Holding, w najbliższym kwartale zwiększenie zatrudnienia planuje tylko 13,7 proc. przedsiębiorstw, tymczasem zmniejszenie liczebności załóg niemal co dziesiąte – to dwukrotnie więcej niż rok wcześniej. W kwietniu GUS opublikował raport dotyczący popytu na pracę w 2025 roku na Śląsku, co dobrze obrazuje sytuację w przemyśle. Liczba wolnych miejsc pracy spadła aż o 18 proc. w porównaniu do roku poprzedniego. Na koniec 2025 roku zanotowano 8,6 tys. wakatów, chociaż półtora roku wcześniej (koniec czerwca 2024) było ich ponad 12 tys. Spadła również liczba obsadzonych miejsc pracy – wyniosła 1,375 mln, czyli o 4 proc. mniej niż na koniec 2024 roku. Największy spadek zanotowano w sekcjach: transport i gospodarka magazynowa (o 15,6 proc.), pozostała działalność usługowa (o 11,9 proc.) i budownictwo (o 11,6 proc.). Spadło również zatrudnienie w skali kraju. Według marcowych danych GUS, zanotowano w całej Polsce 6,4 mln etatów, co oznacza regres o niespełna jeden procent rok do roku. Nie jest to alarmujący wynik, jednak na tle wcześniejszych regularnych wzrostów może to być powód do niepokoju.

Największą przyczyną obaw o przyszłość rynku pracy nad Wisłą jest jednak rosnące zatrudnienie na formach pozakodeksowych, szczególnie na umowach cywilnoprawnych. Zlecenia są obecnie równie powszechne, co w najgorszych czasach popularności tzw. śmieciówek. Na koniec września 2025 roku (najświeższe dane GUS) wyłącznie na umowach-zlecenie lub pokrewnych pracowało 1,5 mln Polek, Polaków i pracowników zagranicznych. Oznacza to wzrost o 5,4 proc. rok do roku i o 3,5 proc. w porównaniu do końca czerwca 2025. Co gorsza, jest to trend utrzymujący się już od kilku lat. W porównaniu do końca marca 2023 roku liczba osób zatrudnionych tylko na umowach cywilnoprawnych wzrosła o 16 proc. Najwięcej pracowników nieobjętych kodeksem pracy zanotowano w sekcjach administrowanie i działalność wspierająca (326,5 tys.) oraz przemyśle, ochronie zdrowia i handlu detalicznym (po 150 tys. w każdej). Łączna liczba pracujących na umowach cywilnoprawnych to ponad 2,5 mln, gdyż dorabia na nich ponad milion etatowców.

Niepewność związana z sytuacją międzynarodową oraz upowszechnienie programów opartych na sztucznej inteligencji będzie skutkować dalszym regresem stabilności zatrudnienia. Dobrze więc się stało, że Państwowa Inspekcja Pracy otrzymała do ręki nowe uprawnienia i wykazuje coraz większą inicjatywę. Niestety w ustawie zawarto rozwiązania, które mogą ułatwić nieprzesadnie uczciwym pracodawcom adaptację do nowych warunków. Przedsiębiorca będzie miał aż 12 miesięcy na usunięcie przypadków naruszenia prawa przez nieuzasadnione zatrudnianie na umowach cywilnoprawnych – dopiero po tym czasie inspektor będzie mógł wydać decyzję nakazującą etatyzację stosunku pracy, od której jeszcze będzie przysługiwało prawo odwołania do sądu. W ciągu tych 12 miesięcy pracodawca będzie mógł równie dobrze zwolnić pracownika na zleceniu, zamiast przyjąć go na umowie o pracę. Politycy znów zmarnowali szansę na wprowadzenie dobrych rozwiązań bez dopisania do nich kruczków prawnych na ostatniej prostej.  

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 18/2026