Problem z nawozami? Unia Europejska na ratunek rolnikom

Sankcje nałożone na Białoruś i Rosję, a także blokada cieśniny Ormuz spowodowały problemy z dostępnością nawozów dla rolnictwa. Ratunkiem ma być unijny plan.
Czyta się kilka minut
Najwięcej nawozów azotowych stosuje sadownictwo i produkcja warzyw wraz z ogrodnictwem, ale sporo używa się ich także w produkcji podstawowych zbóż | fot. Arkadiusz Ziółek/ East News
Najwięcej nawozów azotowych stosuje sadownictwo i produkcja warzyw wraz z ogrodnictwem, ale sporo używa się ich także w produkcji podstawowych zbóż | fot. Arkadiusz Ziółek/ East News

Od 2022 roku rolnicy znajdują się pod dużą presją. Odcięcie od dostaw ze Wschodu omawiane było głównie z punktu widzenia dostaw energii, tymczasem Białoruś i Rosja należą do największych eksporterów nawozów. Za dywersyfikację źródeł paliw zabrał się rząd, uruchamiając Baltic Pipe, budując nowy pływający gazoport w Gdańsku czy na całym świecie kupując węgiel dla gospodarstw domowych. Zaopatrzeniem w nawozy musieli zająć się sami rolnicy. Gdy wydawało się, że sytuacja się unormuje, blokada cieśniny Ormuz, przez którą przepływa 35 proc. globalnego eksportu nawozów azotowych, wygenerowała kolejne wzrosty cen. Być może tym razem nie zostaną z problemem sami, gdyż za kwestię dostępu do chemii rolnej postanowiła się zabrać Bruksela.

Mniej nie znaczy mało

Rolnicy w Unii Europejskiej muszą stosować się do wielu restrykcji, które ograniczają stosowanie chemii w produkcji rolnej. Mimo to wciąż używają bardzo duże ilości nawozów chemicznych, dzięki którym mogą utrzymywać przyzwoity poziom plonów. Stosowanie nawozów jednak spada. Szczyt używania minerałów do nawożenia przypadł na rok 2017, gdy unijni producenci wykorzystali ich aż 11,6 mln ton. Od tamtego czasu niemal co roku ta liczba stopniowo, chociaż wolno, się kurczyła. Według najnowszych danych Komisji Europejskiej w 2023 roku zużyto 9,3 mln ton nawozów sztucznych w całej UE. Było to niemal 4 proc. mniej niż w 2022 roku i jedną piątą mniej niż w rekordowym 2017 roku. Zdecydowanie dominowały nawozy azotowe, które odpowiadały za 8,3 mln ton. Niespełna milion ton to nawozy fosforowe.

Za ten spadek odpowiadały nie tylko przepisy unijne, ale też wojna w Ukrainie. Po agresji na Kijów i nałożeniu sankcji na Rosję i Białoruś ceny gwałtownie wzrosły. W 2023 roku wyraźnie spadły, jednak wciąż były na znacznie wyższych poziomach niż przed wojną. To skłoniło rolników do zmniejszenia zużycia chemii w nawożeniu, co jednak przekładało się na ograniczenie plonów i wzrost cen surowców rolnych. Był to jeden z wielu czynników kryzysu kosztów życia z lat 2021–2023.

Polska należy do ścisłej czołówki pod względem wykorzystania nawozów azotowych i fosforowych. W 2023 roku w całej Polsce zastosowano 1,04 mln ton nawozów azotowych, czyli 12,5 proc. całego unijnego zużycia. Więcej wykorzystano ich jedynie we Francji, która pod tym względem zdecydowanie przoduje, z wynikiem 1,73 mln ton. Poza tymi dwoma państwami już tylko Niemcy zbliżyły się do granicy miliona ton, chociaż jej nie przekroczyły – mowa o 978 tys. ton. W pozostałych państwach zużycie to było już znacznie mniejsze. Także Polska stopniowo ogranicza stosowanie azotu w rolnictwie. Nasz szczyt przypadł jednak na 2018 rok, gdy zużyto ich niespełna 1,2 mln ton. Od tamtego czasu nastąpił więc spadek o prawie 12 proc. Polscy rolnicy trochę wolniej ograniczają więc zużycie nawozów mineralnych od średniej unijnej.

KE wykazała również porównanie między średnim zużyciem azotu z lat 20210–2023 a okresem 2012–2014. W tym wypadku średni spadek zużycia w całej UE wyniósł niespełna 10 proc., tymczasem dla Polski wynik wyniósł również ok. 12 proc., więc w takim ujęciu polscy rolnicy wypadają nieco lepiej od średniej. Bezkonkurencyjne były Niemcy, które w tym okresie ograniczyły zużycie nawozów azotowych aż o równą jedną trzecią. We Francji i Hiszpanii spadek był porównywalny do Polski. Po drugiej stronie znalazła się Rumunia, która zwiększyła w tym czasie wykorzystanie nawozów azotowych aż o połowę, a druga Bułgaria o jedną czwartą.

Ostro w górę

Zużycie znacząco różni się od typu upraw lub hodowli. Dla wszystkich typów farm średnio używa się ok. 70 kg nawozów azotowych na hektar. Najwięcej stosuje ich sadownictwo i produkcja warzyw wraz z ogrodnictwem, w których liczba ta przekracza aż 125 kg na hektar. Sporo stosuje się ich jednak także w produkcji podstawowych zbóż (pszenica, żyto, jęczmień itd.), w których wynik sięgnął 90 kg/ha. Wypas bydła na mleko zużywa 75 kg/ha, a pozostałe rodzaje upraw i hodowli (wino, inne zboża, wypas innych zwierząt) wykorzystują ok. 25–30 kg/ha azotu nawozowego.

Dostęp do nawozów chemicznych jest więc dla rolników bardzo ważny, chociaż nie należy przeceniać ich znaczenia dla kosztów produkcji i cen podstawowych artykułów spożywczych. W całym sektorze rolnym UE ceny nawozów odpowiadają za ok. 8 proc. wszystkich kosztów. Oczywiście wiele zależy do typu produkcji, jednak nawet w sadownictwie i warzywnictwie koszty chemii nawozowej nie powinny przekraczać jednej czwartej nakładów. Dlatego też rosnące ceny nie przekładają się „jeden do jeden” na rachunki płacone w sklepach.

Nie zmienia to faktu, że problem istnieje i narasta. W 2025 roku ceny nawozów mineralnych były wyższe o około jedną piątą w stosunku do roku wcześniej. W 2026 roku sytuacja znacząco się pogorszyła, co było bezpośrednio związane z wojną w Iranie. O ile jeszcze w lutym ceny były wyższe o 28 proc. w stosunku do 2024 roku, to w marcu już o 61 proc., a w kwietniu aż o 71 proc. Dostępność cenowa, czyli stosunek kosztu nawozów do cen zbóż, jest obecnie najniższa od 2022 roku.

Sytuację komplikuje fakt, że Unia Europejska jest w dużej mierze zależna od importu tych towarów. Co prawda nie sprowadza ich akurat przez cieśninę Ormuz, która odpowiada ledwie za około 3 proc. importu amoniaku i 1–2 proc. importu nawozów azotowych, to – podobnie jak w przypadku paliw – ceny rosną globalnie, więc pośrednio przekłada się to również na sytuację w UE. Europa sprowadza ok. 30 proc. zużywanych nawozów azotowych i aż 70 proc. fosforowych. W przypadku nawozów potasowych, które są niezwykle istotne w sadownictwie i warzywnictwie (aż 116 kg/ha), import odpowiada za 40 proc. zużycia. Chociaż Polska jest dużym producentem nawozów azotowych (odpowiada za 18 proc. produkcji unijnej), to także drugim największym ich „konsumentem”, więc sytuacja w naszym kraju pod względem zależności od importu nie odbiega od średniej unijnej.

Unijny plan nawozowy

W związku z tym Komisja Europejska postanowiła ogłosić Fertiliser Action Plan, dzięki któremu sytuacja rolników ma być nieco lepsza. Ważne jest jednak to, że to dopiero deklaracja działań, a nie konkretne rozwiązania zaimplementowane do prawa unijnego. Komisja deklaruje zapewnienie nadzwyczajnego wsparcia rolnikom ponoszącym wysokie koszty nawozów za pośrednictwem istniejących instrumentów w ramach unijnej polityki rolnej. Zaproponuje również uruchomienie środków z budżetu UE w celu zwiększenia rezerwy dla rolnictwa. Pakiet finansowy zostanie przedstawiony przed latem, więc zapewni rolnikom ulgę finansową dopiero przed kolejnym cyklem produkcyjnym. Plan obejmie również nowy system płatności, by zapewnić nie tylko większą elastyczność wypłat zaliczek, ale też silniejsze zachęty do bardziej wydajnych praktyk rolniczych, optymalizacji stosowania nawozów i przechodzenia na kompost pochodzenia biologicznego.

„Dzięki temu planowi działania inwestujemy w silniejszy europejski przemysł nawozowy, wspierając europejskich rolników i przyspieszając innowacje w zakresie zrównoważonych, rodzimych rozwiązań” – stwierdziła szefowa KE Ursula von der Leyen. Bardziej sceptyczna jest jednak branża chemiczna i rolnicy. „Nie jest to przełom, który sam w sobie rozwiąże problemy sektora, lecz dokument określający ramy dalszej debaty” – napisała Polska Izba Przemysłu Chemicznego.

„Mówimy o rezerwie 200 mln euro, która ma wystarczyć na wszelkie pomoce, więc ten budżet nie jest jakiś wielki. Tych pieniędzy trzeba dużo więcej niż wynika z możliwości budżetowych” – powiedział na konferencji prasowej minister rolnictwa Stefan Krajewski z PSL. Unia Europejska nie po raz pierwszy jest więc zarówno spóźniona, jak i zbyt oszczędna.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 23/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Unia na ratunek rolnikom