Pewien Nowojorczyk, trzydziestoletni Mendel Uminer, wynajął mieszkanie na Manhattanie, przecznicę od Central Parku. Przeprowadził się tam nie tak dawno temu – czytam o tym w bieżącym numerze gazety „New York Times” – i po paru miesiącach otrzymał wezwanie do natychmiastowej wyprowadzki z powodu… książek. Otóż tenże mężczyzna, który zajmuje się tłumaczeniem z hebrajskiego, wprowadził się tam ze swoją biblioteką, która liczy 10 tysięcy woluminów. Książki zajęły regały w każdym pomieszczeniu mieszkania, także w korytarzach, kuchni i łazience. Te, które nie zmieściły się na półkach, poustawiał w stosy na podłodze, które wręcz zasłaniały okna. A on sam spał na materacu, gdzieś pomiędzy tomami poezji, esejami i grecką tragedią. „New York Times” pokazuje to na zdjęciach. Przychodzili do niego znajomi, z którymi przy piwie dyskutował o literaturze i sztuce. Stosy rosły, bo Uminer nie potrafił sobie odmówić kolejnych zakupów w księgarniach i antykwariatach. „Zawsze czytam – mówi dziennikarzowi – Czytam, żeby zdobyć wiedzę. każda książka, którą posiadam, jest mi potrzebna. Moja biblioteka to mój podręcznik życia”. Tymczasem dla właściciela budynku to zagrożenie: wszak książki są łatwopalne, a zbiór książek to nie biblioteka, a zagracenie mieszkania. Generalnie to obojętne, czego masz w mieszkaniu w nadmiarze: śmieci czy książek. Skończyło się więc nakazem eksmisji. Uminer walczył, ale niestety musiał się poddać. Okazało się, że właścicielem budynku jest jakiś nowojorski magnat na rynku nieruchomości, a „New York Times” poinformował czytelników, że mimo skierowanych do niego pytań postanowił nie wypowiadać się na ten temat... Bo Uminer właśnie się wyprowadza.
A mogła być sławna ta biblioteka na Upper East Side, może nawet tak jak ta, którą zostawił po sobie zmarły dekadę temu Umberto Eco. Włoski pisarz zgromadził w swoim mieszkaniu w Mediolanie 32 tysiące tomów. W ciągu ostatniego roku przewieziono książki do Bolonii, gdzie na tamtejszym uniwersytecie Eco wykładał przez ponad trzydzieści lat. W Palazzo Poggi właśnie otwarto jego bibliotekę, która oceniana jest jako jedna z najważniejszych współczesnych kolekcji. Tomy z tego księgozbioru pochodzą z różnych dziedzin – wiadomo, że Eco był erudytą i bibliofilem, jakich na świecie mało. Może i Uminer mógłby dołączyć do tego elitarnego grona? Może, ale na pewno nie na Manhattanie. Musi teraz znaleźć jakieś inne lokum. Gdzieś, gdzie książki nie będą zagrożeniem.
Piszę o tym w czasie, gdy mój mąż montuje kolejne półki na książki. Stosy w moim mieszkaniu rosną szybko, na regały nie ma już miejsc, więc cóż: jedna półeczka tu, inna tam. Przyszedł do pomocy kolega z wiertarką, która wbija się w beton. Daleko nam do Uminera, ale i tak mam nadzieję, że nikt nie uzna, że stanowimy zagrożenie…
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu lub zakup subskrypcję od razu na rok i oszczędź pieniądze.









