Kate Bush wraca, choć właściwie nigdy nie odeszła

Jej piosenki znają dziś także ci, którzy urodzili się dekady po jej największych sukcesach. Fenomen Kate Bush okazuje się wyjątkowo odporny na upływ czasu.
Czyta się kilka minut
Takie happeningi jak ten, który odbył się 26 lipca 2026 r. w brytyjskim Folkestone, mają miejsce w miastach na całym świecie. Ich uczestnicy tańczą do piosenki Kate Bush Wuthering Heights z 1978 r. | Fot. AFP/East News
Takie happeningi jak ten, który odbył się 26 lipca 2026 r. w brytyjskim Folkestone, mają miejsce w miastach na całym świecie. Ich uczestnicy tańczą do piosenki Kate Bush Wuthering Heights z 1978 r. | Fot. AFP/East News

Fani piosenkarki odtwarzają jej kultowy taniec z teledysku do utworu Wuthering Heights, w internecie łatwo zresztą znaleźć dokładne instrukcje. Pamiętam, kiedy pierwszy raz zobaczyłam nastoletnią Kate w telewizji w zwiewnej czerwonej sukni. Byłam małą dziewczynka, ale miałam starszą siostrę, która oszalała na punkcie tej piosenki, jak zresztą niemal cały świat. W jednej chwili Kate Bush była na ustach wszystkich. Był rok 1978. To fenomen, że artystka, która nie koncertuje, raczej nie udziela wywiadów, właściwie nie istnieje w mediach społecznościowych, a płyty nagrywa bardzo rzadko, wciąż jest tak popularna.

Pokolenie zetek poznało ją dzięki serialowi dla młodzieży Stranger Things. Serial ma pięć sezonów, zdobył kilkanaście nagród Emmy i oprócz tego, że przypomniał o istnieniu Winony Rider, to także jest odpowiedzialny za powrót Kate Bush. Wystarczyło, że w czwartym sezonie jedna z bohaterek słucha na walkmanie piosenkę Running Up That Hill podczas ucieczki przed czarnym charakterem. Natychmiast piosenka Kate Bush z 1985 roku weszła na listy przebojów na całym świecie. Niemal czterdzieści lat po premierze znalazła się na szczycie i stała się najczęściej streamingowanym utworem na Spotify i iTunes w 2025 roku. Kate Bush w ogóle rzadko zgadza się na używanie jej utworów, tym razem intuicja podpowiedziała jej co innego, bo jak sama przyznała, serial jej się podoba. Nie spodziewała się jednak takiego sukcesu.

Ciekawe, że „Bushmania” dotyczy kobiety, która w tym roku skończyła 68 lat i od dekad izoluje się od świata rozrywki, a ostatnią rzeczą, o jakiej myśli, to promowanie własnej osoby. Być może jednak współczesne pokolenia jednak bardziej cenią sobie szczerość niż pozę.

Wichrowe wzgórza

Okazuje się, że odciąć się od świata medialnego nie jest tak łatwo. O Kate Bush od lat krążą plotki: że oszalała, że zamknęła się w jakimś opuszczonym zamku, że jest dziwaczką, a możliwe, że nawet wiedźmą. Tylko dlatego, że nie ma ochoty opowiadać o swoim życiu prywatnym, nie pokazuje się na branżowych rautach i premierach, a zamiast skandali i prowokacji wybrała życie rodzinne na uboczu. Zbierzmy więc to, co o niej wiemy.

Urodziła się 30 lipca 1958 roku w hrabstwie Kent w dobrze sytuowanej i kochającej się rodzinie. Ojciec był lekarzem, matka, Irlandka, pielęgniarką; oprócz nich w starym dużym domu z ogrodem mieszkało dwóch starszych braci. Wszyscy uwielbiali muzykę, a skoro w domu były instrumenty, nic dziwnego, że bardzo szybko zaczęła na nich brzdąkać.

W jednym z nielicznych wywiadów udzielonych w 2011 roku Kate Bush mówiła: „Mój ojciec zawsze grał na pianinie. Grał różnorodną muzykę – Gershwina, wszystko. Był dla mnie ogromnym wsparciem, kiedy byłam mała. Pisałam w młodości mnóstwo piosenek, a on zawsze był przy mnie, żeby je wysłuchać. To było naprawdę wspaniałe, bo dawało mi poczucie, że te rzeczy mają jakąś wartość, nawet jeśli tak nie było. I zawsze był ze mną bardzo szczery. Mówił, jeśli jakaś piosenka nie wydawała mu się aż tak dobra; co było wspaniałe to to, że zawsze przychodził posłuchać, kiedy coś napisałam. Więc wiesz, był fantastyczny, bo dawał mi poczucie, że we mnie wierzy”.

Miała 14 lat, kiedy jedna z tych piosenek trafiła do Davida Gilmoura z zespołu Pink Floyd, a on, zachwycony jej talentem, postanowił odwiedzić dom Bushów i poznać ją. Był pod tak dużym wrażeniem jej dojrzałości i talentu, że zafundował jej profesjonalną sesję nagraniową, a potem przedstawił agentom z wytwórni płytowej EMI. Kate już nie miała ochoty kontynuować nauki w przyklasztornej szkole, zrezygnowała z matury i skupiła się na lekcjach śpiewu i tańca oraz graniu małych koncertów w pubach i klubach. Wszystko zmieniło się po podpisaniu kontraktu, nagraniu debiutanckiej płyty, którą poprzedził singiel i teledysk Wuthering Heights. Piosenkę napisała zainspirowana miniserialem emitowanym przez BBC, według powieści Emily Brontë. Wysoki ton głosu i jego nieco dziecinna barwa, eteryczna uroda i zmysłowe ruchy oraz oryginalność piosenki, która różniła się od popu serwowanego w tamtym czasie, spowodowały, że debiutancka płyta The Kick Inside natychmiast znalazła się na szczytach sprzedaży.

Trasa życia

Dzisiaj jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że koncert wykonawcy pop to wielkie widowisko. Piosenkarki zmieniają stroje, latają nad sceną i śpiewają, nieustannie wykonując skomplikowane układy choreograficzne, nad którymi pracuje cały zespół. Nikt nie wie, że prekursorką takich przedstawień była dziewiętnastoletnia Kate Bush. W 1979 roku, kiedy po raz pierwszy (i ostatni) wyruszyła w trasę, koncerty były po prostu odśpiewaniem zestawu piosenek. Dla niej to było za mało. Nie po to ciężko ćwiczyła z trenerami tańca i pantomimy. Śpiewała, tańcząc, a żeby się to udało, specjalnie dla niej skonstruowano przenośny bezprzewodowy mikrofon, który przyczepiała do czubka głowy. Podczas występu przebierała się kilkanaście razy, ale nie w kuse sukienki, lecz w kostiumy i trykoty, bo dla niej koncert był połączeniem musicalu i burleski. W tle wyświetlane były filmy i ruchome obrazy, towarzyszyli jej na scenie – oprócz muzyków – także tancerze. wszystko miała pod kontrolą, bo wszystko wymyśliła sama. W trasę zatytułowaną The Tour of Life wyruszyła po wydaniu drugiego albumu Lionheart w kwietniu 1979 roku, a skończyła w maju – występowała przez miesiąc właściwie codziennie. Odniosła sukces, dodano kilka dodatkowych koncertów, bo bilety wyprzedawały się szybko, ale kosztowało ją to ekstremalnie dużo sił. Podobno czasami znoszono ją ze sceny. Jeśli dodać do tego mnóstwo występów telewizyjnych i irytującą promocyjną trasę medialną, nic dziwnego, że była wyczerpana. Do tego stopnia, że postanowiła na jakiś czas wycofać się z życia publicznego i wyprowadziła z Londynu.

Zamieszkała w XVII-wiecznej posiadłości w hrabstwie Kent, potem przenosi się do starego młyna na małej wyspie, rodzi syna, żyje spokojnym wiejskim życiem i nagrywa w przydomowym studiu kolejne płyty, a każda jest dobra: Never for Ever, The Dreaming, Hounds of Love, The Sensual World, The Red Shoes, Aerial, a w 2011 roku 50 Words for Snow. Nie koncertuje do 2014 roku. Wróciła na scenę krótko, była to koncertowa rezydencja w londyńskim Hammersmith Apollo, która objęła 22 występy, na którą bilety wyprzedały się w absolutnie rekordowe 15 minut. Before the Dawn był właściwie immersyjnym spektaklem, w którym oprócz Kate Bush i muzyków występowali aktorzy. Od tej pory Kate Bush nie wydała ani jednej płyty i nie wystąpiła na żywo.

War Child

Ale nie jest tak, że zamilkła całkowicie. Po prostu ma ważniejsze sprawy, czyli rodzinę. Chętnie angażuje się w działalność charytatywną Amnesty International i organizacji War Child. To właśnie we współpracy z tą organizacją wypuściła w świat kilkuminutową animację, stworzoną na podstawie jej własnych rysunków do piosenki Snowflake, nagranej z synem w 2011 roku. Film ma tytuł Little Shrew (Mała ryjówka) i jest poruszającym obrazem horroru wojny, a został stworzony z myślą o cierpiących na skutek wojny dzieciach Ukrainy. W ten sposób artystka zachęca do wpłacania datków na rzecz War Child, która wspomaga dzieci nie tylko ukraińskie, ale wszędzie tam, gdzie rozgrywają się konflikty zbrojne i domowe: w Jemenie, Afganistanie, Palestynie, Kongu. Ambasadorką organizacji jest brytyjska aktorka Gillian Anderson.

Kate Bush zaprosiła także 52 artystów wizualnych do artystycznej wypowiedzi zainspirowanej słowami z jej hitu Running Up That Hill: „Gdybym tylko mogła, zawarłabym umowę z Bogiem”. Powstałe prace zostały wystawione na internetowej aukcji, z której cały dochód został przeznaczony dla organizacji War Child. To kontynuacja pomysłu z 1994 roku, kiedy to wystawę na rzecz War Child zorganizowali David Bowie i Brian Eno. Na zaproszenie Kate Bush odpowiedział m.in. Peter Doig, znany współczesny malarz figuratywny, i Maggi Hambling, ekspresjonistka znana z kontrowersyjnych prac, czy Corbin Shaw, twórca młodego pokolenia wymieniony przez „Forbesa” na liście najbardziej wpływowych osób w kulturze i sztuce przez trzydziestką.

Pytana przy tej okazji przez dziennikarzy o to, czy planuje nagrać jakiś nowy album, Kate Bush odpowiadała, że ma parę nowych pomysłów i dużą ochotę, żeby wejść do studia.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu lub zakup subskrypcję od razu na rok i oszczędź pieniądze.

Wypróbuj za darmo

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie
  • Możesz zrezygnować w dowolnym momencie
19.90 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 19.90 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 33/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Bushmania