Morawiecki zebrał zaplecze intelektualne, ale czy będzie umiał budować struktury?

Pisałem tu dopiero co o tym, jaką absurdalną kampanię przeciw Mateuszowi Morawieckiemu rozpętali jego dawni koledzy z partii, w tym sam prezes Jarosław Kaczyński. W międzyczasie odbył się, będący kością niezgody, sławny już grill Morawieckiego. Była to stosunkowo wystawna impreza z udziałem wielu gości, także spoza środowisk okołopisowskich, wręcz spoza prawicy. Debaty, panele, miały być demonstracją otwarcia nowej grupy politycznej na ludzi z różnych światów.
Czyta się kilka minut
Piotr Zaremba, publicysta magazynu „Plus Minus” i portalu Interia | fot. Magdalena Bartkiewicz
Piotr Zaremba, publicysta magazynu „Plus Minus” i portalu Interia | fot. Magdalena Bartkiewicz

Śledziłem fragmenty z oddali. Niektóre sytuacje stały się osobnym zdarzeniem. Jak choćby namiętne, bezkompromisowe wystąpienie Jana Rokity. Nawoływał on do bezwarunkowego wspierania Ukrainy, bez względu na to, kto w niej rządzi, jaką naturę ma tamtejsza władza (nawet i dyktatura) i jaka jest jej ideowa legitymacja. Dopytany przez analityka Sławomira Dębskiego, czy to dotyczy także Ukrainy biorącej wprost na sztandar SS Galizien, Rokita potwierdził. Taką wymowę ma od dawna jego publicystyka.

To wypowiedź o tyle cenna, że zwraca uwagę na wagę polskiej pomocy dla Ukrainy. Jest ona bez wątpienia częścią naszej racji stanu. Zarazem skrajnie radykalna postać żądania Rokity czyni ją nierealistyczną. Polacy, w każdym razie ich zdecydowana większość, takiego podejścia nie zaakceptują. Wymagałoby ono, zresztą nie tylko w kwestiach historycznych, wyrzeczenia się jakichkolwiek środków nacisku na naszego sąsiada. Nie na tym polegają relacje między państwami, także tymi, które mają do pewnego stopnia wspólne interesy.

Nie może pójść taką drogą także i Mateusz Morawiecki, jeśli chce szukać rządu dusz po bardziej prawej stronie. Podobne wystąpienia jak to Rokity były swoistą erupcją różnych opinii, które można uznać za ciekawe. Ale czas akademickich dysput już się dla Stowarzyszenia Rozwój Plus kończy. Nadciąga czas twardej politycznej pracy. Morawiecki chciał pokazać, że jest w stanie skupić wokół siebie na moment najciekawszych komentatorów. A jednak codzienną politykę będzie musiał robić w inny sposób.

Trudno nie zauważyć, że wyprowadził z PiS znaczną część elity intelektualnej tego ugrupowania. Dla Kaczyńskiego to bolesna strata, niełatwa do zapełnienia. Pozostaje jednak ważnym pytanie, czy ci ludzie, zręczni w medialnych wystąpieniach, są równie mocni w budowaniu lokalnych struktur. Dziś potencjalna partia Morawieckiego dochodzi w różnych sondażach do 8 procent. Ale prawdziwa partia może szybko to wstępne poparcie roztrwonić.

Jej celem jest łowienie tak zwanych normalsów jako wyborców. Mają być pozyskani spokojniejszym językiem, koncentracją na temacie ekonomicznego i społecznego rozwoju Polski. Zamysł sensowny, choć nie ma pewności, czy owa docelowa grupa jest wystarczająco liczna.

No i PiS obrósł tysiącami działaczy. To oni będą zbierać podpisy, roznosić ulotki, angażować się w wybory w roli mężów zaufania. To są ludzie często o mniej wyszukanych intelektach. Są napędzani bardziej przez emocje niż zimną racjonalność. Kierownictwo musi umieć je inspirować, podsycać. Kaczyński mimo wszystkich błędów to umiał. A Morawiecki?

Jeżdżąc przez ostatni rok po kraju były premier pokazał, że jest ciekawym mówcą. Ale witano go w rozmaitych zakątkach Polski jako wiceprezesa PiS. Teraz będzie pracował na własny rachunek. Będzie szukał poparcia na scenie podzielonej przez polaryzację. Ona czasem jest krzesana sztucznie. Ale czasem odzwierciedla siłę wojny kulturowej czy radykalizm sporu o kształt i politykę Unii Europejskiej. Pojęcia nie mam, jak się w tym podziale odnajdzie nieco suchy technokrata.  

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 32/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Grill smaczny intelektualnie