Śledziłem fragmenty z oddali. Niektóre sytuacje stały się osobnym zdarzeniem. Jak choćby namiętne, bezkompromisowe wystąpienie Jana Rokity. Nawoływał on do bezwarunkowego wspierania Ukrainy, bez względu na to, kto w niej rządzi, jaką naturę ma tamtejsza władza (nawet i dyktatura) i jaka jest jej ideowa legitymacja. Dopytany przez analityka Sławomira Dębskiego, czy to dotyczy także Ukrainy biorącej wprost na sztandar SS Galizien, Rokita potwierdził. Taką wymowę ma od dawna jego publicystyka.
To wypowiedź o tyle cenna, że zwraca uwagę na wagę polskiej pomocy dla Ukrainy. Jest ona bez wątpienia częścią naszej racji stanu. Zarazem skrajnie radykalna postać żądania Rokity czyni ją nierealistyczną. Polacy, w każdym razie ich zdecydowana większość, takiego podejścia nie zaakceptują. Wymagałoby ono, zresztą nie tylko w kwestiach historycznych, wyrzeczenia się jakichkolwiek środków nacisku na naszego sąsiada. Nie na tym polegają relacje między państwami, także tymi, które mają do pewnego stopnia wspólne interesy.
Nie może pójść taką drogą także i Mateusz Morawiecki, jeśli chce szukać rządu dusz po bardziej prawej stronie. Podobne wystąpienia jak to Rokity były swoistą erupcją różnych opinii, które można uznać za ciekawe. Ale czas akademickich dysput już się dla Stowarzyszenia Rozwój Plus kończy. Nadciąga czas twardej politycznej pracy. Morawiecki chciał pokazać, że jest w stanie skupić wokół siebie na moment najciekawszych komentatorów. A jednak codzienną politykę będzie musiał robić w inny sposób.
Trudno nie zauważyć, że wyprowadził z PiS znaczną część elity intelektualnej tego ugrupowania. Dla Kaczyńskiego to bolesna strata, niełatwa do zapełnienia. Pozostaje jednak ważnym pytanie, czy ci ludzie, zręczni w medialnych wystąpieniach, są równie mocni w budowaniu lokalnych struktur. Dziś potencjalna partia Morawieckiego dochodzi w różnych sondażach do 8 procent. Ale prawdziwa partia może szybko to wstępne poparcie roztrwonić.
Jej celem jest łowienie tak zwanych normalsów jako wyborców. Mają być pozyskani spokojniejszym językiem, koncentracją na temacie ekonomicznego i społecznego rozwoju Polski. Zamysł sensowny, choć nie ma pewności, czy owa docelowa grupa jest wystarczająco liczna.
No i PiS obrósł tysiącami działaczy. To oni będą zbierać podpisy, roznosić ulotki, angażować się w wybory w roli mężów zaufania. To są ludzie często o mniej wyszukanych intelektach. Są napędzani bardziej przez emocje niż zimną racjonalność. Kierownictwo musi umieć je inspirować, podsycać. Kaczyński mimo wszystkich błędów to umiał. A Morawiecki?
Jeżdżąc przez ostatni rok po kraju były premier pokazał, że jest ciekawym mówcą. Ale witano go w rozmaitych zakątkach Polski jako wiceprezesa PiS. Teraz będzie pracował na własny rachunek. Będzie szukał poparcia na scenie podzielonej przez polaryzację. Ona czasem jest krzesana sztucznie. Ale czasem odzwierciedla siłę wojny kulturowej czy radykalizm sporu o kształt i politykę Unii Europejskiej. Pojęcia nie mam, jak się w tym podziale odnajdzie nieco suchy technokrata.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.











