Rozmawiamy tylko ze swoimi

Czyta się kilka minut
Piotr Zaremba, publicysta magazynu „Plus Minus” i portalu Interia | fot. Magdalena Bartkiewicz
Piotr Zaremba, publicysta magazynu „Plus Minus” i portalu Interia | fot. Magdalena Bartkiewicz

Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił powództwo cywilne Telewizji Republika przeciw Kancelarii Premiera. Ten urząd systematycznie nie wpuszcza dziennikarzy prawicowej stacji na konferencje prasowe Donalda Tuska. Zdawać by się mogło, że w państwach demokratycznych takie dyskryminowanie opozycyjnych mediów nie jest możliwe. Nie tylko jest możliwe, ale uzyskuje oficjalną sankcję „niezawisłego sądownictwa”. Można by rzec, że staje się cechą ustrojową polskiego państwa.

Z kolei inna telewizja, wPolsce24, spróbowała zwrócić się o ochronę swojego prawa do prokuratury. Chodzi o systematyczną odmowę odpowiedzi na jakiekolwiek pytania dziennikarzy tej stacji przez marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. Kreujący się na antyprawicowego twardziela, kiedyś przemiły dla wszystkich (przysyłał mi życzenia świąteczne esemesem), teraz arogancki i sypiący agresywnymi wypowiedziami, polityk Nowej Lewicy uczynił z tych odmów swoją tożsamościową wizytówkę. Na wniosek kierownictwa wPolsce24 zareagował figlarnym: „Radzę zaczekać, co postanowi prokuratura”. Doskonale wiedział, co postanowi. Jest wszak trzymana na mocnej politycznej smyczy przez obecny rząd.

Prokuratura umorzyła sprawę, bez jej merytorycznego rozpoznawania, bez przesłuchania kogokolwiek. Adwokat Michał Skwarzyński na wieść o tym zauważył to, co ja: „To jest pewien etap rozwoju jak gdyby ustrojowego, który w Polsce dostrzegamy na bardzo wielu płaszczyznach. To znaczy na państwa redakcji, jak i na innych redakcjach, tylko w innych aspektach, jest pewnego rodzaju operacja przeprowadzana. Czy uda się wygenerować taką ochronę konstytucyjną praw człowieka, jaką na pewno pan towarzysz Czarzasty najbardziej hołubi i lubi, czyli taką, jaka była w konstytucji PRL-u, czyli wszystko formalnie było zachowane, a w praktyce nie było nic”.

Obie redakcje powoływały się na prawo prasowe, zakazujące „tłumienia krytyki”. Zdawać by się mogło, że obowiązek odpowiadania na pytania, także nieżyczliwych dziennikarzy, to jeden z podstawowych obowiązków polityków każdej opcji. Czarzasty i ludzie Tuska odpowiadają, że prawicowe media są napastliwe, że „dzielą Polaków”. Nazywają je „szczujniami”. Tak naprawdę są one równie wojownicze i tak samo dzielą Polaków, jak telewizje, gazety czy portale wspierające obecny rząd, wśród których szczególną agresywnością i stronniczością wyróżnia się telewizja publiczna, utrzymywana po części z abonamentu, po części z dotacji budżetowej, a więc z pieniędzy wszystkich Polaków.

System oparty na rozmowie tylko ze „swoimi” dziennikarzami pasuje do modelu skrajnej polaryzacji, w której dziennikarze koncentrują się nie tyle na przekazywaniu informacji, ile na obsługiwaniu plemiennych emocji. Tak dzieje się po obu stronach. Zwrócę jednak uwagę, że choć na konferencjach polityków opozycji dochodzi do spięć z nękającymi ich dziennikarzami lewicowymi czy liberalnymi, to żadna z partii prawicy nie odmówiła jak dotąd udziału w tych konferencjach jakiemukolwiek medium czy pojedynczemu dziennikarzowi.

Przyznając, że polskie emocje polityczne są szczególnie, widzę jednak to zjawisko zamykania się przed „nieswoimi” na szerszym tle. Liberalno-lewicowy mainstream Europy czuje się zagrożony ofensywą partii opozycyjnej altprawicy. Reaguje na to zakręcaniem kurków tradycyjnej demokracji, zastępując ją rozmaitymi restrykcjami kojarzącymi się z autorytaryzmem. W Wielkiej Brytanii tysiące ludzi wtrąca się do więzień za internetowe wpisy. My do tego nie doszliśmy. Ale Tusk czy Czarzasty upajają się swoją władzą odmowy odpowiedzi na kłopotliwe pytania, wbrew prawu, choć ze wsparciem prokuratur czy sądów.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 38/2026