do informacji. Prawo prasowe zakazuje „tłumienia krytyki”
Politycy! Nie zabijajcie polskich mediów! – taki apel wybiły na swojej pierwszej stronie coraz bardziej dołujące gazety, ale i internetowe portale, więc środki komunikacji nowego typu. Chodzi o konflikt redakcji z big techami, czyli wielkimi platformami cyfrowymi typu Google. Korzystając w necie z materiałów tradycyjnych mediów, zagarniają lwią część ich zysków z reklam. W Sejmie głosowano odpowiednią ustawę. I interes big techów wygrał. Rzecz jest jeszcze do odkręcenia w Senacie.
Interesów mediów broniły w nietypowym głosowaniu Lewica i PiS. Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga i Konfederacja stanęły po stronie korporacji. Mimo to redakcje, przeważnie sympatyzujące z obecną koalicją, napisały apel do „polityków”, a nie do KO czy wręcz do rządu Donalda Tuska.
Tusk teraz wyraża zainteresowanie racjami mediów. Zaprasza do okrągłego stołu, gdzie interes dziennikarzy ma być zderzony z interesem wielkich podmiotów gospodarczych. Z wielu powodów tradycyjne media są potrzebne społeczeństwu. Nie wszystko da się zastąpić internetową sieczką. Dlaczego jednak rząd Tuska nie załatwił tego wcześniej? Zapewne chce im ofiarować prezent, w ostatniej chwili pokazując, jak wielką ma władzę nad ich losem. Mnie to nie dziwi. Wolnościowa natura tej nowej władzy to mit.
Owszem, PiS nie pałał miłością do świata dziennikarskiego, w większości wrogiego prawicy. Owszem, wspierał na medialnym rynku swoich, a odbierał pieniądze z reklamy nie swoim. Owszem, próbował zajazdu na koncesję będącego własnością Amerykanów TVN-u. Ale z takich ekstraordynaryjnych podchodów wobec mocnego oporu z reguły się wycofywał.
Tusk może się z kolei wycofać z prezentów dla wielkich światowych korporacji. Ale na co dzień jego stosunek do wolności mediów określa jeden znamienny fakt. Odkąd został premierem, jego urzędnicy odmawiają notorycznie dziennikarzom Telewizji Republika wstępu na konferencje prasowe. Rozumiecie to? Duża telewizja, której widownia gwałtownie wzrosła, kiedy obóz władzy przejął media publiczne, nie może zadać pytania na konferencji, adresowanej w teorii do wszystkich Polaków.
Nie jestem wielkim entuzjastą języka i stylu Republiki, gdzie znalazły schronienie czołowe gwiazdy TVP Jacka Kurskiego. Tak w starym, jak nowym miejscu nie ukrywają one zaangażowania na rzecz jednej formacji: PiS. Ale przecież TVN zachowuje się dokładnie tak samo. W czasach ośmioletnich rządów obozu Jarosława Kaczyńskiego tamta stacja zawsze popierała, i to hałaśliwie, opozycję. Ekipa, a czasem ekipy TVN były na każdej konferencji prasowej polityków rządzącej prawicy. Czasem wdawały się z nimi w pyskówki. Nikomu z tamtych rządzących nie przyszło do głowy blokować im tego dostępu.
Tuskowi przyszło do głowy. Wystarczyło, w sensie symbolicznym, pstryknięcie palcem, aby jego ludzie wybawili go z kłopotu. Nie musi się denerwować pytaniami na kontrze. Jest to niezgodne z prawem. Ustawy gwarantują wszystkim Polakom, a więc ich zróżnicowanym mediom, dostęp do informacji. Prawo prasowe zakazuje „tłumienia krytyki”.
Republika wygrała już nawet jedną sprawę sądową, przeciw ministrowi kultury Bartłomiejowi Sienkiewiczowi, który zachowywał się podobnie jak Tusk. Ale czy skutecznie? Wyrok nakazuje tylko ministrowi, a właściwie jego następczyni, wystosowanie przeprosin. A co na to pozostałe media? Nie protestują. Niektóre z nich dopiero co zniechęcały, by nie napisać – zastraszały reklamodawców Republiki. Doszło do paradoksu. Przybywało tej telewizji widzów, a ubywało reklam. Dlatego kibicuję systemowym rozwiązaniom na rzecz tradycyjnych mediów, ale daleki jestem od widzenia w nich ostoi wolności.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













