W zeszłym roku, na początku lata, trafiłem do szpitala – jednego z najlepszych w Warszawie. Zwykle nie opisuję swoich zdrowotnych problemów, tyle że nakładały się one na politykę. Zasadnicza diagnoza była groźna: zator płucny. Zdaje się, że lekarze to powstrzymali. Niedługo minie rok… Ale przy okazji ci świetni medycy zauważyli coś na moim jelicie. I zaordynowali mi kolonoskopię – badanie, na które zwykle w państwowej służbie zdrowia czeka się miesiącami. Żeby to przeprowadzić, po kilku tygodniach zostałem ponownie przyjęty. Ostatecznie okazało się, że nic groźnego.
Teraz się nad tamtym ciągiem zdarzeń zastanawiam. Czy gdyby to wszystko rozegrało się nie w ubiegłym, a w tym roku, ta kolonoskopia byłaby możliwa? Wszak przywrócono pod koniec zeszłego roku limity na badania diagnostyczne. Wbrew protestom lekarzy, którzy bezskutecznie tłumaczą, że mniej poważnych chorób wykrytych na wczesnym etapie oznacza ich nasilenie na etapach późniejszych. Są to więc oszczędności pozorne. Wiele razy pisałem, że w przypadku największej zapaści budżetowej wydatki na zdrowie powinny być chronione najbardziej, cięte w ostatniej kolejności.
Na dokładkę przygnębiające wrażenie robi styl, w jakim ta niewątpliwa porażka jest maskowana i broniona przez koalicję rządową. Oto poseł PiS Łukasz Kmita dostał podczas jakiejś telewizyjnej audycji notatki posłanki KO Karoliny Pawliczak. A w nich można wyczytać zalecenia, jak mówić o braku 18 miliardów w budżecie NFZ. Na pytanie o cięcia w wydatkach na badania diagnostyczne trzeba po pierwsze odpowiadać, że nic się nie zmieniło. Po drugie zaś, że to element jakiegoś szerszego planu, „porządkowania systemu”. To nonsens, a jednak to powinni mówić parlamentarzyści partii Donalda Tuska. Po ogłoszeniu przez posła Kmitę treści tych zapisków posłanka Pawliczak wzięła to na siebie: to tylko jej notatki, ona sama sobie zalecała takie reakcje. Jest rzeczą oczywistą, że nie wyprodukowała tego samodzielnie. To część tzw. przekazów dnia, czyli instrukcji narzucanych posłom przez kierownictwo partii. Żeby się o tym przekonać, wystarczy zerknąć na dowolną dyskusję polityczną w mediach. Parlamentarzyści KO powtarzają tę formułkę.
Największą moją grozę budzi fakt, że dokładnie takim językiem mówi o zapaści budżetu zdrowia sama minister Jolanta Sobierańska-Grenda. Prawda, nie jest ona lekarzem, a menadżerem. A jednak ciąży na niej konstytucyjny obowiązek troski o zdrowie Polaków. Czy opowieści, że pokoje przy izbach przyjęć są równie wygodnym miejscem, w którym Polki mogą rodzić, jak oddziały położnicze, to realizacja tego obowiązku? A opowieści, że badań było za dużo? Źli lekarze do spółki ze złymi pacjentami uparli się, aby trwonić pieniądze na zabawę w kolonoskopię czy tomografię komputerową? Jest oczywiście jeszcze stary refren o winie PiS-u, który systemu nie uzdrowił. Prawda, nie uzdrowił, ale tak źle nie było, a teraz jest. Pani minister bez mrugnięcia okiem pokrywa narażanie pacjentów na utratę życia lub zdrowia gładką, biurokratyczną gadką.
I potem słyszymy, a to, że w Skarżysku-Kamiennej przerwano kurację dla ludzi ze stwardnieniem rozsianym, bo szpitala nie stać na lekarstwa, a to że w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie trzeba mieć własny papier toaletowy… To powinno zmieść obecną władzę, ale ginie pośród czysto politycznych awantur. A PiS zagrożony rozłamem, zajmuje się sobą. Pani minister, podejrzewana o to, że na końcu będzie zabiegała o prywatyzację bankrutujących szpitali, może bezkarnie pleść co bądź. To jest taki moment, kiedy określona polityka niesie naprawdę bardzo konkretne niebezpieczeństwo.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













