W Warszawie miał miejsce znamienny incydent. Grupa polskich nastolatków zaatakowała na Moście Świętokrzyskim kilku nastolatków ukraińskich. Jeden z nich, o imieniu Artem, ma pękniętą podstawę czaszki. Liberalne media twierdzą, że napastnicy krzyczeli coś w stylu „wyp… do Ukrainy”.
Czy tak było naprawdę? Te media na gwałt poszukują dowodów na to, że Polacy są pełni uprzedzeń i agresji wobec „obcych”. Zarazem jednak z sondaży wynika, że antyukraińskie nastroje są coraz mocniej podgrzane. Więc tego, że była to reakcja na obcy język, który drażni jakąś część społeczeństwa, a jednocześnie pojawia się masowo na ulicach naszych miast, nie wykluczam.
Pojawiło się od razu mnóstwo komentarzy liberałów i lewicowców, że odpowiada za to prawica, która „szczuje” na Ukraińców. Dziennikarz „Gazety Wyborczej” Adam Wajrak zażądał, aby prezydent i premier pojechali do szpitala i przepraszali nieszczęsnego Artema za nastroje Polaków. A ponieważ Donald Tusk uderza ostatnio w tony proukraińskie, zapewne bardziej chodziło mu o Karola Nawrockiego.
Jestem ostrożny wobec argumentów, że ktoś samą dyskusją o czyimś napływie do danego państwa, albo o zachowaniach ludzi innych narodowości, przyczynia się do zwróconej wobec nich agresji. Jeśli ludzie jakiejś nacji sprawiają kłopot gospodarzom, jeśli z ich powodu zwiększa się liczba przestępstw, rozmowa o tym jest uprawniona. Oczywiście powinno się ją prowadzić maksymalnie bez agresji. Mimo to władze wielu państw europejskich skłonne są takie dyskusje pacyfikować, a nawet używać w „obronie migrantów” czy szerzej – cudzoziemców – prawa karnego. To droga donikąd.
Czyli nic się nie stało? No nie całkiem. W ramach takich dyskusji argumenty powinny być prawdziwe i precyzyjne. Ja pamiętam, że kiedy tylko do Polski napłynęła fala uciekinierów z zaatakowanej Ukrainy, pojawiły się oskarżenia: że zajmują miejsca w kolejkach do lekarzy, że są powodem konfliktów w szkołach itd. I zwykle nie padały żadne konkrety, same insynuacje. Wyspecjalizowali się w tym niektórzy politycy z obu Konfederacji, ostatnio i z PiS, także i publicyści – przychodzi mi do głowy nazwisko Łukasza Warzechy, ale imię ich Legion.
Sławomir Mentzen, twierdząc dopiero co, że wydajemy niepotrzebnie pieniądze na utrzymywanie ukraińskich sprawców przestępstw w poprawczakach, zamiast ich deportować, podał koszty owego utrzymania, mówiąc o miliardach rocznie. W rzeczywistości chodziło o miliony. Spec od finansów pomylił się tysiąc razy? A może to nie pomyłka, a szukanie teatralnego efektu?
Na dokładkę brak przeważnie konkretów w oskarżeniach sąsiaduje z czymś jeszcze. Nie widzę wciąż w masowej obecności Ukraińców w Polsce niczego złego. A w każdym razie mankamenty są dużo mniejsze niż korzyści. Czy są to ekonomiczni migranci jeszcze sprzed wojny, czy wojenni uchodźcy, to na ogół spokojni pracowici ludzie. Polska gospodarka ma z nich realne korzyści. Zarazem Polska powinna mieć też polityczne korzyści z dobrych relacji z państwem, które powstrzymuje Rosję. To się zaczęło psuć, częściowo z winy Ukrainy. Ale zwykli ludzie nie powinni za to płacić. A elity powinny zrobić wszystko, aby skutki tego psucia minimalizować.
Oczywiście nie da się oddzielić zjawiska takiej ewentualnej, nadal nie masowej przemocy, od ogólniejszej obserwacji. Stajemy się wszyscy bardziej agresywni, pokusa używania siły pojawia się po różnych stronach. Jeden przykład: nawet jeśli policja została wprowadzona w błąd, to jej absurdalne interwencje wobec ludzi z Telewizji Republika były brutalne i bezmyślne. Uprzedzenia narodowe nie są jedynymi, które stają się w Polsce plagą.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!












