Logo Przewdonik Katolicki

Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam

Monika Białkowska
Fot.

W hebrajskim tekście mówiącym o stworzeniu mężczyzny i kobiety roi się od określeń, które trudno jest przetłumaczyć na język polski, a które rzucają wiele światła na rozumienie miejsca kobiety i mężczyzny w Bożym planie stworzenia.

 

 

W pierwszym rozdziale Księgi Rodzaju znajdujemy piękny hymn ku czci Boga Stworzyciela: opis stworzenia świata w sześciu kolejnych dniach, zakończony dniem odpoczynku, w którym Bóg raduje się ze swoich stworzeń. Koroną tego stworzenia są pierwsi ludzie.

 

Garncarz

Opis stworzenia człowieka pokazuje nam obraz Boga – garncarza, który lepi z prochu ziemi. W Mezopotamii było wiele gliny. Wyroby gliniane miały ogromną wartość, służyły celom praktycznym i dekoracyjnym, a praca garncarza cieszyła się wielkim uznaniem. Bóg ulepił człowieka z gliny, z prochu ziemi: obraz ten ukazuje przejściowość, doczesność człowieka. Ale jednocześnie ów ulepiony przez Boga człowiek otrzymuje tchnienie w nozdrza. To, co stworzone i związane z ziemią, otrzymuje Boże życie.

 

Nie jest dobrze

Bóg umieścił Adama w ogrodzie Eden. Dla starożytnego człowieka rośliny, kwiaty i zioła były symbolem dostatku, pomyślności, szczęścia i dobroci, rozumiał on więc ten obraz: Bóg powołując człowieka do życia obdarował go wszystkim, co najpiękniejsze, a zakazując spożywania z jednego, jedynego drzewa, zabezpieczył go w jego trwaniu, chronił go przed śmiercią. I właśnie wtedy, kiedy wydaje się, że człowiek ma wszystko, pełnię szczęścia i dostatku, Bóg stwierdza: „Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam”.

To nie Adam, ale Bóg zwraca uwagę na to, że mężczyźnie czegoś brakuje. Mężczyzna nie uświadamia sobie potrzeby obecności kogoś drugiego. I chociaż ma Boga za partnera, to mimo zażyłości i przyjaźni świat Boży i ludzki pozostają odrębnymi światami. Do spełniania człowiek potrzebuje kogoś jeszcze. To dlatego Bóg stwierdza: „Uczyńmy mu pomoc”.

 

Pomoc

To, co w języku polskim oddane jest słowem „pomoc”, w hebrajskim oryginale oznacza po prostu „ramię”. Bóg-garncarz lepi więc polne zwierzęta, lepi ptaki niebieskie i przyprowadza je do mężczyzny oczekując, by ten je nazwał. Nazwanie wyznacza relację, określa stosunek człowieka do stworzenia. Mężczyzna ogląda przyprowadzane do niego stworzenia i nie rozpoznaje w żadnym z nich partnera – wie, że nie są tym, kim jest on sam. Uświadamia sobie przy tym swoją odrębność i inność. Uświadamia sobie, że jest samotny.

 

Lekarz

Wtedy to „sprowadził Bóg sen na mężczyznę”. Użyte tu hebrajskie słowo oznacza sen sztuczny, bardzo głęboki, przypominający narkozę. Sam Bóg jawi się nam tu już nie jako garncarz, ale jako lekarz: sprowadzający sen anestezjolog, wyjmujący żebro chirurg i zapełniający puste miejsce ciałem chirurg plastyczny. Z wyjętego zaś żebra buduje kobietę – z mężczyzny (hebrajskie isz) powstaje kobieta (hebrajskie iszsza). Na ten jeden raz zostaje odwrócony porządek natury – to mężczyzna daje początek kobiecie, to z jego ciała rodzi się nowe życie.

 

Budowniczy

Bóg zbudował kobietę. Zbudował, a nie ulepił. Starożytni rozumieli biblijny język: Bóg w fizyczny wygląd kobiety włożył więcej wysiłku. Samo słowo użyte na „zbudowanie” kobiety było w Biblii używane tylko w dwóch kontekstach – kiedy dotyczyło stworzenia kobiety i kiedy mowa była o wznoszeniu Świątyni jerozolimskiej. I znów izraelici umieli czytać to, co dla nas czasem pozostaje niejasne: bo przecież taki właśnie dobór słów ma uświadomić czytelnikowi, że ciało kobiety jest przestrzenią sakralną.

 

Swat

Zbudowana z żebra kobieta przyprowadzona zostaje do mężczyzny. Bóg staje w roli swata, a Adam rozpoznaje w kobiecie „kość z kości, ciało z ciała”. Podkreślona tu zostaje niezbywalna jedność natury między mężczyzną i kobietą, wyjątkowe pokrewieństwo i szczególne podobieństwo. W tym spotkaniu mężczyzna odkrywa, kim naprawdę jest; odkrywa, że dotąd nie był kompletny. To nie Bóg każe mu wybrać kobietę – to sam Adam wie, że ta oto jest pomocą, której potrzebował, choć nie był tego świadomy.

 

Potrzebują siebie

Do czego mężczyzna potrzebuje kobiety? Różnie tłumaczono to w ciągu wieków. Mówiono, że ze względów praktycznych, do prac kobiecych. Że ze względów psychologicznych, gdyż kobieta wnosi do męskiego pojmowania świata swoje emocje i doświadczenie. Że ze względów duchowych, bo bez kobiety nie mógłby się rozwijać. Pewnie wszyscy po trochu mieli rację – faktem jest, że choć kobieta i mężczyzna to postaci zupełnie od siebie różne, to aby być sobą, potrzebują siebie nawzajem. Relacja, która ich łączy, jest silniejsza, niż więzi łączące ich z rodzicami, skoro opuszczają matkę, by złączyć się z żoną. To przedziwna tajemnica miłości sprawiająca, że obcy ludzie łączą się więzami silniejszymi, niż więzy krwi. Nie jest dobrze, żeby człowiek był sam – samotność jest wrogiem człowieka. Samotności tej zaradził Bóg, stwarzając człowieka mężczyzną i kobietą, a cały ten misterny plan wyczytać można właśnie z Księgi Rodzaju.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki