Co młodzi robią w internecie

Budowanie bliskich relacji z dzieckiem nie wymaga odcinania światłowodu – wiąże się ono jednak z tym, że powinniśmy podjąć wyzwanie spojrzenia na wirtualne podwórka, na których spędzają czas nasze dzieci, wnuki czy nasi uczniowie.
Czyta się kilka minut
fot. Malte Mueller/Getty Images
fot. Malte Mueller/Getty Images

Życia młodych ludzi nie sposób już podzielić na to toczące się w sieci i to „w realu”. Wirtualna rzeczywistość jest dla młodzieży codziennością i „naturalnym środowiskiem”. Aby chronić dorastające osoby przed cyfrowymi niebezpieczeństwami, musimy zrozumieć, w jaki sposób przedstawiciele młodszych pokoleń korzystają z internetu.

Tak jak dorośli

Odpowiedź na pytanie, co dzieci robią w internecie, brzmi w pewnym sensie trywialnie: otóż robią dokładnie to samo co dorośli. Młodzi ludzie poszukują w sieci rozrywki, możliwości kontaktu z innymi osobami, a także – choć niektórym rodzicom trudno w to uwierzyć – wiedzy. Jednak różnica w korzystaniu z internetu przez dzieci oraz przez osoby dorosłe polega na tym, że współcześni młodzi ludzie są w sieci dużo bardziej „zanurzeni”, a ich zmysł krytycznego myślenia nie jest tak rozwinięty, jak u osób z dojrzałym układem nerwowym. Dlatego właśnie młodzież jest o wiele bardziej podatna na fake newsy i wszelkie sugestie pseudospecjalistów – w wieku kilkunastu lat trudno jest przecież kierować się rozsądkiem i powściągliwością. Jednak sam fakt, że dzieci spędzają czas przed laptopem czy smartfonem, nie stanowi powodu do paniki. Budowanie bliskich relacji z dzieckiem nie wymaga odcinania światłowodu – wiąże się ono jednak z tym, że powinniśmy podjąć wyzwanie spojrzenia na wirtualne podwórka, na których spędzają czas nasze dzieci, wnuki czy nasi uczniowie. Sprowadzanie internetu wyłącznie do sumy zagrożeń i źródła zepsucia stanowi uproszczenie, a rozmowa z dzieckiem oparta na demonizowaniu sieci może wywołać u młodego człowieka uśmiech politowania i posądzanie nas o boomerstwo, czyli naiwną staroświeckość. Nawet jeśli rzeczywistość internetowa wydaje się nam tajemnicza czy niezrozumiała, warto podjąć wysiłek poznania kanałów i osób najbardziej popularnych wśród dzieci i młodzieży – bez tego trudno jest dziś mówić o prawdziwym dialogu z młodym człowiekiem.

Quality time w sieci

Młodzi ludzie często szukają w internecie odskoczni od codzienności – od obowiązków szkolnych, napięć w relacjach z rodzicami czy rodzeństwem i zwykłej prozy życia. Sieć ułatwia im także nawiązywanie i podtrzymywanie relacji z rówieśnikami – niemal każda klasa ma obecnie swoją „konwersację” na Messengerze lub WhatsAppie. Nastolatki zaś, podobnie jak dorośli, czasami poszukują także za sprawą internetu relacji romantycznych i przeżywają pierwsze zauroczenia – tryb wideorozmowy umożliwia odbycie randki bez wychodzenia z domu. Wielu nastolatków wykorzystuje także internet do samorozwoju – ogromną popularnością wśród młodych cieszą się aplikacje do nauki języków obcych, gry na gitarze oraz rysunku. Jest to bez wątpienia szansa na znalezienie nowego hobby i darmowe wypróbowanie nowej aktywności – rozpoczęcie nauki hiszpańskiego z aplikacją jest bardziej budżetowe niż zapisanie dziecka na kurs językowy (z którego niekiedy młody człowiek chce zrezygnować po paru lekcjach, gdyż dziecięcy entuzjazm nie zawsze idzie w parze z wytrwałością). Co więcej, sieć oferuje młodym ludziom również bardzo wartościową rozrywkę: gry słowne, logiczne czy strategiczne mogą stymulować pamięć i wyobraźnię skuteczniej niż niejeden tradycyjny szkolny podręcznik. To, że dziecko „siedzi przed komputerem”, nie musi więc oznaczać próżnowania i marnowania czasu – zawsze jednak warto jest wiedzieć, co dokładnie młody człowiek robi w internecie – i komu poświęca swoją uwagę.

Ulubiony influ twojego dziecka

W słynnej scenie z filmu Tato adwokatka grana przez Krystynę Jandę pyta Michała, ojca małej Kasi (w tej roli obsadzono będącego u szczytu kariery Bogusława Lindę), o to, do jakiej szkoły dziewczynka chodzi, jaki lubi film i jak nazywa się jej najlepszy przyjaciel. Pytania te mają na celu sprawdzenie, czy ojciec w ogóle zna swoje dziecko, a tym samym – czy po rozstaniu rodziców Kasia powinna zostać pod opieką Michała. Reakcje mężczyzny wskazują, że Michał nie wie niemal nic o swojej córce (co później oczywiście diametralnie się zmienia). W obecnym świecie jednak, aby rodzic mógł powiedzieć, że rzeczywiście ma wiedzę na temat życia swojego dziecka, powinien on także znać odpowiedź na pytanie, jaki jest jego ulubiony influencer czy jakie kanały na YouTube subskrybuje. Niezależnie od tego, czy reagujemy na te wieści z lękiem, czy z radością, musimy przyjąć, że dzieci są obecnie wychowywane nie tylko przez rodziców, dziadków i inne tradycyjne autorytety, ale także przez internetowych twórców. Ulubiony youtuber czy influencer naprawdę może mieć na dziecko większy wpływ niż nauczyciele bądź nawet – zwłaszcza w wieku dojrzewania – rodzice. Łatwo (i wygodnie!) oczywiście byłoby podsumować tę pokoleniową zmianę stwierdzeniem „mnie ten świat nie interesuje” – jednak stawiając sprawę w ten sposób, oddalamy się od zainteresowań naszych pociech, a zatem również od nich samych. Brak zrozumienia ze strony rodziców czy nauczycieli może zostać łatwo zagospodarowany przez coraz bardziej popularnego „pocieszyciela”, czyli ChatGPT lub internetowe grupy destrukcyjne. Młodzież nie opuści internetu, podobnie jak my, dorośli, nie porzucimy świetlówek, by powrócić do lamp naftowych – może natomiast przestać rozmawiać z dorosłymi o tym, co właściwie robi online.

Dzień bez internetu

Jako osoby odpowiedzialne za funkcjonowanie dzieci i nastolatków mamy jednak za zadanie nie tylko obserwować to, co młodzi ludzie robią w internecie, ale również wyznaczać im granice w tym zakresie. Sam internet nie jest problemem – jednak korzystanie z niego w nadmiarze i odwiedzanie niektórych stron – owszem. Przede wszystkim warto przeanalizować to, czy dziecko ma znajomych również poza internetem: w szkole, drużynie harcerskiej lub w sąsiedztwie. Ich brak sugeruje trudności społeczne albo nadmierne zaangażowanie w świat internetowy, o czym koniecznie trzeba z dzieckiem porozmawiać (a czasami także skonsultować się ze specjalistą). Młody (choć starszy oczywiście także) człowiek powinien także mieć określone limity w zakresie spędzania czasu w internecie: warto wprowadzić np. zasadę niekorzystania z urządzeń elektronicznych przez pół godziny po powrocie do domu i przed snem, a co jakiś czas – np. w każdą parzystą niedzielę miesiąca – zorganizować rodzinny dzień offline. Czasami – co podpowiada doświadczenie z zakresu prowadzenia terapii i konsultacji rodzinnych – organizacja takiego dnia czy weekendu bywa większym wyzwaniem dla dorosłych niż dla dzieci. Dzieci obserwują – i to bardziej wnikliwie niż nam się wydaje! – naszą relację ze smartfonem czy laptopem. Maluchy doskonale zdają sobie sprawę z tego, jak wiele czasu spędzamy w internecie i jaki ma to na nas wpływ. Pewna dziewczynka, która przychodziła na konsultacje rodzinne razem z rodzicami, wspomniała, że mama najczęściej każe jej natychmiast odkładać telefon wtedy, gdy jest podenerwowana. Na pytanie, kiedy u mamy pojawia się taki stan, dziecko odpowiedziało, że wtedy, gdy sama spędza za dużo czasu na scrollowaniu. Można powiedzieć, że czasami nasza złość na „wiecznie siedzące w internecie dzieci” wynika z tego, że projektujemy na nie złość na samych siebie – osoby często w tym samym lub nawet większym stopniu wchłonięte przez świat online. Czasami również rodzinne odstawienie telefonów na jeden lub kilka dni obnaża rozkład rodzinnych relacji. Zdarza się, że dzień offline przeistacza się w dzień pełen kłótni lub… dezorientacji, gdy członkowie rodziny zdają sobie sprawę z tego, że nawet nie wiedzą, czym w ogóle mogliby się razem zająć. W takiej sytuacji nie musimy załamywać rąk – wskazane jest natomiast przyjrzenie się wzajemnym relacjom i uczciwe nazwanie tego, co zaniedbaliśmy. Istotne jest także omówienie z dzieckiem kwestii gier i zakupów online. Nie wszystkie gry są odpowiednie dla młodych ludzi – dobrze jest zatem zainteresować się tym, w co właściwie dziecko gra. Jeśli zaś chodzi o zakupy, to wskazane jest ustalenie z dzieckiem zasady, że zanim cokolwiek kupi w internecie, skonsultuje się z rodzicami – nawet jeśli np. nastolatek ma już własne pieniądze i swoje konto w banku. Przede wszystkim zaś tłumaczmy dzieciom, że jeśli cokolwiek je w internecie zaniepokoi, to może i powinno nas o tym poinformować, byśmy mogli wspólnie znaleźć rozwiązanie.

Dozwolone od lat trzynastu

W każdym szanującym się (i szanującym podstawowe zasady BHP) lunaparku istnieją ograniczenia wieku i wzrostu, które uniemożliwiają zbyt małym dzieciom korzystanie z niektórych atrakcji: trzylatek, nawet gdyby chciał, nie będzie mógł odbyć przejażdżki na najwyższej i najbardziej krętej kolejce górskiej. Gdyby jakiś rodzic – wbrew zaleceniom obsługi – domagał się wpuszczenia malucha na taką atrakcję, z pewnością zostałby określony mianem nieodpowiedzialnego. Analogicznie, brakiem roztropności jest umożliwienie dzieciom korzystania z tych internetowych atrakcji, które nie są przeznaczone dla osób w ich wieku. Jest to, niestety, dość powszechne: jak bowiem możemy przeczytać w szeroko komentowanym raporcie Internet dzieci, 58 proc. dzieci w wieku 7–12 lat aktywnie korzysta z przynajmniej jednego serwisu społecznościowego lub komunikatora dozwolonego od 13. roku życia. W zestawieniu TOP 10 domen najczęściej odwiedzanych przez osoby w wieku 7–14 lat znajduje się serwis pornograficzny. Wśród serwisów społecznościowych regularnie wykorzystywanych przez dzieci w wieku 7–12 lat najpopularniejszy jest TikTok, którego używa 34 proc. dzieci z tej grupy wiekowej. Najmłodsi użytkownicy uruchamiają go wielokrotnie w ciągu dnia i spędzają w nim najwięcej czasu. TikTok pozostaje liderem nie tylko pod względem zasięgu, ale też intensywności przeglądania.

Zdaję sobie sprawę z tego, że rodzic nie ma stuprocentowej kontroli nad tym, co jego dziecko przegląda w sieci – potęga hiperłączy pozwala dziecku błyskawicznie przenosić się ze strony na stronę. Jednak ważne jest to, aby tłumaczyć dziecku niemającemu jeszcze trzynastu lat, że portale społecznościowe nie są miejscami dla niego. W żadnym razie dorośli nie powinni zakładać dzieciom kont na portalach – po pierwsze z uwagi na ich bezpieczeństwo, a po drugie – bo przecież nie chcemy uczyć naszych dzieci kłamstwa, którego wymagałoby w ich przypadku założenie konta na Facebooku czy Instagramie (serwisy te wszak domagają się podania daty urodzenia). Pomocna jest także blokada rodzicielska – oczywiście ją również można „obejść”, jednak jej obecność zmniejsza ryzyko chociażby przypadkowego wejścia na strony pornograficzne, hazardowe lub – co szczególnie niebezpieczne – kanały patostreamerów.

Od paru lat mamy świadomość, że nie należy wypuszczać dzieci na rower czy rolki bez kasku. Pamiętajmy również zatem, by bez odpowiedniej edukacji cyfrowej i podstawowych ustaleń nie „wypuszczać” dzieci do świata online.  

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 19/2026