Zamach, rozpoczęty 12 maja marszem oddziałów wiernych marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu na Warszawę po nieudanej rozmowie Marszałka z urzędującym prezydentem Stanisławem Wojciechowskim na Moście Poniatowskiego, przypadł na szczególny czas. W Kościele w Polsce trwało interregnum po śmierci prymasa i arcybiskupa metropolity gnieźnieńskiego i poznańskiego Edmunda Dalbora (12 lutego 1926 roku). Jego następca August Hlond, w chwili przewrotu sprawujący godność biskupa katowickiego, został prekonizowany arcybiskupem gnieźnieńskim i poznańskim oraz prymasem Polski przez Piusa XI w czerwcu 1926 roku, a więc już miesiąc po krwawych wydarzeniach. Zamach przypadł na szczególny w Kościele, radosny okres wielkanocny (Wielkanoc wypadła 4 kwietnia), niedługo po zatwierdzonej przez papieża w 1924 roku na prośbę biskupów polskich uroczystości NMP Królowej Polski oraz kilka dni po uroczystym wspomnieniu św. Stanisława biskupa i męczennika, jednego z dwóch głównych patronów naszego kraju. Trwał również miesiąc nabożeństw majowych. Wierni, nawet w dużych miastach, spontanicznie gromadzili się pod krzyżami i kapliczkami, śpiewając wieczorami litanię loretańską. Te publiczne modlitwy, w których szczególnie aktywne były kobiety, nabrały szczególnego wymiaru w dniach bratobójczych walk na ulicach Warszawy. Ludzie powierzali Matce Bożej doświadczenie narodowej tragedii oraz swoich synów, braci i mężów służących w wojsku.
Podzielony kraj, episkopat i duchowieństwo
Najważniejszymi siłami politycznymi w Polsce przedmajowej, które reprezentowały stanowisko bliskie nauczaniu Kościoła – mimo różnych zastrzeżeń i napięć w relacjach z hierarchią – pozostawali chadecy, narodowcy oraz ludowcy. Praktykujący katolicy byli jednakże obecni w niemal wszystkich większych partiach, w tym także w Polskiej Partii Socjalistycznej. Szeroka, narodowo-chadecko-chłopska koalicja, która przed zamachem najczęściej znajdowała się u władzy, przyczyniła się m.in. do podpisania przez Polskę konkordatu ze Stolicą Apostolską w 1925 roku. Doprowadziła również do przyjęcia reformy walutowej. Borykała się jednocześnie z problemami gospodarczymi i bezrobociem, tłumiąc niekiedy siłowo masowe protesty społeczne, jak chociażby strajk powszechny w Krakowie w 1923 roku. Tego typu reakcje jeszcze bardziej nasilały istniejącą, powiedzielibyśmy współczesnym językiem, polaryzację społeczną. Obalony przez przewrót Piłsudskiego trzeci rząd Wincentego Witosa, sprawujący władzę zaledwie przez cztery dni, był kolejnym gabinetem stworzonym przez koalicję PSL „Piast”, endecki Związek Ludowo-Narodowy oraz chadeków z Polskiego Stronnictwa Chrześcijańskiej Demokracji i Narodowej Partii Robotniczej.
W epoce przedsoborowej nie istniały jeszcze wyraźne i powszechne uregulowania kanoniczne zakazujące duchownym i biskupom czynnego zaangażowania politycznego. Ugrupowania narodowe i chadeckie popierali więc m.in. biskup krakowski książę Adam S. Sapieha i arcybiskup obrządku ormiańskokatolickiego Józef Teodorowicz. Do złożenia swoich mandatów na polecenie Piusa XI obydwaj hierarchowie byli senatorami grupującego narodowców i chadeków bloku Chrześcijańskiego Związku Jedności Narodowej. Sympatykiem endecji, silnej i wpływowej szczególnie w Wielkopolsce, był sufragan poznański bp Stanisław Łoziński. W 1926 roku został on jednak przeniesiony do diecezji łomżyńskiej, utworzonej rok wcześniej przez papieża na mocy bulli Vixdum Poloniae unitas, ustanawiającej nowy kształt administracji kościelnej w niepodległej Polsce. W ówczesnym Episkopacie byli jednak także zwolennicy szeroko rozumianej współpracy z ruchem piłsudczykowskim. Należeli do nich biskup częstochowski Teodor Kubina (konsekrowany w lutym 1926 roku) oraz emerytowany sufragan lwowski i kapelan Legionów Piłsudskiego Władysław Bandurski, uważany wprost za piłsudczyka. Już po maju 1926 roku za biskupów bliskich sanacji uchodzili także nowy ordynariusz katowicki Stanisław Adamski, mający niezbyt przyjazne relacje z zasłużonym dla Wielkopolski i Górnego Śląska przywódcą chadecji Wojciechem Korfantym, jak również biskup polowy Józef Gawlina.
Najbardziej znaną, choć i widowiskową reakcją na zamach, był protest ks. Józefa Panasia, wcześniej zasłużonego kapelana Legionów. Miał on miejsce 17 maja, a więc kilka dni po zakończeniu walk, podczas mszy celebrowanej przez ówczesnego ordynariusza polowego biskupa Stanisława Galla w katedrze polowej WP w Warszawie. Liturgię sprawowano w intencji poległych w trakcie starć w stolicy pomiędzy 12 a 14 maja. Msza była pierwszym sygnałem zamiarów wypracowania pojednania narodowego po tragedii. Tuż po zamachu Piłsudski wysunął bowiem hasła budowania zgody i współpracy Polaków w tworzeniu nowego systemu politycznego. Ksiądz Panaś publicznie zerwał noszone odznaczenia wojskowe i rzucił je pod nogi zgromadzonych generałów Wojska Polskiego. „Przewodnik Katolicki” tak opisał ten incydent: „Przed pogrzebem tych, co zginęli w Warszawie dawny kapelan brygady Piłsudskiego rzucił ordery pod nogi jenerałom z okrzykiem: Nie chcę ich nosić, gdyż palą mi piersi. (…) Straszny był pochód żałobny 220 trumien, w czterech wielkich dołach złożono zwłoki. Niektóre rodziny nie chciały, by obok zwłok ich synów-rycerzy leżały szczątki bratobójców”.
Przeciwko wzajemnej nienawiści
We wcześniejszych numerach, wydanych tuż po przewrocie, „Przewodnik” pisał piórem ks. Zygmunta Kozubskiego: „Straszna tragedia, jaką przeżywaliśmy podczas wielkiej wojny światowej, gdy bracia nasi spod trzech zaborów wzajemnie broń ku sobie kierowali niczem jest wobec grozy dnia dzisiejszego, kiedy nie w różnych mundurach i tragizmem losu pędzeni w bój, ale żołnierze w tych samych odzieniach, z polskimi emblematami, Kaina zbrodnią plamią swój honor i godność narodową”. „Przewodnik”, osadzony w społeczno-politycznym klimacie Wielkopolski, gdzie w latach międzywojennych przeważały sympatie endeckie i chadeckie, długo jeszcze zajmować będzie po maju 1926 roku stanowisko krytyczne wobec polityki sanacji.
Zbliżone podejście zaprezentował jezuicki miesięcznik „Przegląd Powszechny”. Jego redaktor naczelny o. Jan Urban SJ stwierdził co prawda w numerze wydanym miesiąc po przewrocie, że ostateczny werdykt o wydarzeniach w Warszawie wyda historia. Niemniej przyznał, iż zamach stanowił pogwałcenie obowiązującej konstytucji i zdefiniowanych w niej prerogatyw prezydenta RP. Przewrót doprowadził również do poważnych, moralnych konfliktów sumienia. Dla niektórych wojskowych stanowił okazję do poważnego błędu moralnego, jakim było pójście za subiektywnymi opiniami, wyobrażeniami i zdaniem wodza, któremu bezwarunkowo zaufali. Jednocześnie jezuita przestrzegał przed działaniami odwetowymi: „musi odpaść wszelka myśl o zbrojnem przywracaniu pogwałconej praworządności. Choćby teoretycznie słusznem było takie żądanie, w zastosowaniu sprowadzić by musiało większe nieszczęście od tego, jakie miałoby się naprawić”. Periodyk wykazywał przy tym zrozumienie dla frustracji społecznej i rozczarowania demokracją parlamentarną wśród wielu Polaków w związku z widoczną w życiu publicznym Polski przedmajowej prywatą i korupcją.
Tonowanie emocji
Do stopniowej normalizacji skomplikowanych po zamachu relacji pomiędzy Kościołem a państwem doszło w dłuższej perspektywie. W proces uspokojenia sytuacji zaangażował się nie tylko Kościół w Polsce, ale również Stolica Apostolska i Pius XI. Papież miał z naszego kraju dobre wspomnienia z okresu pełnienia funkcji nuncjusza na początku lat 20. i utrzymywał dobre relacje osobiste z Piłsudskim i częścią jego otoczenia. Pełniący w czasie interregnum w Gnieźnie rolę nieformalnego przedstawiciela głosu episkopatu arcybiskup metropolita warszawski Aleksander Kakowski 4 czerwca, w związku z wyborem przez Zgromadzenie Narodowe na stanowisko nowego prezydenta RP Ignacego Mościckiego, zaapelował o spokój i rozwagę. Skrytykował przy tym rozpowszechnianie przez prasę atmosfery oskarżeń i konfliktów, apelując do polityków o wybór osoby, „która zdolna będzie opanować trudną sytuację, szanować prawa Kościoła i państwa, przywrócić ład i jedność i zapewnić dobrobyt i moc ukochanej Ojczyźnie”. 27 maja nowy premier Kazimierz Bartel złożył wizytę w Rzymie. Bezpośrednio po powrocie do kraju odwiedził kard. Kakowskiego, któremu miał, jak informowała prasa, przekazać błogosławieństwo papieskie dla marszałka Piłsudskiego i nowego rządu polskiego.
Kilka dni wcześniej, podczas „herbatki” u Marszałka i premiera Bartla doszło do kolejnego incydentu. Jeden z obecnych biskupów (prawdopodobnie był to ordynariusz siedlecki Henryk Przeździecki) miał pozytywnie wspominać obalonego prezydenta Wojciechowskiego i stwierdzić, że był on „człowiekiem o nieposzlakowanym charakterze. Pracował dla Polski i przestrzegał prawa, a jakiż los go spotkał?” – miał według czerwcowej relacji z „Przewodnika” zapytać publicznie hierarcha. Nieufny wobec nowych władz pozostał biskup krakowski. Arcybiskup Sapieha miał ironicznie powiedzieć pracownikom kurii przed wyjazdem do Rzymu, już po zamachu, żeby powiadomili go, jeżeli władze zechcą zastąpić biskupa krakowskiego „jakimś majorem”. Pomimo tego Sapieha starał się znaleźć nić porozumienia z ekipą pomajową, zaznaczając, że „wobec własnego rządu nie można postępować tak, jak gdyby miało się do czynienia z rządem obcym”.
24 czerwca stolicę metropolitalną i prymasostwo objął August Hlond. Był on zwolennikiem dystansu Kościoła wobec zaangażowania partyjnego, ale równocześnie zdecydowanym państwowcem. Jedną z pierwszych decyzji nowego metropolity i prymasa było wydanie zakazu kandydowania do parlamentu księżom w diecezji gnieźnieńskiej i poznańskiej. Pierwsze kontakty nowego prymasa z władzami sanacyjnymi miały miejsce dopiero jesienią 1926 roku, gdy przybył do Warszawy, aby zgodnie z wymaganiami konkordatu złożyć na ręce prezydenta Mościckiego przysięgę lojalności wobec państwa. Na ingresie prymasa w październiku w katedrze gnieźnieńskiej (i tydzień później, poznańskiej) kolejny rząd, tym razem kierowany przez samego Piłsudskiego, reprezentowali jedynie ministrowie rolnictwa Karol Niezabytowski i sprawiedliwości Aleksander Meysztowicz. Obydwaj politycy związani byli z konserwatywnymi kręgami ziemiańskimi, które po wrześniowych i październikowych zjazdach w Dzikowie i Nieświeżu poparły rządy sanacji. Słynne spotkanie Piłsudskiego z arystokracją w siedzibie księcia Albrechta Radziwiłła wbrew pozorom nie cieszyło się aż tak dużą frekwencją ze strony duchowieństwa. Obecny był na nim jednak ks. Walerian Meysztowicz, syn ministra sprawiedliwości oraz sekretarz arcybiskupa wileńskiego, późniejszy radca ambasady RP na Watykanie. W czasach powojennej emigracji duchowny zasłynął jako autor barwnych wspomnień o ziemiach dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego Gawędy o czasach i ludziach.
Wcześniej nowy prezydent RP uczestniczył pod koniec sierpnia w I Ogólnopolskim Zjeździe Katolickim z okazji 200-lecia kanonizacji św. Stanisława Kostki w stolicy. Kardynał Kakowski zapewnił w jego trakcie o lojalności katolików wobec nowych władz, o ile te będą szanowały prawa Kościoła i wiarę większości Polaków.
Podczas VII Zjazdu Katolickiego Archidiecezji Gnieźnieńskiej i Poznańskiej, 6 listopada 1926 roku, prymas Hlond podkreślił w wygłoszonym referacie, że w ciągu ośmiu lat polskiej niepodległości można było zaobserwować wiele zaniedbań i nieudolności. Prymas stwierdził m.in.: „Przed duszą polską, dręczoną wątpliwościami, niepewnością, staje więc dzisiaj w królewskich blaskach Chrystus – staje z żądaniem, by Polska w swym życiu uznała jego nieprzedawnione prawa (…). Chce Chrystus Król, by się Polska odrodziła, zrywając z laicyzmem, który więzi jej myśli wielkie i siły. Ma się Polska przeciwstawić prądom, które podkopują życie religijne. Nie ma Polska sprzyjać destrukcyjnej pracy różnego rodzaju apostołów i nie ma popierać odszczepieństwa, które nic zdrowego i pożytecznego w życie narodu nie wnosi, a natomiast jedność rozbija i siłę narodową załamuje”.
W kolejnych latach doszło do zmiany nuncjusza apostolskiego w Polsce. Dotychczasowego, abpa Lorenzo Lauriego, który położył duże zasługi przy opracowywaniu projektu konkordatu z 1925 roku, zastąpił abp Francesco Marmaggi, dotychczasowy nuncjusz w Rumunii i Czechosłowacji. Objął on stanowisko w marcu 1928 roku i piastował przez kolejne osiem lat. Dziekan korpusu dyplomatycznego (tradycyjnie jest nim nuncjusz apostolski) starał się o zgodne i poprawne stosunki z rządem RP.
Relacje Kościoła z sanacją cechowały się później licznymi zwrotami. Ich wyrazem był chociażby konflikt władz z metropolitą krakowskim wokół pochowania Piłsudskiego na Wawelu w maju 1935 roku, ale to już temat na oddzielną opowieść. Podczas tragicznych dni majowych 1926 roku Kościół nie był co prawda w stanie zatrzymać bratobójczej przemocy. Jednakże tuż po przewrocie, pomimo istotnych różnic politycznych wśród biskupów i duchownych, odegrał w podzielonym społeczeństwie rolę stabilizującego czynnika umiarkowania. Wypełnił więc misję głoszenia kardynalnych cnót roztropności i umiarkowania. Taką rolę przyjdzie odegrać naszemu Kościołowi lokalnemu jeszcze nie raz w polskiej historii w XX wieku.
Łukasz Kobeszko
Filozof i publicysta specjalizujący się w problematyce Europy Środkowej, historii najnowszej oraz dyplomacji religijnej. Pracował m.in. w Ośrodku Studiów Wschodnich, publikował w „Rzeczpospolitej”, „Więzi” i na portalu Aleteia
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!








