Katechumenat (nie) dla każdego

Niecałe 30 procent. Na terenie zaledwie takiego odsetka diecezji (15 na 41, nie liczyłam ordynariatu polowego) w Polsce istnieją ośrodki przygotowujące dorosłych do chrztu. Do tego często bywa, że informacji o takim „bycie” nie ma na stronie kurii lub trzeba trochę poklikać, żeby ją znaleźć.
Czyta się kilka minut
Wigilia paschalna z udzieleniem sakramentu chrztu św. siedmiu dorosłym katechumenom pod  przewodnictwem abp. Zbigniewa Zielińskiego, metropolity poznańskiego, Poznań, Bazylika Archikatedralna, 4 kwietnia 2026 r. Fot. Waldemar Wylegalski/Archidiecezja Poznańska
Wigilia paschalna z udzieleniem sakramentu chrztu św. siedmiu dorosłym katechumenom pod  przewodnictwem abp. Zbigniewa Zielińskiego, metropolity poznańskiego, Poznań, Bazylika Archikatedralna, 4 kwietnia 2026 r. Fot. Waldemar Wylegalski/Archidiecezja Poznańska

Nieco ironicznie można by zapytać, czy to ćwiczenie dla kandydatów mające sprawdzić ich determinację, ale może odsuńmy te drobne złośliwości na bok. W gruncie rzeczy można przyjąć, że w kraju w tak znacznej większości katolickim (a na pewno ochrzczonym) katechumenat dla dorosłych nie jest potrzebny. Mnie za to przypominają się teksty z francuskiej prasy kościelnej, alarmujące, że napływ kandydatów do chrztu jest tak duży, iż brakuje ludzi do ich przygotowania do sakramentów wtajemniczenia. Może choć raz wybiegnijmy myślą w przód, zamiast reagować dopiero wtedy, kiedy kryzys będzie na progu.

Znaki czasu

Struktura społeczno-religijna naszego kraju się zmienia. W dużych miastach, w tym w stolicy, wielu rodziców nie chrzci dzieci, w myśl zasady: „Jak dorośnie, samo wybierze”. Ponadto są wśród nas osoby ze wspólnot baptystycznych, które nie uznają chrztu nieletnich, oraz świadkowie Jehowy, których forma przyjęcia do wspólnoty nie jest uznawana za chrzest w rozumieniu katolickim, są też rodziny ateistyczne. Na to nakłada się narastająca migracja, zarówno z Ukrainy, w dużym stopniu zateizowanej, jak z krajów muzułmańskich i Dalekiego Wschodu, w tym Indii. To wszystko rodzi pytanie, na ile jesteśmy świadomi, że współcześnie misje to nie tylko wyjazd na tzw. peryferie świata, ale przede wszystkim bycie świadkiem i głoszenie tym, którzy są obok nas, oraz obecność w każdym Kościele diecezjalnym miejsca, które będzie jak otwarte drzwi do wspólnoty, w których będzie zawsze obecny ktoś życzliwy i kompetentny.

Bardzo ważne jest to, by informacja o takim miejscu w diecezji (o ile ono istnieje) była łatwo dostępna, przede wszystkim na oficjalnej stronie internetowej, bo współcześnie większość ludzi najpierw pyta czata GPT albo wujka Google, a nie ludzi. Zresztą często ci ostatni sami nie wiedzą, nawet księża.

Pejzaż katechumenalny

W czterech archidiecezjach są archidiecezjalne ośrodki katechumenalne. Miłe zaskoczenie czekało mnie na stronie archidiecezji lubelskiej, bo tam informacje o przygotowaniu do chrztu były także po angielsku. Poza tym pozytywnie, jeśli chodzi o dostęp do informacji na ten temat, wyróżniają się diecezje: sosnowiecka, katowicka, rzeszowska, szczecińsko-kamieńska i zielonogórsko-gorzowska. W legnickiej działa Centrum Katechumenalne i ma świetną stronę, zachęcającą do kontaktu. W pozostałych diecezjach sytuacja jest różna. Przygotowanie prowadzą centra ewangelizacyjne, zakony (przodują jadwiżanki wawelskie, które mają tę działalność wpisaną w charyzmat, do tego kapucyni, dominikanie, redemptoryści), w Gdańsku przygotowanie odbywa się w ramach Instytutu Teologicznego Archidiecezji Gdańskiej. Zadziwiło mnie to, że na stronie archidiecezji warszawskiej i diecezji warszawsko-praskiej – tam, gdzie jest największe prawdopodobieństwo, że ktoś będzie szukał drogi do Kościoła, bo to duże miasto i wielonarodowe – informacji brak. Są trzy ośrodki, które do chrztu dorosłych przygotowują, ale dane na ten temat znalazłam gdzie indziej.

Tam, gdzie brakuje wspólnot lub dzieł zajmujących się tą formą duszpasterstwa, najczęściej do chrztu przygotowuje proboszcz parafii, przynajmniej takie informacje można wykopać przy konsekwentnym szukaniu na oficjalnej stronie kurii, a czasem niektórych parafii. Taka forma przygotowania może jednak generować problemy – kiedy jeszcze byłam zaangażowana w katechumenat przy Dominikańskim Ośrodku Liturgicznym, na nasze spotkania przyjeżdżała kandydatka aż z Częstochowy (raz w tygodniu, wracała już nocą, co pokazuje determinację). Chciała zostać ochrzczona, ale nie ufała proboszczowi na tyle, by od niego przyjąć formację, a innej ścieżki jej nie zaproponowano.

W diecezjach poza tymi niecałymi 30 procentami wyszukiwanie po haśle „chrzest dorosłych” przekierowuje na chrzest dzieci, a po haśle „katechumenat” na strony Drogi Neokatechumenalnej (o ile jakiekolwiek). Największe kuriozum stanowi diecezja, w której o przygotowaniu dorosłych do sakramentów wtajemniczenia nie ma ani słowa, za to jest zakładka dotycząca… wystąpienia z Kościoła. Na szczęście na jej terenie katechumenat istnieje, prowadzi go jeden z zakonów.

Postulaty zmian

Najważniejsze jest to, żeby biskupi diecezjalni, i ogólnie księża, dostrzegli znaczenie katechumenatu. Pomijam już to, że ten ostatni winien stanowić jedną z podstawowych sfer zainteresowania biskupa danego miejsca, jak mówią o tym dokumenty dotyczące przygotowania dorosłych do sakramentów wtajemniczenia. Nie bez powodu to on jest zwykłym szafarzem tego sakramentu w tym przypadku. Zresztą wciąż słyszymy utyskiwanie, także ze strony episkopatu, że wierni odpływają ze wspólnoty. Może więc warto zaangażować się w to, by nowi przybywali?

Jestem świadoma, że może się pojawić argument: po co tworzyć nowy byt administracyjny, skoro nie ma chętnych. Odwróciłabym jednak tę kwestię: może brak chętnych wynika z tego, że nie mają gdzie się zwrócić ze swoją chęcią? Jeśli nie mówi się o katechumenacie, jeśli temat chrztu dorosłych nie istnieje, to często ludzie nawet nie wiedzą, że jest taka opcja. A nawet jeśli w danej chwili nie ma chętnych, to i tak potrzebna jest przynajmniej jedna osoba w kurii, która będzie miała za zadanie kontakt z kandydatami, oraz informacja, jak ten kontakt można nawiązać. To trochę jak z księdzem w konfesjonale na stałym dyżurze: może i mało kto przychodzi, ale jeśli przyjdzie, będzie miał możliwość przyjęcia sakramentu. Odbicie się od ściany w chwili, kiedy przychodzi się z duchowym pragnieniem i w poszukiwaniu pomocy, jest bardzo bolesnym doświadczeniem, które może skutecznie odepchnąć od Kościoła i popchnąć w stronę sekt lub powrotu do niewiary, a przynajmniej wątpliwości. Zresztą kandydatów do chrztu można formować razem z dorosłymi proszącymi o bierzmowanie – da to im doświadczenie wspólnoty i usunie argument o braku chętnych.

Warto, aby w każdej diecezji istniało coś takiego, jak lista kontaktowa do osób, które można zaangażować w formację dorosłych do sakramentów. Jest wielu świeckich teologów, katechetów (chociaż ci zaangażowani w pracę w szkole nie będą mieli czasu), ludzi głęboko wierzących i stale pogłębiających intelektualnie oraz duchowo swoją wiarę. Myślę, że w parafialnych notatkach z wizyty duszpasterskiej znalazłoby się wiele takich kontaktów, także jeśli chodzi o małżeństwa. Świadectwo tych ostatnich, szczególnie już dojrzałych, z dużym stażem, to piękne świadectwo miłości, przede wszystkim dla współczesnych. Podkreślam formację intelektualną ewentualnych katechistów, ponieważ chodzi o to, by formowano kandydatów, przekazując im ortodoksję, a niekoniecznie zwyczaje i uprzedzenia danego katolickiego środowiska. Trzeba też, by katechiści byli otwarci i nie gorszyli się żadnym pytaniem ani żadnego nie lekceważyli. Wymagania wydają się wysokie, ale sama znam wielu takich katolików, więc myślę, że problem nie jest w ich braku, a w tym, że nie dostrzeżono ich potencjału.

Katechumenat to pozytywna odpowiedź na odchodzenie wiernych z Kościoła. A jeśli i do nas dotrze fala odnowy przepływająca przez katolicyzm na Zachodzie, trzeba się na nią przygotować, żeby nie stracić ani jednego z tych, którzy przez nas będą chcieli przyjść do Chrystusa.  

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 19/2026