Jak świętować – kilka podpowiedzi

„Święta, święta i po świętach” – jedni mówią z ulgą, inni z lekkim żalem, jeszcze inni rzucają jako towarzyski zapychacz słowny. Tymczasem okres wielkanocny trwa i zakończy się dopiero w uroczystość Zesłania Ducha Świętego.
Czyta się kilka minut
fot. NicoElNino/Getty Images
fot. NicoElNino/Getty Images

O ile jednak z Wielkim Postem łączą się konkretne formy jego przeżywania, o tyle już nawet oktawa Wielkanocy wydaje się powrotem do okresu zwykłego. Czasem przejdą ulicami procesje Drogi Światła, ale jakie praktyki pozwolą nam na co dzień zachować pamięć o tym, że świętowanie się nie zakończyło? Zacznijmy w nieco innym punkcie, mianowicie od pytania, czy chcemy zachować pamięć o tym, a po nim drugie: jeśli tak, to dlaczego? Równie ciekawa byłaby odpowiedź „nie” i pytanie o przyczynę takie stanu rzeczy, ale nie o tym jest ten tekst, więc pozostawię tę wersję w limbo i przejdę do pozytywnej odpowiedzi.

Świętowanie jest czymś więcej niż odpoczywaniem. To pierwsze zakłada aktywne podejście do  tematu, a przede wszystkim istnienie jakiegoś tematu, czyli powodu, by tę aktywność podjąć. Dlatego kluczowa tu jest odpowiedź na pytanie, co stanowi moją motywację do świętowania. Oficjalna wersja mówi, że chodzi o odkupienie, ale co dla mnie osobiście oznacza ta prawda wiary, że Jezus mnie odkupił? I ta, że zmartwychwstał? Proponuję chwilę zastanowienia nad tym, co zmienia brak perspektywy życia wiecznego, zarówno w moim życiu, jak i życiu społecznym. To drugie może być trudne – jeden z pisarzy XX wieku wpadł na pomysł, że opisze współczesność, ale z założeniem, że wcielenia i odkupienia nie było. Kiedy jednak zaczął sukcesywnie usuwać ze współczesnej mu rzeczywistości wszystko, co wynika z chrześcijaństwa, świat dosłownie rozpadł mu się w rękach. Nawet jemu zabrakło wyobraźni, by taką rzeczywistość stworzyć.

Ważne jest dostrzeżenie, że zmartwychwstanie i wszystko, co do niego doprowadziło, dotyka przede wszystkim każdego z nas osobiście i każdego inaczej. Dlatego trzeba, aby każdy udzielił osobistej odpowiedzi na pytanie o to, co chrzest (a więc dar, jaki każdy z nas otrzymał dzięki ofierze Chrystusa) zmienił w jego życiu, jak wpłynął na jego decyzje i jak kształtuje jego teraźniejszość. Tu jest podstawowa motywacja do tego, by zacząć świętować, i kiedy ją odnajdziemy, możemy zacząć szukać form celebrowania wyników pójścia za nią.

Zamiana

W pismach autobiograficznych św. Teresy z Lisieux można przeczytać o pewnym duchowym odkryciu: zaczęła odczuwać, że przyjmowanie trudności i praktykowanie umartwień, które podejmuje ze względu na Boga, to dla niej wciąż za mało. Wtedy odkryła, że może Mu ofiarować także swoje radości. Myślę, że okres wielkanocny jest jakby stworzony do tej praktyki duchowej, a więc dostrzegania i celebrowania radości oraz zapraszania do tego doświadczenia Trójjedynego.

Dobrze więc starać się, za każdym razem, kiedy doświadczamy czegoś dobrego – przy obecnej zawartości mediów to może być nawet news mówiący o czymś pozytywnym – ucieszyć się tym i podzielić się tą radością z Bogiem. Trochę jak małe dziecko, które po znalezieniu czegoś ciekawego lub pięknego biegnie z tym odkryciem do rodzica, by także on stał się częścią tego odkrycia lub przeżycia. Ambitnym podrzucam pomysł, że można, a nawet trzeba, specjalnie szukać takich jasnych momentów.

Wdzięczność

Formę świętowania tego, że każdy z nas jest odkupiony, stanowi także wdzięczność. Często w codziennej pogoni gubimy powody do niej. Dlatego dobrą praktyką na okres wielkanocny będzie poświęcenie codziennie kwadransa na to, by dostrzegać powody do dziękowania. Taki rachunek sumienia, ale od pozytywnej strony, polegający na szukaniu budujących momentów, ludzi i doświadczeń. Oczywiście zaczynający się od modlitwy do Ducha Świętego (On zdecydowanie potrafi zaskoczyć we wskazywaniu na dobro w nas i wokół nas), a potem polegający na przechodzeniu, jak to by ujął św. Ignacy Loyola, dnia, chwila po chwili, ze skupieniem na tym, co prawdziwe, piękne i dobre, a zostało nam dane przez najlepszego Ojca. Praktyka o tyle cenna, że lubimy narzekać, bo to nasz sport narodowy i lepiszcze społeczne. Tendencja ta więc ma swoje uzasadnienie i funkcję, ale warto poćwiczyć dla równowagi także drugi „mięsień” – widzenia i mówienia o dobru.

Najprostsze rozwiązania są najlepsze

Najdoskonalszą formą dziękczynienia – daną nam przez Pana i dającą nam Pana – jest oczywiście Eucharystia. Dlatego, w ramach świętowania, zachęcam w okresie wielkanocnym do częstszego niż raz w tygodniu uczestnictwa w mszy św. Tu jednak dodałabym jedno: pod warunkiem że nie traktujemy tego jako dodatkowego obowiązku. Mam wrażenie, że w świadomości wielu, może większości wiernych, zagubiona została gdzieś prawda, że możliwość uczestnictwa w liturgii jest przywilejem. Szczególnie wtedy, gdy przyjmujemy Komunię św. Tu znów sięgnę do pism Małej Tereski: zanotowała, że gdyby ludzie zdawali sobie sprawę, co się wydarza na ołtarzu, nad ruchem w drzwiach kościołów musiałaby czuwać policja. W pełni się z nią zgadzam, i nie tylko dlatego, że jest doktorem Kościoła. Po prostu był w moim życiu czas, bardzo ciemny, kiedy jedynym stałym i pewnym punktem w krajobrazie była codzienna Eucharystia. Dzięki temu nauczyłam się ją postrzegać jako przestrzeń odpoczynku i odzyskania sił, nawet jeśli moje uczestnictwo ograniczało się do fizycznej obecności, bo na nic więcej sił nie było. Z perspektywy czasu widzę także, że dawała mi siłę i światło, których nie byłabym w stanie zaczerpnąć z innego źródła.

Chrystus dał Eucharystię apostołom tuż przed najtrudniejszymi wydarzeniami w Jego i ich historii, by siłą tego Pokarmu przetrwali. Jego śmierć sprawiła, że możemy gromadzić się wokół ołtarza, by z niego jeść i pić, a jeśli zrobimy coś, co nas zamyka na ten Dar, mamy możliwość skorzystania ze spowiedzi i tam obmywa nas Jego krew. Skoro więc te dary wypływają z misterium paschalnego, to jakie mamy inne praktyki religijne, które lepiej nadawałyby się do świętowania Wielkanocy? Po prostu przyjmijmy to, co nam zostało dane, i ucieszmy się tym. Z pewnością przyniesie to radość Ofiarodawcy, a to chodzi przede wszystkim.

Dla zabieganych

Jeśli nie ma w rozkładzie naszego tygodnia czasu na dodatkową liturgię, polecam adorację Najświętszego Sakramentu, a nawet tylko wejście na kilka minut modlitwy do kościoła. Popatrzenie na pusty grób, na figurę Zmartwychwstałego, na paschał i przypomnienie sobie, że On naprawdę zmartwychwstał, a więc i my zmartwychwstaniemy. Dobrym dodatkiem będzie sięgnięcie do czytań mszalnych z danego dnia albo lektura po kolei opisów zmartwychwstania, a właściwie tego, jak odkryli je uczniowie, w tym niewiasty, i apostołowie. Dla mnie odkryciem w zeszłym okresie wielkanocnym było to, że warto w głosie Zmartwychwstałego usłyszeć delikatne „wibrato” radości. Nawet wtedy, gdy mówi uczniom idącym do Emaus, że są niepojętni, lub upomina św. Tomasza Apostoła – w głosie Pana gdzieś w tle wciąż pobrzmiewa śmiech. Nie szyderczy czy kpiący, ale Tego, kto już zwyciężył i jest poza zasięgiem zła i śmierci, nawet więcej: może przeprowadzić tam tych, którzy Mu zaufają i będą posłuszni. Echo cudownej wolności kogoś, kogo nie da się już oszukać ani spętać i kto ma moc dać tę wolność innym.

Dobrą lekturą i modlitwą będą psalmy, które śpiewano podczas wieczerzy paschalnej (Ps 113[112]–118[117]). Wyrażają uwielbienie, a w końcu o tym właśnie jest świętowanie: o spotkaniu z Bogiem i wejściu na przygotowaną dla nas ucztę: „Alleluja. Dziękujcie Panu, bo jest dobry, bo Jego łaska trwa na wieki” (Ps 118[117],1).  

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 15/2026