Problem nie sprowadza się bowiem do kwestii dyscyplinarnej ani do sporu o określoną formę liturgii. Problemem nie są nawet rzekome błędy, w które miałby od Soboru Watykańskiego II popaść Rzym. Fundamentalne pytania dotyczą natury samego Kościoła, tego, czym jest Tradycja oraz kto ma rzeczywistą władzę interpretowania Objawienia Bożego oraz rozpoznawania kierunków, do których wzywa nas działający w Kościele Duch Święty.
Komunia istotą Kościoła
Sobór Watykański II w konstytucji Lumen gentium (warto przypomnieć, że tę konstytucję również przyjął i zaaprobował sam abp Marcel Lefebvre) stwierdza, że „Kościół jest w Chrystusie niejako sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem oraz jedności całego rodzaju ludzkiego”. Kościół zatem nie jest celem samym w sobie. Nie istnieje dla siebie, dla swoich struktur, lecz jest żywym sakramentem Chrystusa, to znaczy widzialnym znakiem i narzędziem komunii Boga z człowiekiem oraz ludzi między sobą. Istota Kościoła zasadza się zatem na komunii.
Najstarsza tradycja chrześcijańska podkreślała, że w Kościele zachodzi nierozerwalny związek pomiędzy biskupem a samą wydarzającą się jednością braci i sióstr. Święty Ignacy Antiocheński zwraca uwagę, że gdzie jest biskup, tam niech będzie i lud, ponieważ właśnie tam jest Chrystus i Jego Kościół katolicki. Dla Ignacego biskup nie jest jedynie administratorem czy przewodniczącym zgromadzenia liturgicznego. Jest znakiem jedności Chrystusa pośród gromadzącej się wspólnoty. Podobnie ujmował sprawę św. Cyprian z Kartaginy, który podkreślał, że biskup jest w Kościele, a Kościół w biskupie. W tej perspektywie Kościół jawi się jako rzeczywistość głęboko komunijna.
Przy czym, trzeba podkreślić, że katolicka jedność od samego początku nie miała charakteru wyłącznie lokalnego. U zarania chrześcijaństwa pozostawała ona związana z Kościołem Rzymu i posługą Piotra. Święty Ireneusz z Lyonu pisał: „Z tym Kościołem, ze względu na jego szczególne pierwszeństwo, musi zgadzać się każdy Kościół”. Z kolei św. Leon Wielki podkreślał, że to, co zostało dane Piotrowi, przechodzi także na jego wszystkich następców. W świetle Tradycji, prymat Piotra nie jest rozwiązaniem jedynie administracyjnym czy historycznym dodatkiem, lecz konstytutywnym elementem ustanowionym przez samego Chrystusa dla zachowania jedności.
Dlatego też Sobór Watykański II przypomniał, że żaden pojedynczy biskup, a nawet Kolegium biskupów, nie posiada żadnej władzy, jeśli nie pozostaje w realnej łączności z biskupem Rzymu. Łączność zaś ta jest potwierdzana nie przez biskupa, lecz papieża. Dlaczego? Ponieważ w Kościele biskup nie jest jedynie autonomicznym szafarzem sakramentów czy administratorem lokalnej struktury, lecz jest członkiem kolegium apostolskiego, które istnieje wyłącznie w jedności z następcą św. Piotra. I tylko w tej jedności realizuje mandat i posłannictwo samego Chrystusa.
Jedność jedynie deklarowana
Sobór Watykański I w konstytucji Pastor aeternus naucza o tym, że to jedynie biskup Rzymu posiada pełną i najwyższą władzę jurysdykcji nad całym Kościołem. Powstaje zatem zasadnicze napięcie: nie można jednocześnie uznawać papieża za najwyższą władzę w Kościele, tak jak to deklaruje Bractwo Św. Piusa, a jednocześnie w kwestii fundamentalnej – jaką jest sukcesja apostolska i ustanawianie nowych biskupów – działać niezależnie od niego.
Bractwo św. Piusa X argumentuje, że istnieje szczególny „stan wyższej konieczności”, usprawiedliwiający ich konsekracje biskupie bez zgody papieża, jak i pozwalający im na całą swoją działalność. Kościół, za którym stoi cała Tradycja minionych pokoleń, stwierdza jednak, że nikt, poza samym Kościołem, nie może jednostronnie ustanowić trwałego wyjątku od konstytutywnej zasady jedności. Gdyby każda grupa mogła samodzielnie orzekać, iż Rzym znajduje się w kryzysie, dlatego działamy niezależnie od niego, nawet ze szlachetną intencją ratowania Kościoła w kryzysie, wówczas sama struktura Kościoła uległaby całkowitemu rozpadowi. Wobec tego działania Bractwa św. Piusa X w swym zasadniczym rdzeniu są łudząco podobne do działań XVI-wiecznych reformatorów: Marcina Lutra czy Jana Kalwina. Działania na pierwszy rzut oka jawiące się jako słuszne i konieczne, ale podejmowane poza komunią z Piotrem, zawsze prowadzą do bolesnego rozdarcia szaty Kościoła, pogłębiania podziałów i ostatecznego rozbratu.
Czym jest Tradycja?
Jeszcze głębszy problem dotyczy jednak samego rozumienia Tradycji. Konstytucja Dei Verbum naucza, że to Święta Tradycja, Pismo Święte oraz Urząd Nauczycielski Kościoła są tak ściśle ze sobą zjednoczone, że jedno bez pozostałych nie może istnieć. Kościół nie zna instancji wyższej niż żywa Tradycja interpretowana przez Magisterium pod widzialną głową ojca świętego. Jeżeli jakaś grupa twierdzi: „Papież się myli, Sobór się myli, większość biskupów się myli, ale my jesteśmy autentycznym głosem Tradycji”, w praktyce ustanawia samą siebie ostatecznym wyznacznikiem Tradycji. Jak zauważył kiedyś kard. Joseph Ratzinger: „Nikt nie może samowolnie decydować, co jest Tradycją, a co nią nie jest”, nawet Bractwo św. Piusa X. Twierdzenie, w którym odwołują się do tego, że czynią i wyznają jedynie to, co Kościół czynił w przeszłości, jest jednocześnie twierdzeniem, że to, co Kościół czyni obecnie jest sprzeczne z Objawieniem Bożym. W ten sposób Bractwo nadało sobie mandat pozwalający mu samowolnie decydować co jest, a co nie jest Tradycją.
W tym miejscu szczególnie pomocna okazuje się refleksja Yves’a Congara, który ukazywał, że Tradycja nie jest prostym przekazywaniem dawnych form, lecz żywym procesem przekazywania życia Chrystusa w Kościele. Tradycja nie jest własnością żadnej grupy. Nie należy ani do papieża, ani do teologów, ani do jednej wspólnoty wiernych. Tradycja istnieje jedynie w Kościele i przez Kościół. Argumentacja wynikająca z rzekomego „stanu wyższej konieczności”, w której dla zachowania prawdziwej wiary i ważnych sakramentów usprawiedliwia się działanie niezależne od Kościoła, jest z gruntu fałszywą i niebezpieczną postawą. Taka postawa, z perspektywy całej Tradycji eklezjologicznej, jest niemożliwa. Komunia z następcą Piotra nie jest dodatkiem do katolickości Kościoła, ale jednym z jej konstytutywnych wymiarów. To właśnie komunia z Piotrem zaświadcza o katolickości, w której człowiek pragnie trwać.
Yves Congar przestrzegał również przed pokusą utożsamienia części jakieś Tradycji z jej całością. Największym niebezpieczeństwem tradycjonalizmu prezentowanego przez środowisko Bractwa św. Piusa X (jak i niestety przez niemałą część wiernych oraz niektórych duchownych w środowiskach tradycyjnych działających w formalnej jedności z biskupami diecezjalnymi) nie jest miłość do przeszłości, lecz przekonanie, że określona epoka historyczna, forma liturgiczna czy szkoła teologiczna wyczerpują całość Tradycji Kościoła. Wówczas Kościół przestaje być żywą komunią prowadzoną przez Ducha Świętego, a staje się wspólnotą strażników określonej epoki historycznej. W tym najgłębszym sensie tak prezentowany przez Bractwo św. Piusa tradycjonalizm jest jedną z ewolucyjnych form nurtów protestanckich.
Cechy prawdziwej reformy
W swoim dziele Prawdziwa i fałszywa reforma w Kościele Congar wskazywał, że autentyczna reforma Kościoła posiada cztery zasadnicze cechy. Po pierwsze, posiada prymat miłości i komunii. Komunii, która również urzeczywistnia się chociażby we wspólnym celebrowaniu Eucharystii, która wszak od samego zarania była zwornikiem tejże jedności. Po drugie, zawsze pozostaje w jedności z Kościołem i jego współczesnym Piotrem oraz całym Kolegium biskupów. Po trzecie, w procesie reformatorskim wykazuje się pokorną cierpliwością. Po czwarte, nieustannie wraca do źródeł, czyli Pisma Świętego i tradycji Ojców Kościoła. Prawdziwy reformator nie działa nigdy przeciw lub poza Kościołem, lecz zawsze wewnątrz Kościoła, w pełnej jedności.
Nawet bardzo głęboka i niejednokrotnie słuszna krytyka nie może prowadzić do zerwania komunii. Kościół reformuje się przez komunię, nigdy przez eklezjalną autonomię. Nie oznacza to oczywiście ślepego posłuszeństwa. Katolickie posłuszeństwo nie jest bezrefleksyjną uległością. Można krytykować papieża, można uważać niektóre decyzje duszpasterskie za błędne, można nawet tak, jak św. Paweł wobec Piotra, publicznie go upomnieć. Czym innym jest jednak przyjąć postawę, w której wykazuje się rzekomy błąd, a czym innym, że wobec tychże błędów zrywa się komunię z Piotrem, ustanawia własnych pasterzy i buduje się niezależną strukturę kościelną.
Kościół nie jest własnością żadnej grupy
Święty Ignacy Antiocheński pisał niezwykle mocno: „Kto szanuje biskupa, tego Bóg szanuje; kto czyni cokolwiek bez wiedzy biskupa, ten służy diabłu”. Choć współczesny język teologii jest bardziej wyważony, zasada duchowa pozostaje ta sama. Kościół jest bowiem komunią, a nie federacją niezależnych ośrodków. Być może największym zagrożeniem nie jest sama nielegalna konsekracja biskupów, lecz pokusa eklezjologicznej samowystarczalności. Z pragmatycznego punktu widzenia niezależność wobec Rzymu dla samego Bractwa jest niezwykle wygodna. Daje ona swobodę działania. Im dłużej zaś ona trwa, tym trudniej będzie wrócić do pokornej zależności i ufnego posłuszeństwa biskupowi Rzymu. Z perspektywy duchowej jest to stan głęboko chorobowy.
Diabelskim jest również przekonanie, że oto tylko my jesteśmy „prawdziwym Kościołem", który strzeże depozytu nieskazitelnej wiary, natomiast cała reszta, z obecnym Rzymem na czele, całkowicie pobłądziła. Tymczasem katolicyzm od samego początku zakłada akt wiary, że Chrystus nie opuszcza swojego Kościoła nawet wtedy, gdy doświadcza najgłębszych kryzysów. Św. Augustyn w jednym ze swoich listów wyraził myśl, że woli błądzić z Kościołem niż poza Nim. Albowiem to w Kościele, nawet błądzącym i upadającym, jest obecny Chrystus. Wychodzenie zaś z błędów dokonuje się również wewnątrz Kościoła, pod przewodnictwem Piotra, w komunii z całą wspólnotą.
Powaga i cały dramat aktu konsekracji biskupich bez błogosławieństwa papieża wynika z tego, że z perspektywy katolickiej eklezjologii konsekracje te nie są jedynie naruszeniem prawa kanonicznego. Oznaczają przede wszystkim głęboki kryzys rozumienia samego Kościoła. Zakładają one bowiem, że istnieje grupa, która sama może określić moment zawieszenia zwyczajnej struktury komunii kościelnej. Tymczasem Kościół nie jest własnością żadnej grupy – ani progresistów, ani tradycjonalistów, ani nawet samej hierarchii. Jest miejscem, w którym Duch Święty prowadzi cały lud Boży poprzez wzajemne relacje między wiernymi, biskupami a następcą Piotra. Właśnie w tej ścisłej komunii urzeczywistnia się katolickość Kościoła i właśnie ona pozostaje najgłębszym kryterium autentycznej wierności Tradycji.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.















