Słyszę dźwięki trąbki i saksofonu, jest głośno, energicznie. Bałkańskie rytmy wybrzmiewają z głównej sceny. Przechodzę na drugą stronę. Z pola wylewa się rzeka ludzi, daję się jej porwać i zaraz przed wyjściem skręcam w lewo. Docieram na miejsce. Wita mnie pomarańczowy autobusowy przystanek, a zaraz za nim uderza spokój, zieleń i cisza. Widzę wielki, ręcznie malowany baner z napisem: „Dobrze, że jesteś”. Uśmiecham się do siebie. Jestem na na miejscu, na Przystanku Jezus.
To mój czwarty raz na Pol’and’Rock’u i czwarty raz, gdy zatrzymuję się na Przystanku. Powstał, by zapewnić duszpasterską opiekę młodzieży uczestniczącej w Przystanku Woodstock (obecnie Pol'and'Rock Festival), a teraz jest to już jego 26. edycja. Przechadzam się nieśpiesznie alejkami, mam chwilę. Mijam wysoki, biały krzyż, obok widzę miejsce, w którym można porozmawiać z psychologiem. Niedaleko siostry zakonne siedzą z grupką punkowej młodzieży i zdobią sobie nawzajem twarze brokatem i innymi błyskotkami. Gdzieniegdzie miga mi fioletowa stuła, odbywają się spowiedzi i rozmowy. Tu ktoś może umyć ci stopy, a tam możesz odpocząć pod drzewem wśród poduszek i kocy. Zamykam oczy, widzę kurz spod sceny, suchą trawę i gorący asfalt. I brak schronienia przed słońcem, chyba że w nagrzanym namiocie. Otwieram oczy, a przede mną pojawia się ogród, drzewa, sadzawki wśród kamieni. Eden, tak można się tutaj poczuć, schodząc z tej pustyni. Na końcu tego ogrodu, nieco na uboczu stoi namiot. To polowa kaplica adoracji, w niej kilka osób oddaje się modlitwie. Czas na mnie.
Cisza pośród festiwalowego hałasu
Zaraz obok widzę grupkę ludzi siedzących w kółku. To doświadczenie medytacji chrześcijańskiej, prowadzone przez o. Mateusza Filipowskiego OCD i Jagodę Leśniewską. Przysiadam się, zaczynamy. O. Mateusz nas wprowadza, opowiada o tym, skąd wzięła się medytacja chrześcijańska, o tęsknocie za tego rodzaju modlitwą, o doświadczeniach innych religii. To łagodne przejście w stan, który pozwala wyciszyć wnętrze. Oddech, ciało, środek. Mimo towarzystwa orkiestry odłączam się, jestem tutaj sama. Nie ma głównej sceny i pol’and’rock’owego pola. Jest tu i teraz.

– Byłeś już kiedyś na Przystanku Jezus? – pytam o. Mateusza po skończonej medytacji. – Nie, to mój pierwszy raz i jestem tu nie z własnej woli – śmieje się. – Zostałem ściągnięty tutaj przez przyjaciółkę: „Przyjedź i podziel się tym, czym możesz”. – I jakie są Twoje doświadczenia? Wydarzyło się coś poruszającego? – dopytuję. – Tutaj każde indywidualne spotkanie jest wyjątkowe. Jednak swój transcendentny moment przeżyłem wczoraj na koncercie Myslovitz, pośród tłumu. Zaliczyłem tam swój powrót do przeszłości, ale do takiej, w której jestem częścią tego świata, jestem z niego i nie postrzegam go w opozycji. To było paradoksalne, ale poczułem wtedy, że to doświadczenie duchowe, jakiegoś głębszego spotkania z Panem Bogiem. Zupełnie na innych rejestrach.
348 osób, jeden cel: być blisko
W tym roku Przystanek Jezus tworzyło 348 osób. Wśród nich znalazło się 186 ewangelizatorów, 23 księży, 18 sióstr zakonnych, 13 kleryków i braci, 95 gości i muzyków. To między innymi oni wyszli na pole ewangelizować i rozmawiać z uczestnikami 32. edycji festiwalu Pol’and’Rock.
– Dla kogo jest Przystanek? – pytam rzecznika o. Damiana Piątkowiaka SVD. – Nie ma tu jednoznacznej odpowiedzi. Dla wierzących to miejsce posługi, rekolekcje, koncerty, prelekcje, a przede wszystkim Eucharystia, adoracja i spowiedź. Dla niewierzących i wątpiących to okazja do zadania pytań, wypowiedzenia swojego bólu wobec wspólnoty Kościoła, wylanie żalu. To piękny moment, kiedy człowiek wrogo nastawiony, zaczyna spokojniej rozmawiać, modli się z Tobą, a czasem przez spowiedź wraca do jedności z Bogiem. Rozpoczyna się nowe myślenie i działanie. Jesteśmy otwarci na każdego, kto przychodzi choćby na chwilę pospacerować po naszym terenie. Myślę, że już sama decyzja o wejściu na pole Przystanku Jezus to bardzo duży krok dla wielu osób. Przyciąga ich nasz ogród, piękny, tajemniczy, wyjątkowy pośród tej ogromnej przestrzeni starego lotniska bez krzewów i drzew.
Jestem ciekawa doświadczeń tegorocznych ewangelizatorów. Sama, przemierzając pole, widziałam kilku. Moją uwagę przykuł ksiądz w dżinsowej kamizelce, glanach, z pieszczochą na ręce. To był nietuzinkowy obraz. – Jak co roku, bardzo wiele dobra zadziało się podczas spotkań na polu Pol’and’Rock’a. Rozmowy w cztery oczy to najskuteczniejsza ewangelizacja. Ludzie chcą się spotkać, potrzebują być wysłuchani, wyrzucić z siebie lęki. Tu jest na to miejsce i czas. To, co mnie zawsze dotyka, to przekonanie, że dzieląc się wiarą, jesteśmy bardzo hojnie obdarowywani umocnieniem naszej własnej wiary – odpowiada o. Damian.
Miejsce także dla tych, którzy nie wierzą
Przechodzę obok sceny, z której słyszę słowa głoszenia. Jestem spragniona ludzi, ich głosów, łaknę spotkania. To mój drugi cel tutaj. Wpadam na dwójkę alternatywnie ubranych, młodych ludzi. To Hieronim i Ania. Szwendają się tak jak ja. Nie są wierzący, ale znajdują tu chwilę oddechu, spokoju i ciszy. Hieronim podkreśla, że to wyjątkowe miejsce, również dla osób z ADHD czy w spektrum autyzmu, bo pozwala uciec od tłoku, hałasu i głośnej muzyki. – Można tu spotkać wielu życzliwych, pogodnych ludzi, z którymi da się spokojnie pogadać, nawet jeśli się nie wierzy – dodaje Ania. Życzę im dobrych przeżyć w tym miejscu.

Łapię wzrokiem biały habit. Rozpoznaję charakterystyczną czapkę z daszkiem. To brat Wojciech Błachowiak OP, dominikanin i DJ. Gra tutaj. Na Instagramie (i nie tylko) słynie z tworzenia muzyki, którą łączy z duchowym przekazem. Na moje pytanie, czy to pierwszy raz na Przystanku Jezus, brat Wojtek odpowiada, że tak. Wcześniej bywał jako uczestnik na Przystanku Woodstock, a później na Pol’and’Rock’u. Jestem ciekawa, co brat myśli o Przystanku, jak się tu czuje. – Najbardziej porusza mnie to, co robią tutaj ludzie, szczególnie ci, którzy ewangelizują. Ich postawa jest bardzo inspirująca. Ale też osoby, które do nas przychodzą, deklarujący się jako niewierzący, często swoim podejściem i słowami skłaniają mnie do refleksji nad tym, jakim jestem chrześcijaninem. Jest to bardzo pozytywne doświadczenie, budujące nas jako wspólnotę – odpowiada brat Wojtek. – Atmosfera współpracy w obozie jest świetna. Obserwuję taką siostrzaną i braterską chęć dzielenia się tym, co dobre. Dla mnie to jest przedsionek Nieba.
Ostatnie słowa zapadają mi w pamięć. Wracam pod główną scenę Pol’and’Rock’a. Niebawem zagra Dżem, nie mogę tego przegapić. Przechodzę przez spokojny ogród i zaraz znów wciąga mnie głośna, rwąca rzeka, zmierzająca w kierunku pola.
„Nie bójcie się być sobą”. Wiara bez chowania się
Jest wieczór, gdy kolejny raz wkraczam w bramy Przystanku Jezus. Tym razem wita mnie inny baner, którego wcześniej nie dostrzegłam. „Budujemy Kościół bez ścian”. Zapisuję go w notatce w telefonie. Zmierzam pod niewielką scenę, właśnie świadectwo głosi Krzysztof Sowiński. To trzeci powód moich odwiedzin. Siadam, przysłuchuję się. Ludzie przychodzą, odchodzą, siadają, wędrują i zaglądają do różnych zakątków tej enklawy spokoju.
Obserwuję dziewczynę, która stoi kilka kroków przede mną. Jestem ciekawa, co ją tu ściągnęło, bo z wyglądu powinna właśnie tańczyć w pogo pod główną sceną. Głoszenie się kończy, Krzysztof dołącza do zespołu. Następują ostatnie przygotowania przed rozpoczęciem koncertu Redhead Hero. Postanawiam zagadnąć tę dziewczynę, odchodzimy nieco od sceny. Ma na imię Ann. Zadaję pytanie, które tak mnie korciło: co tu robi? – Co roku, gdy jestem na Pol’and’Rock'u, to wpadam na Przystanek Jezus. Głównie ściągają mnie tutaj koncerty. Odwiedziłam już Pana Jezusa w kaplicy adoracji, patrzę, słucham, czasami ktoś mnie zagada – odpowiada Ann. – Gdy kończą się koncerty na głównej scenie, lubię podglądać, jak ludzie wychodzą z pola i skręcają w bramę Przystanku Jezus. Jeszcze ciekawiej obserwuje się tych, którzy przychodzą tutaj wrogo nastawieni. Chyba czują, że ktoś będzie ich próbował na siłę nawracać. Mam nadzieję, że spotykają się z czymś zupełnie innym. Mnie też czasami próbują, bo może jakoś wizualnie tu nie pasuję. Czuję to, ale mimo wszystko jestem.
„Jezus jest z Wami”
Redhead Hero zaczyna grać. Spoglądam na moją rozmówczynię. Czerwonorude, krótkie włosy z jednym, zwisającym dredem. Dżinsowa kamizelka, naszywki, glany. Rozumiem, skąd to nawracanie. W końcu mnie samą zaintrygowała jej obecność pod sceną. Dopytuję o znajomych. Jest tutaj sama, może mają coś przeciwko – zastanawiam się. – Nie przyszli ze mną w tym roku, ale nie mają problemu z moją wiarą. Staram się przede wszystkim zaświadczać o Jezusie tym, kim jestem. Tylko w taki sposób mogę to zrobić. Nie spotykam się z dyskryminacją związaną z wiarą ani w środowisku punkowym, ani alternatywnym – dopowiada Ann, po czym na chwilę przerywa. Waha się. – Jeśli to słowo dotrze gdzieś dalej, to kieruję je do wszystkich osób alternatywnych i punkowych: nie bójcie się być sobą! Skoro i tak dla reszty społeczeństwa jesteście odklejeni i dziwni, to wiedzcie, że Jezus jest z Wami.
Nie przerywam jej. Czuję, że to spotkanie staje się moim czwartym celem tutaj. – Dobrze, że to miejsce jest. Jakichkolwiek wątpliwości nie miałyby osoby organizujące to wydarzenie, uważam, że powinno trwać nadal. Może z zewnątrz i dla osób niewierzących to miejsce wygląda prowokacyjnie, niech tak będzie. Nie chowajmy się już z tą wiarą tak po kątach. Po prostu bądźmy, bo to jest najlepsze świadectwo, jakie możemy dawać. Być sobą i nieść Jezusa dalej, między innych ludzi – mówi. Dziękuje jej, Ann przytula mnie na pożegnanie.
Kościół bez ścian
Po chwili dołączają do mnie znajomi. Cieszy mnie ich widok tutaj, tym bardziej że to gatunek wątpiąco-poszukujący. Jest późno, więc idziemy pod przystankową scenę. Moja kumpela zwraca uwagę na baner z napisem „Budujemy Kościół bez ścian”, który zauważyłam wcześniej. Podoba jej się to hasło. – Bardzo pasuje do tego miejsca – mówi do nas.
– Papież Benedykt XVI powiedział kiedyś, że cokolwiek dajesz człowiekowi, jeśli nie ofiarujesz mu Jezusa, zawsze jest to za mało – dodaje na koniec o. Damian Piątkowiak SVD. – Chodząc po polu, często słyszymy od naszych sióstr i braci z festiwalu: jak dobrze, że jesteście, szukałem was. Dla uczestników Pol’and’Rock'a to naturalne, że zaraz obok nich znajduje się Przystanek Jezus.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.








