25 lat spotkań rozpalających nadzieję

W Trzcińcu zakończyła się jubileuszowa, 25. edycja Przystanku Jezus – ewangelizacyjnej inicjatywy, która od ćwierćwiecza towarzyszy uczestnikom Pol’and’Rock Festival znanego wcześnie jako Przystanek Woodstock.
Czyta się kilka minut
Ks. Rafał Jarosiewicz zaprasza do spowiedzi w mobilnym konfesjonale podczas Przystanku Jezus. Czaplinek–Broczyno, 1.08.2024 r. | Fot. Karol Porwich/East News
Ks. Rafał Jarosiewicz zaprasza do spowiedzi w mobilnym konfesjonale podczas Przystanku Jezus. Czaplinek–Broczyno, 1.08.2024 r. | Fot. Karol Porwich/East News

Dwadzieścia pięć lat temu kilkadziesiąt osób – duchownych i świeckich – postanowiło pojechać na Przystanek Woodstock w Żarach, by nieść tam dobrą nowinę o Jezusie. – Nie mieli pojęcia, jak wielkie dzieło właśnie rozpoczynają. Jak wielu ludzi przez kolejne lata włączy się w tę na pierwszy rzut oka niepozorną ewangelizacyjną inicjatywę. Kiedy rozmawiam o tych pierwszych latach z „ojcem Przystanku”, jakim niewątpliwie jest bp Edward Dajczak, powtarza on zawsze z przekonaniem, że wśród tak wielu ofert, jakie tam ludzie dostawali, nie mogło zabraknąć tej dla nas najważniejszej: JEZUSA, Jego Ewangelii – wspomina ks. Damian Piątkowiak SVD, rzecznik Przystanku Jezus.

Niech usłyszą o Jezusie tam, gdzie są
Biskupa Dajczaka poznałem, gdy jako nastolatek pojechałem na Woodstock. Para ewangelizatorów zaproponowała mi kanapki, czekałem na nie, siedząc na krawężniku na parkingu. Dosiadł się starszy pan w sutannie. Najpierw zapytał, czy nie jestem głodny, potem zagajał serdecznie o to, jak mi się podoba na festiwalu. Dopiero gdy nowi znajomi przyszli z kanapkami, zorientowałem się, że tak beztrosko rozmawiam sobie z biskupem.
Przystanek Jezus szybko przestał być „partyzancką” inicjatywą. To dojrzałe dzieło, mocno zakorzenione w Kościele i będące inspiracją dla wielu innych wydarzeń. – Od lat posługujemy z mandatu Kościoła – mówi ks. Piątkowiak. – W tym roku z błogosławieństwem bp. Krzysztofa Zadarki, administratora diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, i abp. Zbigniewa Zielińskiego. A do ewangelizacji posłał nas bp Edward Dajczak. To bardzo konkretne znaki zakorzenienia.
Przez wiele lat Przystankiem Jezus kierował śp. ks. Artur Godnarski. Pamięć o nim jest wciąż żywa. – To on nauczył nas, że wszystko, co robimy, powinno być na możliwie najwyższym poziomie. Że ewangelizacja nie może być tanią pociechą, ale zaproszeniem do rzeczywiście nowej jakości życia – mówi ks. Piątkowiak.
Dziś wielu dawnych uczestników Przystanku jest liderami wspólnot, księżmi, osobami konsekrowanymi. – To była dla nich szkoła uczniostwa. Ale i dla nas, księży, to miejsce ciągłego uczenia się pokory i słuchania – podkreśla rzecznik Przystanku.

Nie tylko Ewangelia
– Na Przystanku Jezus pojawiłem się jeszcze w latach 90. i byłem na nim regularnie przez kolejnych kilkanaście lat. Dla mnie samego to było na pewno również bardzo ważne doświadczenie, kształtujące moje życiowe powołanie. Spotkania z ludźmi i oglądanie tego, jak Bóg przez takie spotkania zmienia ludzkie życie, daje nowe spojrzenie, nową motywację, nową siłę. To było coś fascynującego. Jednak stosunkowo szybko zobaczyliśmy, że niektóre osoby jeśli mają coś w życiu zmienić na trwałe, to potrzebują czasami zupełnie nowych warunków życia. I tak zaczęliśmy do naszego Domu Wspólnoty Tymoteusz zapraszać osoby, które takiego nowego startu potrzebowały – opowiada ks. Tomasz Matyjaszczyk.
Wśród osób, które z woodstockowych pól trafiły do tego domu, byłem też lata temu ja. Miałem wakacje, bez konkretnych planów po festiwalu, skorzystałem więc z zaproszenia na kurs ewangelizacyjny. Rok później mój wyjazd na Woodstock zaowocował powrotem do Kościoła. W tych okolicznościach spotkałem Jezusa, a „Kościół bez ścian”, jakiego tu doświadczyłem, wciąż pomaga mi kochać Kościół i w nim trwać.
Ks. Matyjaszczyka woodstockowe spotkania zmobilizowały do profesjonalizowania się. – W kontakcie z takimi osobami widziałem coraz wyraźniej, że niektóre z nich oprócz usłyszenia Ewangelii i zobaczenia, że można i warto nią żyć także dzisiaj, potrzebują odbudować swoje życie psychiczne. I tak trafiłem na studium psychoterapii. Po kilku latach praktyki psychoterapeutycznej odezwali się do mnie aktualni organizatorzy Przystanku Jezus, zapraszając do poprowadzenia warsztatów dla ewangelizatorów, zahaczających o różne zagadnienia związane z życiem psychicznym. Pojawił się też pomysł stworzenia punktu konsultacyjnego oferującego profesjonalną pomoc psychoterapeutyczną, otwartego zarówno dla ewangelizatorów, jak i dla uczestników Pol’and’Rock Festival. A że wśród ewangelizatorów były też osoby z odpowiednim przygotowaniem, na Przystanku Jezus mógł pojawić się ten jeszcze jeden ważny element pomocy człowiekowi – zauważa ks. Matyjaszczyk.

Pielgrzymi nadziei
Tegoroczny Przystanek odbywał się w Roku Jubileuszowym, który przeżywany jest pod hasłem „Pielgrzymi nadziei”. Właśnie z tą nadzieją ewangelizatorzy przyjechali do Trzcińca. – Wiemy jedno: bierzemy udział w niezwykłej sztafecie głoszenia Dobrej Nowiny. I mamy tę świadomość, że ciągle jesteśmy na tym samym etapie: szukania sposobu dotarcia z nadzieją, której na imię Jezus Chrystus, do zgłodniałego tej nadziei człowieka – mówi ks. Piątkowiak.
Ewangelizatorów przybyłych z całego kraju do tej misji przygotował czas rekolekcji prowadzonych przez ks. Tomasza Trzaskę, suicydologa, od lat zaangażowanego w pomoc ludziom w życiowych kryzysach. Mszy na początek Przystanku Jezus przewodniczył bp Artur Ważny, który na festiwalowych polach ewangelizuje od lat.
– Choć mijają lata, mamy na Przystanku wypracowane pewne schematy, to ciągle szukamy nowych dróg. Bo zmienia się świat, pojawiają się nowe wyzwania i coraz bardziej zagubieni w tym wszystkim ludzie – opowiada werbista. Rzeczywiście, głoszenie wymaga dużej twórczości i otwartości. Happeningi, prowokacyjne hasła, zabawne stroje czy akcje z myciem nóg festiwalowiczom – żeby tylko na chwilę zatrzymać i stworzyć okazję do dzielenia się nadzieją.

Ewangelizacja to obecność
Na Pol’and’Rocku nie chodzi o to, by zdobyć nawrócenia „w liczbach”. Ewangelizacja to nie statystyki. – Chodzi o to, by być obecnym tam, gdzie ludzie nie spodziewają się spotkać Kościoła. W barze, na alei, przy ognisku. I żeby nie być tam „z misją nawracania”, tylko z miłością, która nie ocenia. Nie chodzi o to, by kogoś „przyciągnąć do Kościoła”. Chodzi o to, by spotkać człowieka tam, gdzie jest. I być z nim. W imię Jezusa – mówi ks. Piątkowiak. Ta ewangelizacja jest więc też wyjątkową szkołą synodalności.
Codzienna Eucharystia, adoracja, liturgia godzin, modlitwy przy krzyżu, śpiewy uwielbieniowe – to wszystko towarzyszy tej obecności przy drugim i stanowi duchowy rytm Przystanku Jezus. Na jego scenie gościli nie tylko muzycy, ale i ludzie, którzy potrafili zadawać trudne pytania, dzielić się pogłębioną refleksją. Zastanawiano się m.in., czy Kościół jest dziś godny zaufania, jaki jest sens katolickiej nauki o seksualności albo jaka może być rola AI w szukaniu Boga. Nie zabrakło muzyki – wystąpiły zespoły House of Light, Daj Spokój, Som Gorsi, Płytki Doś, Anatom. Były nawet pokazy iluzjonisty Oskara Zachary.

---

W kaplicy domu wspólnoty św. Tymoteusza w Gubinie, która od lat organizuje Przystanek Jezus, widnieją słowa z encykliki Redemptoris missio: „Nie możemy być spokojni, gdy pomyślimy o milionach naszych braci i sióstr, tak jak my odkupionych krwią Chrystusa, którzy żyją nieświadomi Bożej miłości”. To duchowy kompas dla wszystkich, którzy chcą dzielić się ewangeliczną obecnością i nadzieją.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 31/2025