Podręcznik przyjaźni św. Elreda z Rievaulx

Jezus obecnością w domu Marty, Marii i Łazarza dał świadectwo, jak ważna w życiu człowieka jest przyjaźń.
Czyta się kilka minut
Hendrik van Steenwijck Młodszy, Jezus u Marty i Marii | fot. Art Images/Getty Images
Hendrik van Steenwijck Młodszy, Jezus u Marty i Marii | fot. Art Images/Getty Images

Jezus miał swoją rodzinę, świętą, wyjątkową, ale również całkowicie zwyczajną. Miał również grono swoich różnorodnych uczniów, z którymi tworzył bliskie i niepowtarzalne relacje. Jednak serce człowieka ze swej natury potrzebuje również relacji szczególnie bliskich, w których będzie dochodzić do bezinteresownej wymiany darów. Takimi relacjami są przyjaźnie. Serce Chrystusa również zapragnęło się zaprzyjaźnić. Odpowiedź na to pragnienie znalazł w domu w Betanii, wśród trójki rodzeństwa: Marty, Marii i Łazarza. Tam niejednokrotnie spędzał czas, tworząc niepowtarzalne więzi. Nawet przed śmiercią, być może dla utulenia własnego serca, które było świadome zbliżającej się godziny, udał się do tych, których kochał, którzy kochali Jego, aby przygotować się na dzieło, do którego był przeznaczony. Liturgiczne wspomnienie, nie tylko św. Marty, ale właśnie całej trójki rodzeństwa (zmianę zatwierdził w 2021 roku papież Franciszek), jest dobrą sposobnością, aby dokonać małej pochwały na cześć przyjaźni.

Jaźń przy jaźni
Jest mi bliska swoista licentia poetica samego słowa przyjaźń. Można rzec, że składa się ono z przedrostka przy oraz słowa jaźń. I tak, jaźń, czyli coś, co jest w nas najgłębszego, a zarazem najbardziej tajemnego, unikalnego i niepowtarzalnego, napotyka na drugie Ty, przy którym decyduje się stanąć. W przyjaźni spotykają się dwie jaźnie, które pragną przy sobie być. Jaźń przy jaźni. Dwie ludzkie głębokości, które rozpoznały w sobie podmiot zdolny do wzajemności na znacznie głębszym poziomie niż zwykła koleżeńska znajomość.
Słowo Boże podpowiada nam, że: „Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam, uczynię dla niego odpowiednią pomoc”. Tutaj rozpoczyna się historia każdej przyjaźni. Człowiek potrzebuje więzi. Każdy z nas nosi w sobie pragnienie stworzenia rzeczywistości, która będzie się nazywała „my”. Nie „ja”, nie „ty”, lecz właśnie „my”. I choć podstawową formą tej więzi – my, o której mówi Księga Rodzaju, jest więź małżeńska, to jednak trzeba pamiętać, że człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga, który trwa w odwiecznej komunii trzech boskich Osób. Człowiek został stworzony z Bożej miłości i przeznaczony do miłości objawiającej się w relacji z Bogiem oraz drugim człowiekiem. Relacja zaś przyjaźni nie ogranicza się jedynie do rzeczywistości małżeńskiej, choć w niej nabiera wyjątkowego wymiaru. 
Śp. ks. Krzysztof Grzywocz pisał, że: „duchowość chrześcijańska jest duchowością przyjaźni”. Bóg stał się człowiekiem również po to, aby wejść z nami w relację przyjaźni. Aby stworzyć z nami głęboką więź opartą na bliskości. Zniwelował wszelki dystans i stał się samą miłującą i przyjacielską obecnością pośród nas. Bóg w Chrystusie jest Bogiem dramatycznie bliskim! Jest Emmanuelem – Bogiem z nami, a nie przeciwko nam. „Wy jesteście przyjaciółmi moimi” (J 15, 14). Wy, których uprzednio wybrałem i przeznaczyłem do głębokiej więzi ze mną. Od tego momentu „już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi” (J 15, 15). Jednym z owoców odkupienia jest zdolność do wejścia w relację przyjaźni z samym Bogiem. Z tą głęboką świadomością, możemy bez żadnych obaw wchodzić w budowanie głębokich relacji przyjaźni.

Wybór przyjaciela
W jaki sposób? Podpowiedzią jest pochodzący z XII w. traktat zatytułowany Przyjaźń duchowa, napisany przez cysterskiego opata, św. Elreda z Rievaulx. Swoisty podręcznik o przyjaźni i dla przyjaciół. Pisał tę niewielką książeczkę ponad siedem lat. Ma formę dialogu czterech przyjaciół.
Elred w swoim traktacie pisze o czterech stopniach przyjaźni. Na samym początku jest wybór. Sam Chrystus nam mówi: „Ja was wybrałem”. Tak samo i my zaproszeni jesteśmy, aby dokonać świadomego wyboru osoby, z którą pragniemy wejść w przymierze przyjaźni. Przyjaciela zatem trzeba wybrać. Kolegów i koleżanek się nie wybiera. Ich spotyka się w codziennym życiu. Wybieram zatem drugie, napotkane „ty” i pragnę mu ofiarować swoją przyjaźń. Drugie „ty” może oczywiście ten dar przyjąć lub odrzucić, jednak zawsze pojawia się na początku wolny wybór ofiarowanej przyjaźni, nawet jeśli nie jest on w pełni uświadomiony lub wyartykułowany przed drugim człowiekiem. Aby jednak wybór przyjaciela mógł się dokonać, musimy żyć w zwykłych relacjach. Trzeba żyć, będąc zanurzonym w kontaktach międzyludzkich. Przyjaźń jest zbudowana w oparciu o zwykłe ludzkie relacje. Najpierw więc trzeba „zdać” egzamin z dobrego życia w swoich środowiskach, z dobrych koleżeńskich relacji, aby móc wejść w głębie relacji przyjaźni. Niezdolność bowiem do zwykłych relacji z innymi ludźmi jest również niezdolnością tak naprawdę do przyjaźni. Ks. Krzysztof Grzywocz bardzo realistycznie kiedyś powiedział, że: „przyjaźń jest nagrodą Pana Boga za zdolność do wielu koleżeńskich relacji”. Dlaczego świadomy wybór jest aż tak ważny? Ponieważ w przyjaźni dochodzi do powierzenia siebie drugiemu człowiekowi. W przyjaźni odsłaniamy samych siebie i wprowadzamy drugiego człowieka do własnego, tajemnego wnętrza. Nie wszyscy, których spotykamy, są zainteresowani przyjaźnią lub po prostu mogą nie być do niej zdolni. Potrzebujemy więc dokonać z najwyższą ostrożnością wyboru przyjaciela.

Próba, czyli rozwój
Drugim etapem w przyjaźni, jak podpowiada nam Elred, jest próba, czyli rozwój. Budowanie przyjaźni to proces, który trwa całe życie. Żadna rzeczywistość nie jest nam dana raz na zawsze. Przyjaźń jest nam zadana. Po wyborze, którego dokonaliśmy, przychodzi czas na liczne próby, które przynosi samo życie oraz sama dynamika relacji. W tym procesie przyjdzie rozeznawać, czy jesteśmy zdolni do zbudowania głębokiej i trwałej przyjaźni z daną osobą. Na tej drodze, poprzez liczne próby, będziemy potrzebowali wspólnie dojrzeć do przyjaźni. Przemienić się, stając się otwartymi na bezwarunkowe przyjęcie drugiego „ty”. 
Dojrzała i głęboka przyjaźń potrzebuje kilku cech, na których będzie mogła się bezpiecznie oprzeć. Ludzka dojrzałość cechuje się wewnętrzną równowagą. Równowagą między potrzebą bycia w bliskości z drugim człowiekiem i potrzebą samotności, w której będę doświadczał bliskości z samym sobą. Bez tej równowagi istnieje ryzyko kręcenia się wokół siebie. Istnieje ryzyko ucieczki w destrukcyjną samotność bądź dezercję w symbiotyczne gromadzenia wokół siebie ludzi. W dobrej i dojrzałej przyjaźni potrzebujemy nauczyć się życia w samotności, bycia ze sobą samym oraz dobrego bycia z drugim człowiekiem. 
Z tej równowagi będzie również wypływać druga cecha zdrowej przyjaźni, jakim jest prawo do wolności. Przyjaźń jest bowiem szczytem wolności dwóch osób, a to oznacza, że przyjaźń ma również swoje granice. Błędnym jest twierdzenie, że przyjaciel to ktoś, kto zna wszystkie moje tajemnice. Dlaczego? Skoro o sobie samym wszystkiego nie wiemy, tym bardziej drugi człowiek będzie dla nas zawsze tajemnicą. O przyjacielu mogę wiedzieć jedynie tyle, ile przyjaciel chce mi o sobie powiedzieć. Występowanie w roli detektywa, szpiega lub kontrolującego policjanta zwyczajnie niszczy relację. Wolność w przyjaźni sprawia, że nie jesteśmy w niej do niczego zobowiązani. Jeżeli przyjaciel mówi coś przyjacielowi o swoim życiu, to dlatego, że w wolności tego chce, a nie dlatego, że jest to na nim wymuszane. W przyjaźni nie ma miejsca na przemoc przymusu. Jest miejsce jedynie na łagodną wolność, która pozwala być. To zaś bycie dokonuje się zawsze we wzajemności, która jest trzecią cechą zdrowej przyjaźni. Miłość, a tym samym przyjaźń, nie jest jednokierunkowa. W przyjaźni chodzi o miłość wzajemną. Daję tyle, ile mogę dać, oraz przyjmuję tylko tyle, ile przyjąć mogę. Można powiedzieć, że stajemy się również stróżami tego, aby nie dać więcej, by przypadkiem tą przyjaźnią nie zalać drugiego człowieka, pozbawiając go wolności i swobody. W przyjaźni zatem chodzi o dawanie, ale również i o przyjmowanie. 
Ostatnią konieczną cechą, dla rozwoju przyjaźni jest czas. Rozwijająca się przyjaźń potrzebuje wiele czasu, przede wszystkim na rozmowy i dzielenie wspólnych przestrzeni życiowych. Chodzi o wyjaśnianie sobie obopólnych zachowań oraz ustalenie wspólnej i odmiennej wizji rzeczywistości. Nie jest to wcale takie łatwe, jak można się domyślić, gdyż takie same słowa bardzo często opisują całkiem odmienne sposoby postrzegania świata, ludzi, Boga. Chwile te mogą spowodować czasami prawdziwy konflikt, który będzie swoistą próbą, o której myśli św. Elred. Jednak dla zrodzenia prawdziwej więzi potrzebujemy czasu, który poświęcimy jedynie drogiemu przyjacielowi.

Troska o drugiego
Trzecim etapem przyjaźni jest dopuszczenie. Przyjaciel to ktoś, kto stał się dla mnie bezcennym skarbem. Wraz z rozpoznaniem wartości w przyjacielu rodzi się troska o drugie, napotkane i rozpoznane „ty”. Św. Izydor z Sewilli nazywa przyjaciela stróżem duszy. Przyjaciel to ktoś, kto troszczy się o moją duszę, moje serce, jaźń, o moje zbawienie. Troska o zbawienie przyjaciela jest jakimś niepowtarzalnym i szczególnym znakiem, który zaprasza mnie do kolejnego etapu w przyjaźni. Jeżeli przyjaciel jest skłonny, aby nawet poświęcić samą przyjaźń, byleby się zbawił jego drogi przyjaciel, to według Elreda jest to moment, w którym mogę bezpiecznie powierzyć się drugiej osobie oraz wejść w głębsze zaufanie. Moje serce mogę odkryć i powierzyć tylko komuś, komu ufam i kto jest zdolny w to serce się wsłuchać i je otulić. Przyjacielem jest ten – jak podpowiada nam Elred – kto słyszy pieśń twojego serca, a jeśli zapomnisz jej słów, on przypomni ją tobie. Ks. Krzysztof Grzywocz mówił, że: „człowiek jest najpiękniejszym instrumentem na świecie, jednak ma jedną wadę… szybko się rozstraja”. Przyjaciel jest zatem tym, który ma nam pomóc się nie rozstrajać oraz nieustannie się nastrajać na to, co głębsze.

Przyjaźń zjednoczona w Chrystusie
Ostatnim etapem w przyjaźni, do którego zaprasza nas św. Elred, jest: najwyższa zgodność w sprawach boskich i ludzkich połączona z miłością i życzliwością. Pan Jezus mówi: „Objawiłem wam wszystko. Nie nazywam was już sługami, lecz przyjaciółmi”. Jezus opowiedział nam o sobie już wszystko. Otworzył przed nami serce na oścież. Kiedy? W momencie ukrzyżowania, gdy zdecydował się oddać życie za przyjaciół swoich. Na krzyżu zostaje przebite Jego serce włócznią. Otworzył i wylał całkowicie przed nami swoje serce. Elred o tym końcowym etapie pisze tak: „A gdy czasem nagle i nieświadomie jedno uczucie przechodzi w drugie i jakby z bliska dotyka słodyczy samego Chrystusa, zaczyna kosztować jak jest słodki, i odczuwać jak jest dobry. W ten sposób, wznosząc się od owej świętej miłości, którą obejmujemy przyjaciela, dochodzimy do miłości, która jednoczy nas z Chrystusem, aby z radością w pełni kosztować owoców duchowej przyjaźni, oczekując na jej spełnienie w przyszłości. […] Stanie się to wtedy, kiedy przyjaźń, którą tutaj nieliczni tylko osiągają, rozciągnie się na wszystkich, a od wszystkich skieruje się ku Bogu, kiedy Bóg będzie wszystkim we  wszystkich”. Przyjaciele więc wchodzą w najściślejszą komunię. Nikt i nic nie jest w stanie ich rozdzielić, ponieważ przyjaźń ich jest zjednoczona w Chrystusie. On jest gwarantem trwałości ich przyjaźni. Taka przyjaźń staje się wieczna. Przepięknym aspektem, który ukazuje nam św. Elred, jest również to, że sama przyjaźń może stać się drogą do zjednoczenia z Chrystusem, tak jak modlitwa czy Eucharystia. 

Bóg jest przyjaźnią
Czy możemy powiedzieć o Bogu, że jest przyjaźnią, podobnie jak poucza nas słowo Boże, że jest miłością? Odpowiedź przynosi św. Elred: „Iwo: Cóż to? Czy mógłbym powiedzieć o przyjaźni to, co Jan, przyjaciel Jezusa, mówi na temat miłości: Bóg jest przyjaźnią?
Elred: Z pewnością wyrażenie to jest niezwykłe i nie znajdziesz go w Piśmie świętym. Jednak nie waham się przypisać przyjaźni tego, co niżej zostało powiedziane o miłości: Kto trwa w przyjaźni, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim”.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 30/2025