W tamtym roku miejsce po garnizonie oraz dawną świątynię Apolla zagospodarował na nowo św. Benedykt z Nursji i jego duchowi synowie (na równinie poniżej znalazły dla siebie miejsce św. Scholastyka i jej duchowe córki). Jak łatwo policzyć, w 2029 roku minie 1500 lat, odkąd tam zamieszkali, tworząc pierwsze opactwo benedyktynów na świecie. W zeszłym roku, 11 lipca, oficjalnie rozpoczęto pięcioletnie przygotowania do obchodów rocznicy, o których zrobiło się nieco głośniej w tym roku 30 marca. Tego dnia po raz pierwszy przyznano nagrodę Pacis Nuntius (Zwiastun Pokoju) przeznaczoną dla osób, które są zaangażowane we wzmacnianie i rozwijanie pokoju w różnych częściach świata. Otrzymał ją łaciński patriarcha Jerozolimy kard. Pierbattista Pizzaballa i myślę, że widać na jego przykładzie, jak wiele kosztuje staranie o to, by powstrzymać konflikt.
Paradoksy
Kiedy Izrael rozpoczął atak na Gazę, kardynał był jednym z tych, którzy skutecznie burzyli propagandową narrację agresora o konieczności rozwiązania raz na zawsze „kwestii palestyńskiej”: jeździł do Gazy, spotykał się z ludźmi, upominał się o bezpieczeństwo i wsparcie dla cywili, nie tylko dla chrześcijan mieszkających na tamtym terenie. Angażował media, watykańską dyplomację i pomoc charytatywną. Podejrzewam, że właśnie z tego powodu władze odmówiły mu początkowo zgody na odprawienie liturgii Triduum w Bazylice Grobu Pańskiego, zasłaniając się względami bezpieczeństwa. Pobłogosławił więc miasto z Ogrodu Oliwnego, gdzie odprawił Mszę Wieczerzy Pańskiej. I nie przestał mówić głośno, także w mediach, o potrzebie pokoju, kiedy władze Izraela atakowały kolejne kraje. Ktoś powie: „zaostrzał konflikt”, a ja myślę, że głośne wskazywanie na przekraczanie granic sprawiedliwości, paradoksalnie, może prowadzić do prawdziwego pokoju, bo ten zbudowany jest na prawdzie i konsekwentnym trwaniu przy niej.
Widać tę zasadę w historii Monte Cassino. Jak wspomniałam, św. Benedykt założył pierwsze opactwo swojego zakonu w miejscu, które było kiedyś twierdzą. Służyło więc wojnie, tymczasem jednym z zawołań czarnych mnichów jest pax – pokój, zresztą to właśnie ono stanowi temat pierwszego roku przygotowań do jubileuszu. Klasztor był co najmniej czterokrotnie zniszczony do fundamentów: w 584 roku przez Longobardów, w 883 roku przez Saracenów, w 1394 roku przez trzęsienie ziemi i w 1944 roku zbombardowali go alianci, więc trzykrotnie stał się ofiarą wojny. Za każdym razem jednak mnisi, wcześniej czy później, wracali i podnosili dom swojej wspólnoty z ruin. Z pierwszym zniszczeniem, co istotne, związana jest legenda, iż św. Benedykt miał mieć wizję tego ataku barbarzyńców. Bóg dał założycielowi wybór: albo opactwo ocaleje, ale za jakiś czas wspólnota przestanie istnieć, albo zostanie ono zniszczone, ale zakon będzie trwał aż do paruzji. Po skutkach możemy się domyślić, jaką decyzję podjął wizjoner. Wybrał prawdę o Kościele, a więc ludzi, nie mury. I ta spokojna siła konsekwentnego trwania przy Ewangelii i regule wciąż decyduje o tym, że klasztor nadal istnieje. W końcu powodzenie w życiu chrześcijańskim mierzy się nie brakiem porażek i upadków, ale zdolnością do tego, by się za każdym razem podnosić.
Błogosławione trwanie
Życie mnisze, wbrew pozorom, nie jest pozbawione walki. Benedyktyni także mają się zmagać, ale duchowo i z własnymi słabościami, chociaż założyciel wolał mówić o klasztorze raczej jako szkole służby Bogu niż koszarach. To właśnie z tego mierzenia się ze słabościami swoimi oraz braci we wspólnocie miał wyrastać pokój, ten oparty na wewnętrznej dojrzałości. I jak na Wschodzie szukano biskupów wśród mnichów i anachoretów, tak samo na Zachodzie w chwilach kryzysów i w chwilach, kiedy potrzebne były reformy, sięgano po ludzi uformowanych w Benedyktowej szkole dojrzałości chrześcijańskiej.
W czasie, kiedy w VI wieku cesarstwo zachodnie umierało na skutek najazdów barbarzyńców, papieżem został Grzegorz Wielki. Doprowadził na drodze dyplomatycznej do tego, że na Półwyspie Apenińskim zapanował pokój, zreformował kurię rzymską, troszczył się o budowę struktur Kościoła, promował misje i zakładanie kolejnych klasztorów. Zdecydowanie walczył z nepotyzmem i symonią, a przede wszystkim z marazmem – był przekonany, że Kościół, który nie głosi (dziś powiedzielibyśmy: nie ewangelizuje), umiera. Podejmował więc starania, by zwłaszcza duchowieństwo na poważnie brało wezwanie do głoszenia Ewangelii.
Do zaplecza benedyktyńskiego sięgnął także Karol Wielki, kiedy budował swoje państwo. Miał posłać na Monte Cassino po oryginał reguły, by ją skopiowano na jego koszt i rozesłano do klasztorów mniszych, aby podejmowały życie zgodne z zapisanymi w niej zasadami. Mnisi wspomogli go także w rozwoju szkół i wykształceniu kadr administracyjnych. Kolejnym momentem, który można wskazać jako ten, w którym synowie św. Benedykta odegrali kluczową rolę w dziejach Europy, jest wiek XI, tzw. seculum obscurum, kiedy doszło do spektakularnego upadku moralnego papiestwa, a za nim reszty Kościoła. W tym samym czasie książę Akwitanii Wilhelm Pobożny ufundował w Cluny opactwo benedyktyńskie, które wkrótce pod rządami świętych opatów stało się centrum reformy życia duchowego i nie tylko.
Od klasztoru czarnych mnichów, tym razem w Solesmes, w XIX wieku zaczął się ruch liturgiczno-biblijny, który był nurtem reformy na przełomie tego i następnego stulecia, a zrodzone pod jego wpływem idee znalazły swoją realizację na II Soborze Watykańskim. Do dziedzictwa założyciela opactwa na Monte Cassino odwołał się wreszcie kard. Józef Ratzinger, wybierając jako papież imię Benedykta XVI. Wskazał w ten sposób, że chociaż jesteśmy w czasie przemian i kryzysu, mamy konkretne wzorce radzenia sobie z takimi sytuacjami, a święty z Nursji jest ich wspaniałym nauczycielem.
Kultywacja
Metodą, którą zaproponowali mnisi, jest znalezienie tego, co najistotniejsze, i skupienie się na tym. Mówiąc inaczej, wypracowanie sobie hierarchii wartości i konsekwentne trwanie przy niej. Centrum mniszego świata jest Bóg i oddawanie Mu czci przez liturgię – wystarczy spojrzeć, jak wiele miejsca recytacja psalmów i opis godzin liturgicznych zajmuje w regule benedyktyńskiej. Reszta ma służyć jak najlepszemu realizowaniu tego celu.
Mnisi więc rozwijali pomiar czasu i służącą mu astronomię, żeby modlić się o właściwych porach. Dbali o śpiew liturgiczny i muzykę, by jak najpiękniej śpiewać Bogu. W podobnym celu praktykowali rzemiosło, w końcu to benedyktynowi, opatowi Sugerowi, zawdzięczamy gotyk. Benedykt nadto nie wyobrażał sobie klasztoru bez biblioteki, bo mnich miał oddawać Panu logike latreia – rozumną cześć, nie jedynie chwiejące się na granicy magii praktyki. A skoro biblioteka, to i skryptorium, a w nim przepisywanie tekstów nie tylko chrześcijańskich, ale wszystkich, które niosły ze sobą wartość. Zresztą Monte Cassino słynęło ze swojego skryptorium i biblioteki, dzięki którym było w średniowieczu swego rodzaju „portem przeładunkowym” wszelkich prądów intelektualnych i estetycznych – nie zapominajmy o zdobiących manuskrypty miniaturach. Tym samym 1500 lat Monte Cassino uczy nas, jak prawdziwe jest powiedzenie, że gdy Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko inne jest na właściwym miejscu. I się rozrasta.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













