Odwaga ważniejsza niż wygoda. Dlaczego warto dziś wrócić do św. Stanisława Kostki?

Święty Stanisław Kostka odkrył swoje powołanie i był gotów zostawić rodzinny dom, by samotnie przemierzyć Europę. O tym, dlaczego jego historia nadal porusza nam współczesnych, jak jest wspominany w diecezji płockiej i czego może nauczyć młode pokolenie – rozmowa z bp. Szymonem Stułkowskim.
Czyta się kilka minut
Inauguracja pielgrzymki odbyła się w kaplicy św. Stanisława Kostki przy Kurrentgasse 2, w domu, w którym mieszkał święty podczas pobytu w Wiedniu. Pielgrzymów pobłogosławił metropolita wiedeński abp Josef Grünwidl | fot. Materiały prasowe/kostka300.pl
Inauguracja pielgrzymki odbyła się w kaplicy św. Stanisława Kostki przy Kurrentgasse 2, w domu, w którym mieszkał święty podczas pobytu w Wiedniu. Pielgrzymów pobłogosławił metropolita wiedeński abp Josef Grünwidl | fot. Materiały prasowe/kostka300.pl

Wielu wiernych mówi o nim po prostu „Stasiu”. Czy można zaprzyjaźnić się ze świętym, który żył niemal pięćset lat temu?

– Myślę, że można zaprzyjaźnić się z każdym świętym. Święci nie są jedynie bohaterami dawnych czasów czy postaciami z kościelnych obrazów. To ludzie, którzy żyją w Bogu i nadal są obecni w życiu Kościoła. Relacja ze świętym jest czymś bardzo osobistym. Oczywiście warto zachować szacunek dla jego osoby, dlatego sam częściej mówię „św. Stanisław Kostka”, ale rozumiem też tych, którzy mówią o nim bardziej serdecznie. Był przecież bardzo młodym człowiekiem. W chwili śmierci miał zaledwie osiemnaście lat. Być może właśnie dlatego jest tak bliski kolejnym pokoleniom młodych ludzi. Łatwo odnaleźć się w jego historii, zobaczyć w nim kogoś podobnego do siebie, człowieka, który stawał przed trudnymi wyborami i musiał podjąć ważne decyzje dotyczące własnego życia.

Tegoroczne obchody jubileuszu 300-lecia kanonizacji św. Stanisława Kostki mocno akcentują temat powołania. Dlaczego właśnie ten wymiar jego życia uznaliście za szczególnie ważny?

– Właściwie całe życie św. Stanisława można odczytać jako opowieść o odkrywaniu i realizowaniu powołania. To nie jest historia młodzieńca, któremu wszystko przyszło łatwo. Wręcz przeciwnie. Musiał zmierzyć się z niezrozumieniem, sprzeciwem otoczenia i bardzo konkretnymi przeszkodami. Dzisiaj często podkreślam, że św. Stanisław zawalczył o swoje powołanie. Nie w sensie rywalizacji czy uporu, ale wierności temu, co rozpoznał jako swoje miejsce w Kościele. To niezwykle aktualne przesłanie dla współczesnych młodych ludzi.

Święty Stanisław spotkał na swojej drodze dwóch późniejszych świętych: Piotra Kanizjusza i Franciszka Borgiasza. Kto powinien pojawić się na drodze współczesnych młodych ludzi?

– Młodzi ludzie potrzebują dziś świadków wiary i odwagi. Potrzebują zobaczyć, że można być wiernym swoim przekonaniom nawet wtedy, gdy nie spotyka się to z akceptacją otoczenia. Żyjemy w kulturze, która często deklaruje pełną wolność wyboru. Słyszymy: „rób, co chcesz”, „bądź sobą”, „spełniaj swoje marzenia”. Jednak gdy ktoś wybiera drogę życia kapłańskiego, zakonnego albo po prostu bardzo świadomie przeżywaną wiarę, nierzadko spotyka się z krytyką czy niezrozumieniem. Znam młodych ludzi, którzy po decyzji o wstąpieniu do seminarium czy zakonu doświadczyli odrzucenia przez rówieśników. Potrzeba więc odwagi, by iść pod prąd. Święty Stanisław jest patronem właśnie takiej odwagi.

Kult młodego Polaka, Mazowszanina, szybko się rozprzestrzenił i trwa do dziś, ma on wciąż wyjątkowe miejsce w Kościele.

– Warto przypomnieć, że był pierwszym jezuitą wyniesionym na ołtarze. Jego kult rozwinął się bardzo szybko i bardzo szeroko. Co ciekawe, został beatyfikowany wcześniej niż założyciel zakonu św. Ignacy Loyola czy św. Franciszek Ksawery. To pokazuje, jak wielkie wrażenie zrobiło jego życie na współczesnych. Tym bardziej że w Rzymie spędził zaledwie dziesięć miesięcy. To krótki czas, a jednak wystarczył, by pozostawić po sobie opinię świętości. Źródła mówią o ogromnych tłumach uczestniczących w jego pogrzebie, nawet 6 tys. osób, a Wieczne Miasto miało wtedy około 100 tys. mieszkańców. Trudno wyjaśnić to wyłącznie ludzkimi kategoriami. Musiało być w nim coś, co przyciągało ludzi i sprawiało, że widzieli w nim człowieka naprawdę bliskiego Bogu.

Mieszkańcy diecezji płockiej mogą mówić o św. Stanisławie jako o swoim krajanie. Jak dziś przejawia się tam jego kult?

– Jest bardzo żywy. Co roku organizujemy pielgrzymki dzieci i młodzieży, które gromadzą tysiące uczestników. Dla wielu młodych ludzi jest to pierwsze spotkanie z postacią św. Stanisława i pierwsze doświadczenie wspólnoty Kościoła przeżywanej w tak dużej skali. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że nawet do najpiękniejszych tradycji można się przyzwyczaić. Dlatego szukaliśmy nowych sposobów przypomnienia jego historii i pokazania jej współczesnemu światu. Stąd pomysł jubileuszowej pielgrzymki sztafetowej z Wiednia do Rzymu, czyli drogą, którą przed wiekami pokonał sam Stanisław. Chcieliśmy nie tylko uczcić rocznicę, ale również zaprosić ludzi do duchowego wejścia w jego doświadczenie.

Mazowsze to także konkretne miejsca, gdzie przebywał Stanisław, jest więc on kimś więcej niż tylko waszym patronem?

– Zdecydowanie tak. Jest częścią naszej duchowej tożsamości. Mamy miejsca związane z jego rodziną i historią, przede wszystkim Rostkowo, gdzie się urodził i Przasnysz, gdzie został ochrzczony. Szczególne znaczenie ma Drobin, skąd pochodziła rodzina jego matki. To właśnie stamtąd wywodzili się Kryscy, związani z dworem królewskim. Mamy również miejsca przypominające o działalności jezuitów, którzy odegrali ogromną rolę w szerzeniu kultu świętego. W okolicach Pułtuska powstał pierwszy na świecie kościół pod jego wezwaniem. Z tym terenem związane są także takie postacie jak ks. Jakub Wujek, ks. Piotr Skarga czy św. Andrzej Bobola. To wszystko tworzy pewną duchową mapę Mazowsza, na której św. Stanisław Kostka zajmuje miejsce szczególne.

Wracając do pielgrzymki: jak przyjęto ten oryginalny pomysł?

– Początkowo wiele osób uważało, że jest nierealny. Słyszałem, że bez profesjonalnej firmy i dużych środków finansowych nie uda się go zrealizować. Tymczasem udało się dzięki zaangażowaniu wielu ludzi dobrej woli. To w pewnym sensie przypomina historię samego Stanisława. On również nie miał gwarancji powodzenia. Wyruszył w drogę, ufając Bogu. Oczywiście dzisiaj wszystko musi być dobrze przygotowane i zaplanowane, ale nadal najważniejsza pozostaje wiara i wspólne zaangażowanie.

Będzie kontynuacja „Camino de Stanislao”?

– To moje marzenie, chciałbym, aby droga św. Stanisława Kostki zaczęła żyć także po zakończeniu obchodów. Marzy mi się, aby ludzie podejmowali ją indywidualnie lub w grupach, podobnie jak dzieje się to na Camino de Santiago. Byłoby pięknie, gdyby pielgrzymi z różnych krajów Europy odkrywali historię młodego Polaka, który w XVI wieku miał odwagę podążyć za głosem Boga. Myślę, że jego świadectwo jest dziś równie potrzebne jak przed pięcioma wiekami.

Dziś Kościół, podobnie jak w XVI wieku, targany jest różnymi niepokojami. Jaką lekcję może dać mu św. Stanisław?

– Przede wszystkim odwagi i konsekwencji. Święty Stanisław przypomina nam, że świętość nie zależy od wieku, pozycji społecznej czy długości życia. Zależy od odpowiedzi udzielonej Bogu. To święty, który pokazuje, że człowiek naprawdę szczęśliwy to ten, który odkrył swoje powołanie i ma odwagę za nim podążać. Dlatego jego przesłanie pozostaje aktualne dla całego Kościoła: dla dzieci, młodzieży, dorosłych, kapłanów i osób konsekrowanych. Trzysta lat po kanonizacji św. Stanisław Kostka nadal przypomina, że warto iść za tym, co najważniejsze, nawet jeśli droga prowadzi pod prąd.


BP SZYMON STUŁKOWSKI

Biskup diecezji płockiej, pochodzi z Rokietnicy, w latach 2019–2022 był biskupem pomocniczym archidiecezji poznańskiej

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 29/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Miał odwagę pójść pod prąd