Obecny

Pewien wiejski proboszcz na pierwszej kolędzie w nowej parafii w jednym z domów na skraju wioski spotkał owdowiałą staruszkę. Mieszkała bez rodziny, więc w rozmowie po błogosławieństwie zagadnął o samotność. Ona jednak odparła: „Nie jestem sama. Bóg jest ze mną”.
Czyta się kilka minut
fot. Jean-Erick PASQUIER/Gamma-Rapho/Getty Images
fot. Jean-Erick PASQUIER/Gamma-Rapho/Getty Images

Kiedy usłyszałam tę opowieść, moje skojarzenia pobiegły od razu do sceny objawienia Mojżeszowi imienia Boga (zob. Wj 3, 13–15). Kiedy pierwszy raz świadomie usłyszałam to czytanie, poczułam rozczarowanie – Jestem, Który Jestem? Tylko tyle? Potrzebowałam czasu i doświadczenia, by odkryć, że to właśnie obecność jest fundamentem wszelkiej relacji, a nawet istnienia. Niemowlęta, których opiekun wykonuje wobec nich jedynie konieczne czynności pielęgnacyjne, trochę jak robot, umierają lub rozwija się u nich choroba sieroca. Osoby chore paliatywnie zdecydowanie lepiej znoszą ostatni okres życia, jeśli ktoś jest przy nich obecny i jest to obecność życzliwa, jakby powiedział ks. Jan Kaczkowski: czuła. Taka jak ta JHWH przy Jego ludzie, bo kiedy Bóg objawia się Mojżeszowi, zaczyna spotkanie od słów: „Dość napatrzyłem się na udrękę ludu mego w Egipcie i nasłuchałem się jego narzekań, znam więc jego uciemiężenie” (Wj 3, 7). Ktoś może zapytać: czemu tak długo? Cóż, Izraelici cierpieli i narzekali, ale skoro na pustyni zatęsknili za krajem niewoli, za jego ogórkami, cebulą i czosnkiem, to widocznie oni sami przez długi czas nie do końca mieli ochotę wychodzić. Bóg, tak myślę, czekał na chwilę, kiedy to pragnienie będzie na tyle silne, że podejmą działanie. W tym właśnie przejawiała się Jego delikatność, choć nie brak wyczulenia na potrzeby.

Jak pasterz

Lubię zdjęcia z redyków i nie tylko ze względu na ich estetyczno-kulturową otoczkę. Widać na nich wyraźnie jedno: owce idą za pasterzem, jakby jego postać wyznaczała linię, przed którą nie wolno wyjść. Zwierzęta ewidentnie traktują bacę jako „punkt” orientacyjny, przewodnika. Nie wynika to z jego siły czy zdolności do perswazji, ale z tego, że poprzednie miesiące był przy nich prawie stale obecny. Prowadził je na pastwisko, sprowadzał z niego do wodopoju lub strzyżenia, doił je, kiedy były chore, leczył, chronił (razem z owczarkami). Tak naprawdę jego praca polegała przez większość czasu na obecności przy nich. Obecności życzliwej i troskliwej, ale nie polegającej na niczym więcej, jak na uważnym byciu przy nich.

To świetnie zgrywa się z tym, co wiele lat temu powiedział w jednym z wywiadów augustianin o. Wiesław Dawidowski: „Wiesz, kiedy czuję się prawdziwym księdzem? Kiedy rozmawiam ze zwykłymi ludźmi, w ciszy kaplicy, na ławce w parku, w klasztornej rozmównicy. Nie są z pierwszych stron gazet. Oni opowiadają o swoim życiu, czasem wycierają łzy mankietem. Czasem podaję im chusteczkę do nosa. I wtedy dociera do mnie, że po to jestem. Nie po to, żeby być w telewizji, ale po to, żeby być z nimi. Nie potrafię żyć bez ludzi. Czasami nie wiem, co im powiedzieć. A oni po prostu potrzebują, żeby w ich życiu był ksiądz. Więc jestem” (podkr. EW). Trudne zadanie, bo może się pojawić pokusa, której i ja doświadczyłam, myśląc, że Boże Imię jest banalne. W końcu z bycia przy kimś najczęściej trudno wskazać konkretne, wymierne owoce lub pochwalić się jakimś sukcesem. Życie, ale też Kościół i wszystko, co trwałe, naprawdę prawdziwe i dobre, zaczyna się od takich właśnie „banałów”, które Jezus przyrównał do ziaren gorczycy (zob. Mt 13, 31–32) i dzięki nim rozwija.

Drugie dno Imienia

Przywołany przeze mnie na początku Tetragram (JHWH) sam w sobie jest zagadką. Można go różnie tłumaczyć i interpretować. Filon z Aleksandrii napisał wręcz, że to odmowa podania imienia („Jestem, Kim Jestem), bo naturą Boga jest bycie, a nie bycie wypowiadanym. Inne przykłady tłumaczeń to: „Jestem Będącym”, „Jestem, Jaki Jestem”, „Jestem, który Będę”, a swego rodzaju parafrazą JHWH są słowa Boga z początku Apokalipsy: „Który jest, Który był i Który przychodzi” (Ap 1, 8). Święty Tomasz z Akwinu uznał, że „Jestem” to czasownik mówiący po prostu o tym, że Bóg jest. Tym samym objawienie Imienia nie nazywa Boga, jedynie mówi właśnie o Jego obecności, ale On sam nadal pozostaje nienazwany. Jeśli weźmiemy pod uwagę to, że w Biblii znajomość imienia oznaczała posiadanie pewnej władzy nad tym, kto je nosił, interpretacja dominikanina podkreśla to, jak bardzo Bóg nas przekracza i nie daje się wciąż pochwycić, przynajmniej w swojej Boskiej istocie.

Niesamowicie oddał to Roman Brandstaetter w Jezusie z Nazaretu, opisując cud uwolnienia opętanego w synagodze w Kafarnaum: „[Demon] znał wiele Pańskich Imion (…). W pośpiechu przypomniał sobie wszystkie Jego imiona, szukając najwłaściwszego, i jak lampart, który wietrzy krew, szedł za swoim węchem i instynktem w głąb gwiezdnych przestrzeni rozśpiewanych Imionami Pańskimi. Zaczaił się (…) i całym ciałem wyprężonym jak cięciwa skoczył do gardła jednemu (…): «Jesteś Kodesz Adonaj! Święty Pana!». (...) W oczach Jezusa zapalił się gniew. W tej chwili Pełzający zrozumiał, że chybił. Od strony przestrzeni zrównanej z czasem i czasu zrównanego z przestrzenią, z miejsc nieznanych, (…) zbliżało oblicze Bezimienne, (…) zbliżała się Bezimienność bez Bezimienności, była to nieobeszła i nieogarniona Nieskończoność, i łatwiej Ją można w bezsilnej świadomości ludzkiej określić za pomocą tego, czym nie jest, niż za pomocą tego, czym jest” (Jezus z Nazaretu, t. 2).

Właśnie ta Moc, która dała się nam poznać w objawieniu, najpełniej w osobie Chrystusa, wciąż nam powtarza, że jest przy nas obecna. Jednym z piękniejszych wyrazów tej prawdy jest fragment z Księgi Izajasza, w którym Bóg się skarży: „Mówiłem: «Oto jestem, jestem!» do narodu, który nie wzywał mojego imienia. Codziennie wyciągałem ręce do narodu, który nie wzywał mojego imienia” (Iz 65, 1b–2). Podobnie, choć bez wyrzutów, mówił Jezus do Alicji Lenczewskiej, obiecując jej, że zawsze przy niej będzie. To, jak z jak niesamowitym darem łączy się ta obietnica, pokazuje świadectwo bł. Julii Rodzińskiej OP, męczennicy z II wojny światowej. Uwięziona przez Niemców, została uznana za szczególnie niebezpieczną i na czas śledztwa zamknięto ją w betonowej izolatce bez okna. Ta przestrzeń jednak, zamiast zniszczyć dominikankę psychicznie, stała się jej rajem. Z ułamków jej opowieści, którymi podzieliła się ze współwięźniarkami, wynika, że czas spędzony w izolatce był okresem szczególnego doświadczania obecności Boga i możliwości kontemplowania Go. To zaś niosło ją i dawało siłę.

Podwójność

Kiedy prorocy podejmują ostrą krytykę bałwochwalstwa, ujawnia się pewien ciekawy aspekt Bożego JESTEM. Otóż, w kontraście do fałszywych bóstw, Bóg naprawdę jest, co przejawia się w tym, że, odmiennie niż one, działa (zob. Iz 37, 15–20; Jr 10,8b –10). Obecność i działanie stają się pojęciami do pewnego stopnia zamiennymi, taka biblijna wersja zasady nieoznaczoności Heisenberga, mówiąc żartem. A tak już bardziej serio, obecność Boga w realny sposób wpływa na to, co się dzieje wokół nas, a jeśli Mu zaufamy, będzie wpływało także na nas. W Nowym Testamencie już wprost Bóg dopowiada do JESTEM dopełnienie: Miłością. Nie tylko to mówi, ale potwierdza w Misterium Paschalnym, wchodząc w nim na samo dno ludzkiej kondycji, aż po grób, dając namacalny znak, że jest z nami w każdym naszym doświadczeniu, nawet tym najbardziej poniżającym. Nie tylko jest, ale i działa, bo ma moc z niego wyprowadzić. Wystarczy się zgodzić na to, by został naszym pasterzem.  

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 17/2026