Pius XII w 1957 roku, a więc na trzechsetletnią rocznicę śmierci polskiego jezuity, wydał encyklikę (!) na jego temat. Nosi ona tytuł Invicti athletae Christi (Niezwyciężonemu wojownikowi Chrystusa) i chcę z niego przytoczyć dwa fragmenty, które wydają mi się kluczowe dla zrozumienia w pełni zarówno postaci świętego, jak i danego przez niego świadectwa. Pierwszy fragment pochodzi z prologu, a więc oddaje założenia, z którymi autor dokumentu zaczął go pisać: „W życiu jego całkiem osobliwie świeci ta prawda, którą Apostoł Narodów ujął w słowa: «A mój sprawiedliwy z wiary żyć będzie» (Hbr 10, 38). Cokolwiek bowiem czy to do wierzenia, czy do pełnienia uczynkiem podaje katolicki Kościół, on całą siłą brał sobie do serca i jak najochotniej starał się wykonać. Dlatego od samego początku usiłował poskromić i do ładu doprowadzić te nieporządne skłonności, które po smutnym upadku pierwszego rodzica zwykły mącić naszą naturę i do złego ją pociągać, a obok tego pracował z niesłabnącym nigdy zapałem nad tym, żeby duszę swoją przyozdobić we wszystkie chrześcijańskie cnoty”.
Drugi cytat pochodzi z części encykliki zawierającej praktyczne wskazówki co do naśladowania męczennika: „Im zuchwalej ludzie nienawidzący Boga i nauki chrześcijańskiej występują przeciw Chrystusowi i założonemu przezeń Kościołowi, tym gorliwiej powinni nie tylko kapłani, ale wszyscy katolicy i żywym słowem, i przez pisma rozpowszechnić wśród ludu, a najbardziej przez świetlany przykład życia swego im się przeciwstawiać, zachowując zawsze poszanowanie dla osób, ale stając mężnie w obronie prawdy. (…) A pamiętać trzeba, że w tej cnocie, jeśli rzeczywiście chcemy ją coraz bardziej ku doskonałości kierować, zawsze znajdzie się odrobina męczeństwa. Nie tylko bowiem krwi rozlewem wydajemy Bogu świadectwo naszej wiary, ale i mężnym a wytrwałym opieraniem się pokusom oraz wielkoduszną ofiarą z siebie i ze wszystkiego, co mamy, złożoną Temu, który tu jest naszym Stwórcą i Odkupicielem, a w niebie będzie kiedyś niekończącą się radością” (podkr. EW).
Zmaganie z najtrudniejszym przeciwnikiem
Andrzej urodził się w Strachocinie niedaleko Sanoka, co najistotniejsze dla tej opowieści: w rodzinie szlacheckiej. Miał więc sarmackie pochodzenie i do tego zgodny z nim charakter: był tak uparty, porywczy i drażliwy na punkcie swojego honoru, że ta opinia dotarła aż do Rzymu i polski przełożony musiał specjalnie wykazywać generałowi, iż kandydat rokuje. Było bowiem ryzyko, że młody Bobola nie zostanie dopuszczony do ślubów. Upór, czy też bardziej dyplomatycznie: konsekwencja na szczęście jest mieczem obosiecznym, tylko trzeba umieć się nim posługiwać. Lekcje szermierki w tym zakresie kleryk odebrał od o. Wawrzyńca Bartiliusa, swojego mistrza i spowiednika, którego praca w tym zakresie budzi szczery podziw. Bobola ewidentnie z zaangażowaniem z nim współpracował, a z duchowości ignacjańskiej najmocniej chyba przylgnął do zasady semper contra – jeśli jesteś kuszony do zaniechania jakiejś cnoty, tym bardziej się przykładaj do jej praktykowania. Do tego stopnia zapanował nad swoją porywczością i przewrażliwieniem, że kiedy był upokarzany i torturowany przez Kozaków, myślał przede wszystkim o nich. Starał się im z łagodnością uświadomić, jaką sobie przez to robią duchową krzywdę. Ze spokojem też przyjął to, że go pochwycono, i jednoznacznie przyznał się do tego, kim jest i w co wierzy.
Jasne strony
Tym, co poza szczerą wiarą przemawiało za klerykiem jezuickiego domu formacji w Wilnie, był jego intelekt i umiejętność pozyskiwania sympatii ludzi, nadto miał wrodzoną umiejętność wywierania na nich wpływu. Zdolności umysłowe potwierdziły i oszlifowały kolejne lata studiów, nawet jeśli pierwszy egzamin ex universa (z całości) z teologii oblał. Douczył się, podszedł jeszcze raz i zdał. Sądząc po tym, że potem kilkukrotnie posługiwał jako rektor lub doradca rektora, oraz po tym, że swobodnie czytał wschodnich ojców Kościoła w greckim oryginale, a potem wykorzystywał znajomość tych tekstów w debatach z prawosławnymi duchownymi, edukacja trafiła na podatny grunt. Był świetnym kaznodzieją i misjonarzem, a nawet choroba (na kilka lat musiał się wycofać z aktywnej działalności misyjnej i pełnienia urzędów w zakonie) nie była w stanie go zmusić go do całkowitego zaniechania działania.
Andrzej Bobola przekroczył także drażliwość na punkcie szlacheckiego honoru. Pochodzenie i wykształcenie nie stanowiły dla niego przeszkody w tym, by w ziemi pińskiej chodzić po wiejskich chatach i tam nawracać lub przywracać swoich rozmówców do Chrystusa. Oczywiście jeśli znalazł w kimś prawosławnym pragnienie przejścia na katolicyzm, witał to z radością, a że sam był chodzącym dowodem mądrości, dobroci i siły tego wyznania, więc chętnych było sporo. Zresztą właśnie jego skuteczność jako misjonarza była jednym z powodów, dla których tak bardzo się nad nim znęcali prawosławni przecież Kozacy. Mimo to do dziś przez wstawiennictwo tego męczennika łaski upraszają sobie nie tylko katolicy, ale i wierni Kościołów wschodnich. Najwyraźniej nie chowa urazy.
Upomniał się o najuboższych
Wspomniane wizyty w chłopskich chatach i to, co podczas nich o. Bobola słyszał oraz widział, głęboko poruszały jego współczucie. Widział krzywdę i nędzę, która wynikała w dużej mierze z nadużyć możnych. A że był kimś, kto ponad wzruszenia stawiał działanie, wykorzystał moment, kiedy Rzeczpospolita była w kryzysie z powodu potopu szwedzkiego. Kiedy dla Jana Kazimierza przygotowywano tekst ślubów, które potem złożył we lwowskiej katedrze, to właśnie przyszły święty postarał się, by znalazł się w tym tekście fragment mówiący o poprawie sytuacji kmieci i najuboższych. Co prawda nie przełożyło się to na konkretne zmiany, kiedy zagrożenie ustało, ale pierwszy krok był już wykonany: problem zaistniał w szerszej świadomości.
Charyzmat prorocki jezuita okazał również po śmierci, kiedy w 1819 roku objawił w wizji dominikaninowi o. Alojzemu Korzeniowskiemu, że po światowej wojnie Polska odzyska niepodległość. Przy okazji dała znać o sobie jeszcze jedna cecha o. Boboli: jego żarliwy patriotyzm, zresztą nie bez powodu domagał się uznania za patrona ojczyzny. Jest także lokalnym patriotą, bo tak długo przychodził nocami do proboszczów rodzinnego Strachocina (jednego nawet przyprawił tymi wizytami o chorobę psychiczną), aż wreszcie parafia stała się jednym z ośrodków jego kultu. Zresztą w pośmiertnej historii jezuity jest prawdziwe zatrzęsienie objawień, wizji, łask nadzwyczajnych, z zachowaniem ciała włącznie. Iście barokowo-sarmacki rozmach, zdecydowanie bliski polskim sercom.
To, co wydarzyło się niedaleko Janowa w 1657 roku, było jednak tylko zwieńczeniem długiej, bo prawie siedemdziesięcioletniej, drogi duchowej o. Andrzeja Boboli. Jak to pięknie ujął Pius XII, męczeństwem jest również codzienne zmaganie o to, by być bliżej Boga i pełniej Go przez to głosić. Polski jezuita, przy całym posiadanym przez siebie potencjale dobra, miał też spore zadatki na Kmicica palącego Wołmontowicze, więc jest wspaniałym dowodem na to, jak ważna jest dobra formacja, jak potężnie przemienia Duch Święty i że zdrową wspólnotę wiary buduje się przez spotkanie z drugim, zwłaszcza tym potrzebującym i zagubionym.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













