Polska gospodarka od trzech dekad biegnie w sprinterskim tempie, nadrabiając zaległości wobec Zachodu i podnosząc PKB. Jednak sytuacja ta już niebawem może zacząć się zmieniać. Paliwo, które napędza ten bieg – czyli kapitał ludzki – pomału się kończy. Demografia już zmienia nasz kraj, a w kolejnych dziesięcioleciach te zmiany będą jeszcze poważniejsze.
Ubywa nas
Według Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) w pierwszym kwartale tego roku było nas 37,2 mln, czyli o 155 tys. mniej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Natomiast porównując z czwartym kwartałem 2025 roku, ten ubytek to około 51 tys. Statystyki pokazują również, że systematycznie rośnie odsetek seniorów. Jeszcze w 2024 roku stanowili oni 20,4 proc. społeczeństwa, natomiast pod koniec ubiegłego – według szacunków – niemal 21 proc. Oznacza to, że około 8 mln Polaków miało więcej niż 65 lat. Seniorów jest coraz więcej także dlatego, że czas trwania życia się wydłuża. Najnowsze dane GUS pokazują, że w 2025 roku w Polsce żyło 10403 osób mających co najmniej sto lat. To o 1624 osoby więcej w porównaniu z końcem 2024 i prawie dwa i pół razy więcej niż w 2020 roku.
Czy jednak Polacy dostrzegają w swoim codziennym życiu oznaki zachodzących zmian demograficznych? Zapytał o to IBRiS w sondażu przeprowadzonym na zlecenie „Rzeczpospolitej”. Okazuje się, że takich zmian nie widzi zaledwie 15 proc. badanych. Pozostali, a więc znaczna większość respondentów, dostrzegają, że wokół nich jest mniej dzieci, a więcej osób starszych. Skutki tych zmian to m.in. dłuższe kolejki do lekarzy i likwidowane szkoły. To, co do niedawna traktowane było jako akademickie przestrogi, staje się faktem. Polska się kurczy, a to dopiero początek poważnych procesów społecznych, które będą miały także wpływ na gospodarkę i zamożność Polski.
Robotyzacja i migracja
O tym, jak demografia zmienia Polskę, rozmawiali eksperci podczas kwietniowego Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Ich zdaniem starzenie się społeczeństwa i spadająca dzietność to nie chwilowy kryzys, lecz trwała zmiana, do której musi dostosować się zarówno polityka społeczna, jak i gospodarka. Uczestnicy panelu „Demografia i rozwój” zgodzili się również, że ważne jest podnoszenie prestiżu i znaczenia rodziny. Dlatego większość strategicznych firm i biznesów publicznych powinno wpisywać w swoje polityki działania prorodzinne.
– To jednak nie zmienia faktu, że Polskę czeka transformacja gospodarcza. Lekiem na demograficzne problemy naszego kraju ma być wzrost efektywności, robotyzacja i wykorzystanie sztucznej inteligencji – przekonywał Mariusz Jaszczyk, wiceprezes zarządu ds. finansów i rozwoju Polskiego Funduszu Rozwoju. Natomiast tam, gdzie potrzeba będzie rąk do pracy, a z uwagi na starzenie się polskiego społeczeństwa i spadającą dzietność będzie ich brakowało, luki personalne powinni wypełnić obcokrajowcy. Dlatego ważne, aby osoby, które przyjeżdżają do Polski do pracy, mogły rozwijać się zawodowo.
Paweł Jaroszek, członek zarządu nadzorujący Pion Finansów i Realizacji Dochodów w ZUS, przekonywał, że będą musiały pojawić się nowe zawody, adresowane do seniorów, aby ci mogli być jak najdłużej czynni zawodowo. – To będzie szansa wobec postępujących zmian technologicznych – mówił.
Błędne koło
Nie wszyscy eksperci uważają jednak, że wzrost efektywności, sztuczna inteligencja i imigranci wystarczą, aby Polskę uchronić przed drastycznym obniżeniem PKB i w efekcie przed spadkiem zamożności państwa i obywateli. Z analizy ośrodka badawczego GRAPE (to pozarządowy ośrodek badawczy zajmujący się m.in. systemami emerytalnymi i nierównościami) wynika, że zmiany demograficzne w Polsce prowadzące do spadku liczby ludności i starzenia się społeczeństwa wywołają spowolnienie gospodarcze, którego nie zdołają powstrzymać ani postęp technologiczny, ani masowa imigracja.
– Demografia Polski ulegnie głębokim i nieodwracalnym przemianom. Do 2080 roku liczba ludności spadnie o 40 proc. – wskazuje w analizie Adam Suraj, analityk GRAPE. To tak, jakby z mapy Polski wymazać całe województwa: mazowieckie, śląskie, wielkopolskie i małopolskie. Zniknie 13 mln konsumentów, podatników i pracowników. Najświeższe prognozy Ministerstwa Finansów są nieco bardziej optymistyczne, bo zakładają, że za 60 lat Polaków będzie około 27 mln, co oznaczałoby spadek rzędu 10 mln osób. Mniej pracowników wytwarza mniej dóbr i usług. Nawet jeśli każdy z nich będzie pracował wydajniej, fizyczny ubytek siły roboczej o ponad 30 proc. jest wyrwą, której nie da się łatwo uzupełnić. – Spadek liczby osób pracujących doprowadzi do wyraźnego obniżenia poziomu PKB i tym samym osłabienia pozycji Polski w gospodarce światowej – argumentuje analityk GRAPE.
Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju stwierdza, że aby utrzymać obecny stosunek osób w wieku produkcyjnym do ogółu populacji, wiele gospodarek regionu musiałoby przyjmować rocznie imigrantów w liczbie przekraczającej 1 proc. ich obecnej populacji. Dla Polski oznaczałoby to konieczność pozyskania ok. 380 tys. imigrantów rocznie, rok w rok, przez najbliższe dekady. To skala, która jest politycznie i społecznie trudna do wyobrażenia, nawet dla krajów o długiej tradycji imigracyjnej, a co dopiero dla naszego kraju. Co więcej, konkurencja o talenty jest globalna. Polska nie rywalizuje o pracowników tylko z sąsiadami, ale z Niemcami, Wielką Brytanią czy Kanadą – krajami, które również się starzeją, ale oferują wyższe płace.
Ostatnim elementem tej układanki jest stan finansów publicznych w starzejącym się społeczeństwie, w którym rosną wydatki emerytalne oraz te na pokrycie kosztów usług społecznych i ochrony zdrowia. Środki na to mają pochodzić od kurczącej się grupy aktywnych zawodowo, a to prosta droga do drastycznego wzrostu opodatkowania pracy, co z kolei może wypychać młodych Polaków na emigrację, domykając koło pokoleniowej zapaści.
RAMKA
Czas na działanie
Analiza ośrodka badawczego GRAPE nie pozostawia złudzeń. Nasza gospodarka, pomimo „złotego wieku” i świetnych danych z ostatnich lat, nieuchronnie wchodzi w najtrudniejszy okres w swojej nowożytnej historii. Polska stoi przed wyzwaniem, które wymaga redefinicji umowy społecznej, systemu podatkowego i modelu gospodarczego. Zdaniem ekspertów, jeśli nie podejmiemy tych tematów teraz, gdy mamy jeszcze relatywnie duży wzrost gospodarczy, za dwie dekady obudzimy się w kraju, który jest nie tylko stary, ale i sfrustrowany utraconymi marzeniami o dobrobycie. Demograficzna bomba tyka, a postęp technologiczny – wbrew nadziejom entuzjastów – nie ma na ten moment odpowiedniej mocy, by ją rozbroić.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













