Rozmowa Bogdana Rymanowskiego z kardynałem Grzegorzem Rysia była ważnym wydarzeniem medialnym, nigdy wcześniej żaden polski hierarcha nie brał udziału w wywiadzie w takim formacie. Prowadzący pytał szczerze, w niektórych momentach przytaczając wypowiedzi nawet więcej niż krytyczne pod adresem kardynała. Nie była to zatem rozmowa prowadzona na kolanach, przez co słuchacze nie zostali pozostawieni w poczuciu dyplomatycznego niedopowiedzenia – skądinąd nierzadkiego w przypadku rozmów z hierarchami. Rozmowa pokazała obraz człowieka zintegrowanego, klarownego, z przemyślanymi fundamentami, wreszcie nieunikającego trudnych pytań inteligenta. Tym bardziej zdumiewające było jej echo, skądinąd pokazujące socjologiczną zmianę w polskim Kościele.
Otwartość nie musi oznaczać rewolucji
Odtwarzając wizję Kościoła kardynała Rysia, nie ma w niej niczego rewolucyjnego. Podtrzymał on rozumienie katolickiej doktryny w relacji do Żydów, obszernie cytując deklarację soborową o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich Nostra Aetatae. Podkreślił, że w Kościele małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety. Kardynał wypowiedział się czytelnie co do kwestii mszy w dawnym rycie rzymskim (tzw. „mszy trydenckiej”). Tam, gdzie była potrzeba wiernych, udzielał zgody na jej odprawianie, przyznał, że nawet sam raz bierzmował w dawnym rycie. Jasno jednak postawił sprawę, że jeśli miałoby to otwierać furtkę do zakwestionowania postanowień soborowych, to na to zgody nie ma. Rymanowski zapytał również kardynała o relację ze swoim poprzednikiem. Z wypowiedzi wynikało, że nie tylko nie ma między nimi konfliktu, o jakim to rozpisują się media, ale relacje między nimi są dobre, o czym świadczy przyjęcie przez kardynała zaproszenia na imieniny emerytowanego arcybiskupa. Rozmówca odciął się od rzekomego odwetu na jego ludziach, nazywając takie postępowanie niechrześcijańskim. Kardynał dał również wyraz świadomości różnorodności środowisk w swojej diecezji, a przez to wielości wrażliwości oraz różnic między nimi, które trzeba brać pod uwagę. Świadczy to o jego emocjonalnej i eklezjalnej dojrzałości oraz zdolnościach pastoralnych w skomplikowanej społeczności, gdzie należy zachować balans, a jednocześnie nie zgubić własnego kompasu duszpasterskiego.
Kardynał o wątpliwościach w wierze
Internetowych komentatorów rozpaliła odpowiedź na pytanie, czy kardynał miewa wątpliwości w istnienie Boga. Wbrew licznym, szczególarskim interpretacjom kard. Ryś nie powiedział, że takowe go nachodzą, jednak faktycznie sposób, w jaki na to odpowiedział, w tym jego mowa ciała, mogłyby przemawiać za przeciwną odpowiedzią. Pozwólmy sobie na eksperyment myślowy: a co, jeśli biskupi, księża, osoby uważane za głęboko wierzące, raz po raz zmagają się z wątpliwościami o istnieniu Boga? Można by to pytanie odwrócić: czy człowiek, który nigdy wątpliwości nie miewa, nie zastąpił czasem wiary ideologią? Czy nie jest tak, że wiara jako łaska jest stanem nieustannego poszukiwania i zmagania się także z wewnętrznymi wątpliwościami? Czy wierzącemu, patrzącemu na przykład na ludobójstwo w Buczy, Palestynie, na śmierć dzieci, na cierpienia niewinnych ludzi, może przyjść myśl, gdzie jest Bóg i czy na to pozwala? W przeciwieństwie do większości krytyków tej wypowiedzi metropolity krakowskiego nie wiem, czy takie wątpliwości mu towarzyszą. Jednak fakt, że jest ich świadomy z pewnością pozwala mu zrozumieć ludzi wątpiących i poszukujących. Kresem kryzysu wiary nie będzie brak zwątpienia, ale droga zaufania prowadząca od wątpliwości do wiary. Szczere przyznanie przez biskupa, że wątpliwości są częścią procesu przejścia do wiary budują więź i zaufanie.
Katolicyzm sfrustrowany
Wywiad z kardynałem zalała internetowa krytyka, w znakomitej większości ze strony zaangażowanych katolików. Choć najbardziej radykalne wypowiedzi pojawiały się na kontach anonimowych, to jednak ich właściciele najczęściej deklarowali się jako wierzący i praktykujący. Świadomie nie używam przymiotnika „konserwatywnych” katolików. Nie tylko po to, by nie ugruntowywać odrzuconego zresztą w wywiadzie przez kardynała podziału na „otwartych” i „tradycyjnych”, ale także dlatego, że „konserwatywny” wcale nie oznacza „wojującego apologety”, a już na pewno pojęcie to zupełnie dalekie jest od stylu tejże apologetyki. Przyglądając się zarówno treściom, jak i formie sporej części pytań, a później i komentarzy, można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia ze stanem umysłu niestety niemałej części świeckich katolików, który można nazwać „duchowym zacofaniem”. Bezrefleksyjne odrzucenie dokumentów soborowych, sprowadzanie wiary do algorytmu poprawnych odpowiedzi, szafowanie bardzo mocnymi oskarżeniami w przypadku wyjścia poza czarno-biały schemat, nie mówiąc już o zwolnieniu hamulców kultury wypowiedzi, co miałoby być usprawiedliwione żarliwością obrony prawdy wiary. Wypowiedzi kardynała Rysia bezpośrednio wyrastają z myśli i czynu Jana Pawła II, skąd zatem tyle tej krytyki? Liczba nieprzychylnych komentarzy, łącznie z internetowymi interakcjami, szczególnie na portalu X, pokazuje, że nie mamy do czynienia z jednostkowymi przypadkami, co pozwala już na ocenę socjologiczną zmiany w polskim Kościele. W wypowiedziach tych uderza frustracja. Kościół zawsze był schronieniem dla tych, co źle się mają, jednak frustracja tych, którym nie wyszło w życiu rodzinnym, zawodowym, towarzyskim, itd., zostaje przeniesiona do aktywności kościelnej. Frustracji zwykle towarzyszy uproszczona, czarno-biała wizja świata. Dla „normalsów”, zwykle ludzi bardzo zajętych, zaangażowanie w życie parafii czy wspólnoty to najczęściej wyzwanie czasowe, jednak konfrontacja z parafianami o skrajnych poglądach jest dla nich dodatkową barierą, wolą się wycofać, poszerzając tym samym obecność tych pierwszych. Dla nich kardynał z intelektualnym polotem, silną tożsamością, własnym światem, oczytaniem, jest nie do zniesienia, dla drugich może stać się przewodnikiem po ścieżkach myślenia. Dla pierwszych figurą umysłu katolickiego będzie na przykład red. Lisicki – spięty wojownik, nieuciekający nawet od manipulacji. Dla drugich – wyjaśniający meandry wiary kard. Ryś. Nie dysponujemy badaniami pozwalającymi pokazać proporcje między tymi grupami, ale jeśli zaryzykować jakąś hipotezę, to można powiedzieć, że „normalsi” są coraz mniej obecni, udzielają się w minimalnym zakresie, zatem wyzwaniem będzie ich przyciągnąć na nowo.
Powrót do merytorycznej i krytycznej dyskusji
Słuchając kardynała Grzegorza Rysia można odnieść wrażenie, że on chciałby dotrzeć przede wszystkim do tej grupy. Dotrzeć poprzez przekaz o Kościele, jakim on faktycznie jest, ale przez wędrówkę po pytaniach i odpowiedziach, bez unikania konfrontacji z wątpliwościami, czy prostymi receptami na kryzys. W tym procesie bardzo ważną sprawę stanowi wiarygodność. Rozmowę z Rymanowskim odbieram również jako możliwość stawiania pytań i polemiki, jednak polemiki na argumenty. Takim wątkiem było jednoznacznie pozytywne doświadczenie ekumenizmu kardynała. Czy można tutaj podzielać jego optymizm? Wszak od metra mamy przykładów, gdzie protestanci traktują proces ekumeniczny jako odczarowanie katolicyzmu, domagając się, niekiedy w bezceremonialnym stylu, np. uznania różnic między denominacjami jako nieistniejących. W innym miejscu kardynał zapytany o prześladowania mniejszości chrześcijańskiej odpowiedział, że trzeba kierować się zasadą „bijemy się we własne piersi”, a wojna na Bliskim Wschodzie toczy się od bez mała ośmiu dekad. Czy jednak katolicka nauka społeczna ma projektować rzeczywistość jako dążenie do dobra wspólnego, a przez to również formułować oceny w stosunku do innych? Czy w takich wypadkach wystarczy telefon od ambasadora Izraela z wyjaśnieniem sytuacji, co skądinąd jest dyplomatyczną sztuczką minimalizacji krytyki? Być może w tym miejscu zwiększenie krytyczności byłoby właśnie potrzebne? Odpowiedzi na te i inne pytania nie są łatwe, powinny być przefiltrowane przez wiarę, wiedzę i doświadczenie. Tym bardziej sposób myślenia wybrany przez kardynała Rysia, styl „rozkminiania" i stawiania pytań prowadzi do autentyczności odpowiedzi. Czy jednak Kościół jako „wspólnota poszukująca” faktycznie będzie u nas przyjęty i zaakceptowany?
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













