Z dużym poruszeniem przeczytałem tekst Weroniki Frąckiewicz o proponowanych przez rząd zmianach w projekcie nowelizacji ustawy o pomocy społecznej. Przede wszystkim dlatego, że nasza autorka nie snuje rozważań teoretycznych, nie bazuje jedynie na wiedzy książkowej, ale zna temat od podszewki. Jest pedagogiem z wykształcenia, i to pedagogiem specjalnym. Wiedząc, jak wygląda codzienność bycia przy takim człowieku, ma o wiele większą perspektywę spojrzenia na możliwe skutki takich czy innych rozwiązań. Nie bez znaczenia jest oczywiście osobista wrażliwość wobec drugiego człowieka, zwłaszcza wymagającego szczególnej opieki.
W tym kontekście wracam myślą do nauczania Kościoła o życiu ludzkim. W dyskursie społecznym, niestety, często zawężamy ochronę życia do jego dwóch skrajnych momentów: narodzin i śmierci. W ten sposób toczymy boje w kwestii aborcji i eutanazji, czasem zapominając o tym, co pomiędzy. Gdy spojrzymy na mapę ośrodków pomocy społecznej w Polsce, tych, które zajmują się osobami z niepełnosprawnością, ale też domów samotnej matki, domów dziecka, ogrzewalni, jadłodajni, domów dziennego pobytu – okaże się, że wiele z nich prowadzą podmioty kościelne, często zgromadzenia zakonne, wyspecjalizowane w takiej pomocy. Żeby móc prowadzić wyspecjalizowane placówki pomocowe, trzeba spełnić szereg szczegółowych norm, wymaga to też współpracy z samorządami, wiąże się z ogromnymi nakładami finansowymi i rozliczeniami dotacji. Placówki więc zatrudniają specjalistów, a ponieważ wiedza z zakresu pomocy społecznej wciąż się rozwija, wymaga to nieustannego kształcenia.
Historie dzieci mieszkających w domach pomocy społecznej – i te, które przytacza Weronika Frąckiewicz, i te, o których nigdy nie usłyszymy – są często dramatyczne. Za każdą decyzją o oddaniu dziecka do placówki kryje się czyjś krzyk rozpaczy, bezsenne noce, wyczerpanie, samotność, choroba. To nie są wybory dokonywane z wygody. To często wybory między życiem a całkowitym rozpadem życia. Łatwo wydawać sądy zza biurka. Trudniej wejść do mieszkania matki, która od lat nie przespała spokojnie jednej nocy i boi się własnej bezradności bardziej niż społecznego osądu.
Dlatego tak bardzo potrzeba dziś realizmu miłosierdzia. Święty Jan Paweł II przypominał, że „miarą cywilizacji jest jej stosunek do najsłabszych”. Papież Franciszek wielokrotnie przestrzegał przed „kulturą odrzucenia”, która eliminuje tych, którzy nie mieszczą się w logice wydajności. Także Leon XIV od początku swojego pontyfikatu mówi o Kościele, który ma być blisko potrzebujących.
Dziś stawiamy na jakość życia: poranny jogging, siłownię, dietę. Badania wskazują, że szczególnie o swoje zdrowie dba pokolenie Z, rezygnując często z alkoholu. Podejmujemy wiele wysiłku, by dobrze wyglądać. Można w tym wszystkim zapomnieć, że wartość człowieka nie zależy od jego sprawności, samodzielności ani społecznej użyteczności. Człowiek nie przestaje być darem wtedy, gdy nie mówi, nie chodzi, nie rozpoznaje twarzy, wymaga karmienia przez PEG albo całodobowej opieki.
Wszystkie to prowadzi do jednego wniosku: życie ludzkie zawsze domaga się ochrony, ale sama deklaracja ochrony życia nie wystarczy. Życie trzeba jeszcze unieść. Kościół czyni to rękami wielu dobrych ludzi, ale tej odpowiedzialności nie można przerzucić jedynie na nich. Potrzebujemy społeczeństwa wrażliwego, które potrafi zawsze stać przy najsłabszych i szuka takich rozwiązań prawnych i społecznych, by temu zadaniu sprostać. A wrażliwość społeczna zaczyna się od naszej osobistej wrażliwości.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













