W tym roku wyświęcono w Polsce mniej niż 200 księży – podliczyła Katolicka Agencja Informacyjna. Zejście poniżej kolejnej granicy potwierdza widoczną od lat tendencję spadku liczby powołań. Czy to dla Kościoła w Polsce złe wieści? Niekoniecznie. Mniejsza liczba księży może, paradoksalnie, stać się impulsem odnowy Kościoła. Wszystko w naszych rękach.
O tym, dlaczego z roku na rok liczba święceń Polsce się zmniejsza, można by pisać dużo i analizować na różne sposoby. Przyczyn, dla których do seminariów zgłasza się coraz mniej młodych mężczyzn, jest bowiem wiele, a kryzys demograficzny jest tylko jednym z nich i być może wcale nie najważniejszym. Ale kwestia przyczyn to oddzielny temat.
Mówiąc o spadku liczby powołań i święceń kapłańskich w kategoriach szansy mam na myśli klika wątków. Pierwszy jest bardziej życzeniowy aniżeli oparty na realistycznych podstawach, ale o nim wspomnę. Otóż, decyzja o kapłaństwie kosztuje dziś, jak wiadomo, zdecydowanie więcej niż w latach powołaniowego boomu sprzed kilkudziesięciu lat. Ten koszt jest dziś wyższy, bez dwóch zdań – bo inna jest Polska (bardziej światopoglądowo zróżnicowana i mocniej zeświecczona), inny Kościół (mniej masowy, przeżywający spektakularne spadki praktyk religijnych), inny typowy kandydat do seminarium (bardziej kruchy psychicznie, wahający się co do decyzji wiążących na całe życie). Może więc ktoś, kto dziś decyduje się, by poświęcić życie kapłaństwu, będzie bardziej wiarygodnym, radykalnym, oddanym życiu duchowemu świadkiem Pana?
Drugim wątkiem, dla którego spadek liczby święceń nie budzi we mnie trwogi, jest nadzieja na umiędzynarodowienie kadry duchowieństwa pracującego w Kościele nad Wisłą. Nieprędko to zapewne zobaczymy, ale widok afrykańskich czy azjatyckich kleryków studiujących w polskich seminariach nie jest już tak nadzwyczajny. Owszem, wielu z nich po ukończeniu seminarium w naszym kraju powraca do swojej ojczyzny, niemniej coraz częściej słychać nadzieję (zwłaszcza z ust tych polskich biskupów, którzy kiedyś sami byli misjonarzami), że duchowni z dalekich krajów zostaną u nas na dłużej. Chciałbym, aby tak się stało. Nie tylko dlatego, że mogliby oni wypełnić luki „kadrowe”, ale z tej racji, że z pewnością wnieśliby do naszej religijnej rzeczywistości swoje doświadczenie bycia katolikiem, wzbogacając nas intelektualnie, poznawczo, a przede wszystkim – duchowo.
Ale kiedy mówię o tym, że obecne, spadkowe tendencje, mogą być, paradoksalnie, impulsem odnowy Kościoła, to mam na myśli nadzieję na upodmiotowienie świeckich. I myślę sobie tak: jeśli, niestety, nie dokonało się ono w sposób świadomy i dobrowolny w czasach powołaniowej prosperity, to być może dokona się to teraz, gdy sytuacja robi się nieco bez wyjścia? Księży jest coraz mniej, średnia wieku stale się podnosi. Wymusi to szereg zmian – choćby łączenie mniejszych parafii.
Od pewnego czasu uroczyście artykułowane przez duchownych nadzieje na przebudzenie się świeckich brzmią niczym rutynowe zaklęcia, głoszone bardziej dlatego, że tak wypada, zwłaszcza po Soborze, aniżeli z przekonaniem, że trzeba robić wszystko, by wykorzystać bogactwo tego potencjału dla życia całej wspólnoty. Dlaczego, na przykład (by odwołać się do tego, co najbardziej widoczne) tylko w czterech spośród 44 polskich diecezji rzecznikami prasowymi są osoby świeckie? Ilu jest świeckich szefów katolickich rozgłośni? A ilu dyrektorów diecezjalnych Caritas? Co mają do powiedzenia świeccy w zwyczajnych polskich parafiach?
Tymczasem każdy w Kościele powinien zajmować się tym, co potrafi najlepiej. Czas na „remanent”. Kościół w Polsce czeka administracyjna i duszpasterska rewolucja. Na tę akurat spoglądam bez trwogi, a nawet z nadzieją.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.














