Mundial, mundial i po mundialu. Stadiony ucichły, emocje opadły, ale coś pozostało. Co? Nauka, jaka płynie z futbolu dla tak zwanego zwykłego życia. Od dawna żywię przekonanie, że futbol może dostarczać mądrych wskazań, przypominać o ważnych prawidłach życia, a nawet podpowiadać, jak podchodzić do codziennych zmagań, na co postawić i co wybrać, by nie przegrać meczu, jakim jest nasze życie (że zaryzykuję taką mało wyszukaną metaforę).
Nie chcę przydawać piłce nożnej jakichś nadprzyrodzonych atrybutów i przeceniać znaczenia tego pięknego sportu. Tym bardziej, że przecież także inne dyscypliny (choć nie jestem pewien, czy wszystkie) zawierają w sobie coś, co pozwala z pożytkiem odnieść toczone w nich boje poza czysto sportowe areny.
Jednak futbol, tak myślę, w sposób bardzo klarowny pozwala odnieść różne boiskowe sytuacje do życia. Niektóre zaś wydarzenia z zakończonego właśnie mundialu wręcz proszą się o to, by wyciągnąć z nich pożyteczne, pozasportowe morały.
Oto debiutująca na mundialu i skazywana na rozniesienie w proch i pył reprezentacja Wysp Zielonego Przylądka. Wbrew powszechnym przewidywaniom drużyna ta nie przegrała z takimi potentatami jak Hiszpania czy Urugwaj, okazała się jedną z największych sensacji mistrzostw i dotarła aż do fazy pucharowej, gdzie zatrzymała ją dopiero Argentyna. Oto Anglia, która po strzeleniu bramki dającej prowadzenie zapomniała o tym, że mecz ciągle trwa, i wygrywając do 85 minuty ostatecznie przegrała z Argentyną grę o finał. Oto Francja, której gra robiła od początku furorę, i wydawało się, że powalczy o mistrzowski tytuł, w starciu z Hiszpanami okazała się absolutnie zagubiona i bezradna (podobnie jak Argentyna, którą ci sami Hiszpanie równie perfekcyjnie zneutralizowali w finale). I znowu Francja: tym razem ta błyszcząca od gwiazd i porywająca stylem ekipa, kierowana poczuciem żalu i rozczarowania, strzela „focha”, ogłaszając wszem i wobec, że gra o trzecie miejsce to dla niej upokorzenie i mecz z Anglikami traktuje jako przykry obowiązek. Można by pomyśleć, że skoro uważają, iż zasługują na tytuł mistrzów świata, to mecz o brązowy medal rozstrzygną na swoją korzyść i to w stylu uzasadniającym wzniosłe aspiracje. Dzieje się coś spektakularnie przeciwnego: sześć straconych goli i przegrana udowodniły owych aspiracji bezzasadność.
Obserwowanie tego mundialowego maratonu dostarcza wielu pięknych emocji, ale pozwala też na wyciągnięcie licznych wniosków, nauk, morałów i materiałów do refleksji: o nadziei, sile woli, efektach pracy nad charakterem. O pysze i o pokorze. Na przykład o tym, że wbrew głosom większości trzeba robić swoje, mocno pracować na sukces i wierzyć w zwycięstwo. Dramatyczne i fascynujące zarazem kolejne zwroty akcji, które wedle wszelkiego prawdopodobieństwa nieodwracalnie już pieczętowały losy meczu, po czym ulegały kolejnej wolcie, to przyczynek do zadumy o wytrwałości. I potwierdzenia aktualności starożytnej maksymy: „Cokolwiek czynisz, czyń roztropnie i patrz końca”. Z kolei postawa tych, którzy uważali się za zwycięzców, kiedy piłka była jeszcze w grze i srodze się na tym „przejechali”, prowadzić może do rozmyślań o pokusie pychy i sile pokory. Czasami zaś bywa i tak – to kolejna nauka – że wcale nie zawsze wygrywa ekipa, która wydaje się piłkarsko lepsza, bo jeden, jedyny błąd potrafi brutalnie zaprzepaścić pewne już, wydawałoby się, zwycięstwo.
Tak, tak, piłka nożna to coś więcej niż sport. Kiedy oglądam drużyny grające na wysokim poziomie nie mam wątpliwości, że jest w tym piękno. Piękno, które może uczyć.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.












