A były to słowa bardzo proste, tak jak proste jest przesłanie Ewangelii. Leon XIV wyznał, że na obiad z ubogimi przybywa „głodny sprawiedliwości, głodny autentycznej miłości, głodny Kościoła, który naprawdę potrafi otwierać drzwi, przyjmować i gościć wszystkich; Kościoła, w którym jest miłość do każdego i w którym nikt nie jest wrogiem, w którym wszyscy potrafimy żyć pojednaniem, przebaczeniem i pokojem”.
Poruszające słowa Leona XIV są ważne z dwóch co najmniej powodów. Po pierwsze przypominają o największym przykazaniu – przykazaniu miłości względem bliźniego. Pobrzmiewa w tych słowach słynne wyznanie papieża Franciszka o tym, że chciałby Kościoła „ubogiego i dla ubogich”. Przywołując 25 rozdział Ewangelii św. Mateusza Franciszek wskazywał też, jak pamiętamy, że będziemy sądzeni przez Boga z miłości, z tego, jak miłowaliśmy Go obecnego w naszych braciach, zwłaszcza najsłabszych i potrzebujących.
Słowa Leona XIV o nadziei na świat sprawiedliwy, świat, z którego można usunąć wciąż istniejące przyczyny ubóstwa i niesprawiedliwości, i o tym, że Kościół winien dołożyć starań, by taką perspektywę przybliżać, są naprawdę poruszające. A mówi o tym ktoś, kto jako misjonarz w Peru dzielił z ubogimi trudy ich codzienności, o czym świadczą wspomnienia, świadectwa, nagrania.
Improwizowane przemówienie papieża ważne jest także dlatego, że pomoże całej wspólnocie Kościoła nabrać pewności co do tego, że troska o ubogich nie jest opcją, lecz fundamentalną misją Kościoła. To ważne, bo odnoszę wrażenie, że część naszej wspólnoty kuszona bywa inną zgoła interpretacją papieskich (a mam na myśli nie tylko Franciszka i Leona, ale i ich poprzedników) starań o sprawiedliwość społeczną. Ma ona – zdaniem niektórych interpretatorów – wynikać z chęci realizacji lewicowej agendy politycznej. Nie wiążą zaś tego ze słowami Jezusa o miłości bliźniego (choćby w słowach zapisanych we wspomnianym 25 rozdziale Mateusza). Przypominają mi się słowa brazylijskiego arcybiskupa Héldera Câmary: „Kiedy daję biednym chleb, nazywają mnie świętym. Kiedy pytam, dlaczego biedni nie mają chleba, nazywają mnie komunistą”. Inspirujące, nieprawdaż? Tak czy inaczej, jeśli kolejny papież przypomina całemu Kościołowi o znaczeniu ubogich, to może wyhamuje nieco impet nierozsądnych specjalistów od tropienia lewicowych odchyleń papieży.
Ale wizja Leona XIV o Kościele, „w którym wszyscy potrafimy żyć pojednaniem, przebaczeniem i pokojem” jest ważna absolutnie dla każdego i każdej osoby we wspólnocie Kościoła. Także w Polsce. Myślę, że wciąż panuje u nas deficyt jasnego, klarownego komunikowania potrzeb, problemów, wyzwań; że wciąż rodzina Kościoła ma problem w nazywaniu rzeczy po imieniu. Dziwi to i smuci także dlatego, że przecież mamy za sobą poważny etap dyskusji na temat istoty synodalności i prób stosowania tejże w codziennej praktyce parafii i diecezji.
Obserwuję Kościół w naszym kraju z dość specjalnego miejsca. Widać stąd naprawdę dużo, zbiega się tu mnóstwo informacji, opinii, interpretacji, prognoz, danych (statystycznych i nie tylko). Cóż, wiele widziałem, niejednego doświadczyłem. I mogę powiedzieć tyle: marzenie Leona XIV o Kościele, który będzie żył pojednaniem, przebaczeniem i pokojem przyjmuję z sercem wdzięcznym i pełnym nadziei.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu lub zakup subskrypcję od razu na rok i oszczędź pieniądze.









