Artyści i AI, czyli o trwodze

Bezrozumny zachwyt potencją AI i swoista wobec niej kapitulacja jest dowodem upadku kulturotwórczych elit. Świadczy o zwątpieniu w potęgę rozumu, moc wyobraźni i wyjątkowość ludzkiej wrażliwości. Te niepodrabialne wartości wymienia się na ich imitacje.
dziennikarz KAI
Czyta się kilka minut
Tomasz Królak, dziennikarz KAI | fot. Magdalena Bartkiewicz
Tomasz Królak, dziennikarz KAI | fot. Magdalena Bartkiewicz

Fatalne zauroczenie sztuczną inteligencją trwa. Przeraża fakt, że ta radosna kapitulacja ludzkiego rozumu zaczyna być bezkrytycznie promowana nawet w tych dziedzinach ludzkiej aktywności, gdzie można by się spodziewać zdecydowanego oporu przeciwko uzurpatorskim zakusom AI.

Oto na Berklee College of Music w Bostonie zaproponowano studentom kurs tworzenia utworów z możliwością wykorzystania we własnych kompozycjach głosów gwiazd popkultury. Studenci okazali się mądrzejsi od promotorów: zdrowy rozsądek skłonił ich do wyłożenia władzom artystycznej uczelni, iż nie po to płacą rocznie 85 tys. dolarów, by uczyć się podważania zasad zawodu kompozytora czy producenta muzycznego. Założenie, że problem dotyczy wyłącznie Bostonu i Stanów Zjednoczonych to naiwność. Można sobie łatwo wyobrazić, że zainfekowane zostały także inne uczelniach artystyczne – filmowe, sztuk pięknych czy teatralne – w różnych częściach świata.

Ten bezrozumny zachwyt potencją AI i swoista wobec niej kapitulacja jest dla mnie dowodem upadku kulturotwórczych elit. Świadczy o zwątpieniu w potęgę rozumu, moc wyobraźni i wyjątkowość ludzkiej wrażliwości. Te niepodrabialne wartości wymienia się oto na ich bardziej lub mniej efektowne imitacje.

Przybywać więc będzie filmów realizowanych przy coraz skromniejszym udziale ludzi, na podstawie scenariuszy seryjnie generowanych przez AI. Człowiek (póki co jeszcze człowiek) poda jedynie precyzyjny przepis na scenariusz, oceniając ile i czego ma w nim być, a reszta – sam jego tekst, muzyka, sposób filmowania oraz aktorzy – będzie już domeną „kreacji” AI, która będzie mogła powołać własny zespół aktorski, w tym np. generować postacie, ich głosy, mimikę itp. Jeśli zaś scenariusz będzie zakładał obecność np. nieżyjącej od dawna gwiazdy kina, będzie ją można na nowo powołać do życia, aby znowu mogła czarować publiczność swoją obecnością, głosem i gestem. Wedle analogicznych prawideł produkowane będą nie tylko popowe przeboje, ale też dzieła symfoniczne, malarskie, literackie. Czy naprawdę tego chcemy?

Ale być może wcale nie będzie to przeszkadzało coraz bardziej „syntetycznym” odbiorcom? Syntetycznym, bo przecież będzie wzrastać liczba ludzi przesiąkniętych sztucznymi wyrobami AI, a przez to (tak sobie wyobrażam) emocjonalnie i intelektualnie jednak dysfunkcyjnych. Będą to zatem produkty szyte w sam raz na ich AI-ową miarę. Monika Brodka pytana o wykorzystywanie sztucznej inteligencji w komponowaniu piosenek odparła: „Myślę, że to, co ludzkie, będzie miało coraz większą wartość”. Uff, oby…

Problem negatywnego wpływania AI na ludzką osobowość jest oczywiście o wiele szerszy aniżeli kwestia kształcenia w uczelniach artystycznych. „The Economist” zaalarmował ostatnio, że zaledwie w ciągu dekady odsetek osób osiągających bardzo słabe wyniki w czytaniu i pisaniu wzrósł ponad dwukrotnie. Umiejętności matematyczne również są na coraz niższym poziomie. Badania dowodzą także, że osoby nieumiejętnie (bezkrytycznie) korzystające ze sztucznej inteligencji mają lepsze oceny z zadań domowych, ale są bezradne na egzaminie. „Szybka droga na skróty mści się podczas sprawdzianów” – podsumowuje „Rzeczpospolita”. 

Wygląda na to, że rosnąca w potęgę AI przyczyniać się będzie do stopniowego osłabiania intelektualnego potencjału człowieka. Pewne jest, że sztuczna inteligencja będzie doskonaliła wyrafinowane sposoby wpływania na nasze umysły, wolę, intencje, postanowienia, cele, zamierzenia. Na samą myśl o dalekosiężnych skutkach tego procesu ogarnia trwoga. Nadzieja w tym, że ludzie sztuki uświadomią sobie naturę i wielkość spoczywającej dziś na nich odpowiedzialności.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu lub zakup subskrypcję od razu na rok i oszczędź pieniądze.

Wypróbuj za darmo

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie
  • Możesz zrezygnować w dowolnym momencie
19.90 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 19.90 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 35/2026