AI

Wpisuję w wyszukiwarkę „AI” i pojawiają się najnowsze artykuły z takimi oto tytułami: „Przez AI wiele zawodów zniknie. Co musisz umieć, żeby nie wygryzła cię sztuczna inteligencja”, „Sztuczna inteligencja rozpęta apokalipsę na rynku pracy”, „Prawo a rozwój sztucznej inteligencji. Czy AI może wnieść przeciwko człowiekowi pozew?”, „ AI wynegocjowała w całości pierwszą umowę. Bez udziału człowieka”, a nawet: „AI w służbie ONZ.
Czyta się kilka minut
fot. Pexels
fot. Pexels

Sztuczna inteligencja mnie przeraża. Nie chcę na jej temat nic wiedzieć, bronię się, jakoś podświadomie omijając wszelkie informacje z nią związane. Mimo że jestem humanistką, to także córką inżyniera i zwykle na nowinki technologiczne byłam otwarta. Ale myśląc o sztucznej inteligencji (AI – z ang. artificial intelligence), kojarzyłam momentalnie, tylko i wyłącznie, film Stevena Spielberga z 2001 r. Tymczasem w nieunikniony sposób namnożyło się wokół mnie AI właściwie tak jakby naturalnie – choć wiadomo, że sztucznie.
Siri w moim iPhonie, która uczy się ode mnie, słucha moich komend, a potem mi podpowiada, ułatwiając mi życie i korzystanie ze wszystkich możliwości telefonu, to właśnie AI. Pani lub pan odbierający telefon w centrum obsługi klienta to też AI, a nie rzeczywisty człowiek. Nie znoszę z nimi rozmawiać. Właściwie to czuję się strasznie głupio, starając się formułować polecenia, żeby były zrozumiałe dla jakiegoś „Roberta” czy jakiejś „Ewy”. A i tak mi nie wychodzi. A właściwie to im nie wychodzi: nie wiedzą, co odpowiedzieć, i każą mi ciągle powtarzać pytanie. Można dostać szału. Mam na nich sposób: po każdym pytaniu mówię to samo: chcę rozmawiać z konsultantem. W końcu, po jakimś czasie, nawet AI się poddaje i wreszcie odzywa się żywy człowiek. No i na tego rodzaju obecności AI w życiu codziennym mój kontakt z nią się zatrzymał. A przecież to był początek, AI się rozzuchwaliła. Widzę to dobrze, bo nagle moi znajomi zaczęli o niej mówić coraz częściej, niemal codziennie, a gazety pisać. Najpierw trochę żartując na zasadzie: a spróbujmy, co powie o tym czy tamtym i chcąc złapać ją na błędzie. Potem coraz bardziej poważnie, z pewną trwogą.
Wpisuję w wyszukiwarkę „AI” i pojawiają się najnowsze artykuły z takimi oto tytułami: „Przez AI wiele zawodów zniknie. Co musisz umieć, żeby nie wygryzła cię sztuczna inteligencja”, „Sztuczna inteligencja rozpęta apokalipsę na rynku pracy”, „Prawo a rozwój sztucznej inteligencji. Czy AI może wnieść przeciwko człowiekowi pozew?”, „ AI wynegocjowała w całości pierwszą umowę. Bez udziału człowieka”, a nawet: „AI w służbie ONZ. Czy możliwe jest nowe podejście do konfliktu izraelsko-palestyńskiego?”. AI w służbie sztuki to już epidemia, a regulacje prawne w ogóle nie nadążają za sytuacją. W „Art Newspaper” czytam, że ustawodawstwo w USA proponuje, żeby stosowanie AI do generowania czyjejś podobizny bez jej zgody było karalne. Jednak obecnie sytuacja w Stanach Zjednoczonych wygląda tak, że sędziowie oddalają większość pozwów artystów przeciwko sztucznej inteligencji dotyczących praw autorskich.
Oczywiście wiemy, że oskarżony nie będzie program, a człowiek, który za nim stoi. Czy rzeczywiście? Czy to jego wina, że przyjdzie mi do głowy wykorzystać AI do napisania książki, stworzenia filmu lub dzieła sztuki?
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 46/2023