Plebania – dom czy mieszkanie służbowe?

Kiedyś księża jedli obiad w południe, przygotowany i podany przez gospodynię. Dziś coraz częściej gotują sami. I nie mają stałych godzin posiłków.
Czyta się kilka minut
Ksiądz Jan Dargiewicz i aktor Paweł Deląg podczas wspólnego gotowania na planie programu „Dzień Dobry TVN” | Fot. Piotr Bławicki/East News
Ksiądz Jan Dargiewicz i aktor Paweł Deląg podczas wspólnego gotowania na planie programu „Dzień Dobry TVN” | Fot. Piotr Bławicki/East News

Znany teolog, wykładowca i rekolekcjonista ks. Grzegorz Strzelczyk, został w 2019 roku proboszczem parafii św. Maksymiliana Marii Kolbego w Tychach, na początki września zamieścił w mediach społecznościowych ogłoszenie, w którym napisał: „Uwaga, uwaga! Poszukujemy (ze względu na rezygnację dotychczasowych osób): 1. osoby do sprzątania salek i publicznej części probostwa (2x w tygodniu) – od zaraz; 2. osoby do przygotowywania posiłków (tylko sobota: obiad i kolacja oraz niedziela: śniadanie i obiad) – może być od 21.09, 28.09 lub 5.10)”. Nowo mianowany proboszcz poinformował, że warunki podjęcia powyższych zadań trzeba uzgodnić z nim (podał numer telefonu). „Rozejrzyjcie się, proszę, po znajomych, popytajcie” – poprosił internautów. Na koniec zaznaczył, że w punkcie drugim ogłoszenia „chodzi o osobę, która POTRAFI gotować!”.

Ksiądz robi makaron

Jak to w mediach społecznościowych, pojawiły się komentarze. Niektórzy ich autorzy byli zbulwersowani, że w dzisiejszych czasach księża wciąż nie przygotowują sobie sami posiłków. Ktoś doradzał, żeby nowy tyski proboszcz przeszedł kurs gotowania u ks. Andrzeja Draguły, który nieraz pokazywał w sieci swoje kulinarne dokonania (kto miał okazję spróbować, wie, że ten profesor Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Szczecińskiego przyrządza naprawdę pyszne dania).

Haczyk polega na tym, że ks. Strzelczyk też świetnie radzi sobie w kuchni (i również gotuje smakowite potrawy, łącznie z osobiście przygotowywanym makaronem – zdjęcia jego smakołyków też można znaleźć w internecie). Dlaczego więc potrzebował kogoś na dwa dni w tygodniu do przygotowywania dokładnie czterech posiłków? Odpowiedź jest zaskakująco prosta. Te dwa dni w tygodniu dla dużej części księży są szczególnie intensywnie wypełnione zajęciami duszpasterskimi i po prostu brakuje czasu na pitraszenie w kuchni. A zdarza się niejednokrotnie, że właśnie w sobotę i niedzielę na plebanii (nazywanej w niektórych diecezjach w naszym kraju probostwem) pojawiają się goście lub wolontariusze wykonujący różne zadania, których trzeba nakarmić i napoić. Nie bez powodu św. Paweł aż w dwóch swoich listach (Pierwszym do Koryntian i Pierwszym do Tymoteusza) przypomniał za Księgą Powtórzonego Prawa „Nie zawiążesz pyska wołowi młócącemu” (Pwt 25, 4).

Biskup zamawia pizzę

12 czerwca tego roku w mediach pojawił się wywiad, w którym dziennikarz dopytywał duchownego: „A gdzie jest gospodyni?”. „Nie ma” – usłyszał w odpowiedzi. „Ma wolne?” – dociekał. „Nie, nie zatrudniamy nikogo w kuchni” – padła zaskakująca odpowiedź. Zaskakująca tym bardziej, że odpowiadającym na pytania reportera był nie proboszcz, ale biskup. Konkretnie biskup sosnowiecki Artur Ważny. Okazało się, że hierarcha śniadania przyrządza sobie sam, a na obiady „załapuje” się np. podczas wizytacji w parafiach. Jeśli akurat brak takiej okazji, biskup nie ma oporów, aby zamówić pizzę.

Sytuacja w sosnowieckiej kurii to znak czasu, że również do Polski docierają pewne tendencje dotyczące codziennego życia duchownych, obecne w innych krajach od lat. Ponad trzydzieści lat temu pewien polski alumn wrócił zszokowany po pobycie w jednej z niemieckich diecezji, gdzie na własne oczy ujrzał biskupa zamiatającego liście wokół katedry. Nie mieściło mu się to w głowie, że biskup może zajmować się tak pospolitymi pracami, jak sprzątanie.

Dom Papieski, czyli...

Niektórzy w naszym kraju mieli za złe papieżowi Franciszkowi, że nie zamieszkał w papieskim apartamencie w Pałacu Apostolskim. Mniej dziwili się i oburzali ci, którzy wiedzieli, że kard. Jorge Mario Bergoglio jako arcybiskup Buenos Aires też nie mieszkał w rezydencji, lecz w skromnym lokalu w centrum miasta. Papież Leon XIV w połowie marca zamieszkał w Pałacu Apostolskim, ale nie sam, lecz z dwoma najbliższymi współpracownikami. Dziennik „Il Messaggero” donosił wtedy, że prowadzeniem „papieskiego gospodarstwa domowego”, dbaniem o papieską garderobę i kuchnię zatroszczą się siostry zakonne.

Warto wiedzieć, że pojęcie Domu Papieskiego oznacza coś znacznie więcej. W strukturach Stolicy Apostolskiej istnieje urząd o nazwie Prefektura Domu Papieskiego, który zgodnie z Konstytucja apostolską Praedicate Evangelium papieża Franciszka, „zajmuje się wewnętrznymi sprawami Domu Papieskiego i w zakresie dyscypliny pracy kieruje duchownymi i świeckimi stanowiącymi Asystę Papieską i Domowników Papieża”.

Lisy mają nory

Czy ksiądz ma dom? A czy Pan Jezus miał miejsce, które można by nazwać Jego domem na ziemi? Aż dwóch ewangelistów zapisało Jego słowa „Lisy mają nory i ptaki powietrzne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć” (Łk 9, 58 oraz Mt 8, 20). Chrystus podczas swej publicznej działalności, po opuszczeniu rodzinnego domu w Nazarecie, był ciągle w drodze. Nie osiadł nigdzie na stałe, nie miał miejsca, do którego wracałby i był „u siebie”.

Wydawałoby się, że księża jednak mają domy, że są nimi plebanie. O ile trudno mówić o „zadomowieniu się” przez wikariuszy w jakiejś parafii (chociaż zdarza się, że niektórzy próbują), to już w odniesieniu do proboszczów, którzy prowadzą konkretne wspólnoty przez wiele, czasem nawet kilkadziesiąt lat, dość często można spotkać przekonanie, że plebania faktycznie jest ich domem, a nie tylko, jak ktoś to określił, „mieszkaniem służbowym”. Wrażenie takie nasila się, gdy prowadzenie „gospodarstwa domowego” proboszcz powierza komuś ze swoich bliskich – mamie, siostrze, ciotce. W takich sytuacjach naturalne wydaje się pielęgnowanie więzi i budowanie rodzinnej atmosfery. O ile nie musi to być kłopotliwe w sytuacjach, gdy w parafii pracuje tylko jeden ksiądz – proboszcz, o tyle wikarych niekoniecznie udaje się włączyć w taki układ.

Obiad vs. plan lekcji

W wielu polskich diecezjach życie na plebaniach toczyło się (i czasem wciąż toczy) według pewnego porządku, wyznaczanego m.in. przez posiłki. W licznych parafiach oczywistością był np. obiad podawany punktualnie w południe, poprzedzany wspólnym odmówieniem modlitwy Anioł Pański. Niestety, dzisiaj nie jest to już w niejednej parafii możliwe. Poważnym szokiem dla części księży, ale także dla niejednej gospodyni na plebanii, okazał się powrót po dziesięcioleciach religii (wtedy mówiono katechezy) do szkół. Księża (nie tylko wikarzy, ale także proboszczowie) nagle stanęli wobec konieczności dostosowania się do planu lekcji. Wcześniej to oni wyznaczali terminy katechez w parafii (zwykle po południu lub wieczorem). Teraz okazało się, że codzienny obiad w południe jest niemożliwy.

W ciągu kilku ostatnich dekad w licznych parafiach zmieniło się coś jeszcze. O ile kiedyś było oczywistością, że gospodyni, nawet jeśli nie mieszkała na plebanii, była w niej obecna od rana do wieczora, o tyle teraz coraz częściej osoba przygotowująca posiłki dla księży przychodzi tylko na kilka godzin. Zostawia obiad albo kolację do podgrzania, najczęściej w mikrofalówce. Nie każdy ksiądz ma umiejętności i talent kulinarny księży Strzelczyka (który po czterech latach przestał być proboszczem i podjął inne zadania) lub Draguły (który obecnie ma własne mieszkanie, w którym prowadzi gospodarstwo domowe), potrzebują więc kogoś, kto zadba o ich pożywienie.

Kto wypierze księdzu?

W ogłoszeniu danym przez ks. Strzelczyka siedem lat temu zwraca on uwagę, że szuka nie tylko osoby do przygotowania czterech posiłków, ale również kogoś do „sprzątania salek i publicznej części probostwa”. Z treści tego anonsu jasno wynika, że do obowiązków tej osoby nie należało sprzątanie mieszkań proboszcza i wikarego. Niby drobnostka, a istotna. Podobnie jak istotną kwestią okazuje się rzecz tak trywialna, jak pranie odzieży księdza. Gotowanie, sprzątanie, pranie to umiejętności, które okazują się niezbędne coraz liczniejszym księżom w Polsce. Nie bez powodu pięć lat temu podczas spotkania „Formacja do kapłaństwa w Wyższym Seminarium Duchownym w Ełku w perspektywie nowego Ratio institutionis sacerdotalis pro Polonia” zwracano uwagę, że podczas tzw. okresu propedeutycznego w seminariach „chodzi też o nabycie podstawowych umiejętności funkcjonowania w codziennym życiu, np. sprzątania, prania, gotowania…”.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 26/2026