Kryzys powołań szansą dla Kościoła

Czyta się kilka minut
Tomasz Królak, dziennikarz KAI | fot. Magdalena Bartkiewicz
Tomasz Królak, dziennikarz KAI | fot. Magdalena Bartkiewicz

Parafia w takim kształcie, jaki znamy i do jakiego jesteśmy w Polsce przyzwyczajeni, będzie powoli przechodzić do historii. Ale mnie nie napawa to lękiem, przeciwnie – budzi nadzieję na zbliżenie się Kościoła do jego modelu z czasów apostolskich, do ówczesnej prostoty i duchowej głębi.

Przyznam, że stosunkowo niedawno zaczęło do mnie docierać, jak radykalne czekają nas zmiany. Dopiero od jakiegoś czasu ten przyszły pejzaż staje się dla mnie coraz wyraźniejszy. Garść dodatkowych elementów do tej układanki dostarczyła mi rozmowa z ks. Janem Frąckowiakiem, szefem Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych Diecezjalnych i Zakonnych. Otóż uświadomił mi on, że z całą pewnością stan, w którym w centrach wielkich miast w każdym kościele odprawianych jest kilkanaście mszy, za jakiś czas nie będzie już do utrzymania. Nastąpi też „dystrybucja” duchownych w kierunku rozrastających się przedmieść i, wreszcie, nie do każdej parafii będzie można posłać księdza – bo nie będzie kogo posyłać.

Ta wizja, jak wspomniałem, wcale mnie nie martwi, bo nie wykluczam, że nadciągające zmiany przyniosą wspólnocie Kościoła także trwałe dobro. Choćby takie, że księża pozbawieni widoku tłumów gromadzących się przed ołtarzem postawią na podejście bardziej zindywidualizowane, a świeccy pozbawieni nagle możliwości uczestnictwa w Eucharystii blisko domu i o każdej porze, uświadomią sobie, jak cennym jest ona darem.

Chciałbym wierzyć, że rysujące się nieuchronne przemiany w codziennym życiu naszego Kościoła zaowocują czymś o wiele nawet większym: wzrostem wzajemnego – księży i świeckich – zaufania. Owszem, być może będzie ono wymuszone, bo klerykalizm pielęgnowany nie tylko przez „niezastąpionych” duchownych, ale i „leniwych” świeckich zrobił swoje i każdy doskonale przyzwyczaił się do swojej roli. Wymuszone czy niewymuszone, wierzę, że zaufanie stanie się faktem i zadomowi w naszej parafialnej, diecezjalnej i ogólnopolskiej rzeczywistości. O zaufaniu, jako nieodłącznym składniku budowania prawdziwie ewangelicznej wspólnoty kościelnej, mówił niedawno bp Artur Ważny, odpowiedzialny w Episkopacie za program katechezy parafialnej, a więc obejmującej także dorosłych. Wskazał on, że w imię owego zaufania księża muszą trochę oddać władzę, a świeccy przestać czuć się wyłącznie jak „klienci w stacji obsługi”.

Kiedy myślę o wyzwaniach, jakie zmieniające się realia krajowe i światowe stawiają przed naszymi parafiami, nabieram też pewności, że zdecydowanej poprawie ulec musi świadomość religijna polskich świeckich i że trzeba bardzo mocno postawić na edukację w kwestii fundamentów wiary. Pewien warszawski proboszcz powiedział mi swego czasu, że największym problemem Kościoła w Polsce jest analfabetyzm wiernych. Smutne, zawstydzające, bo zasadniczo, jak sądzę, prawdziwe. Reakcją na odpływ księży musi być wzrost religijnej tożsamości świeckich. To na nich spoczywać będzie coraz większa odpowiedzialność za stan Kościoła w Polsce, za żarliwość parafii, za przekaz wiary kolejnym pokoleniom. Katolik o mentalności „klienta w stacji obsługi” z pewnością nie sprosta zadaniu, przed jakim dziś staje i najwyższy czas, by sobie to uświadomił.

Prof. Stefan Swieżawski, z którym dzięki Opatrzności, miałem zaszczyt wielokrotnie się spotykać, powtarzał, że Kościół w zamyśle jego Założyciela jest Kościołem wspólnotowym, służebnym, otwartym. Myślę, że zdecydowany spadek powołań i wymuszone przemiany, jakie będą dokonywać się w polskich parafiach, może nas do tego ideału przybliżyć. Piękny byłby to paradoks.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 38/2026