Naiwność w dobrej sprawie

Nagle zapragnęliśmy ładniejszej twarzy polityki skoncentrowanej na szukaniu raczej porozumienia niż walki i na koncentrowaniu się na konkretnych ludzkich sprawach.
Czyta się kilka minut
Fot. Magdalena Książek
Fot. Magdalena Książek

Nie znałem posła Łukasza Litewki. Choć często zauważałem na Facebooku jego wpisy na najróżniejsze tematy. Dziś jest mi przykro z powodu tak przedwczesnej śmierci młodego człowieka, który na ulotce wyborczej głosił hasło: „Pomaganie zamiast politykowanie”. Po jego śmiertelnym wypadku żal ogłaszają wszystkie strony politycznej wojny.

Nagle zapragnęliśmy ładniejszej twarzy polityki skoncentrowanej na szukaniu raczej porozumienia niż walki i na koncentrowaniu się na konkretnych ludzkich sprawach. Wszyscy: od Magdaleny Środy po prezydenta Karola Nawrockiego. Musiał być tak postrzegany w swoim okręgu wyborczym Sosnowiec, skoro prześcignął tam lidera swojej formacji, Nowej Lewicy, Włodzimierza Czarzastego.

Zarazem przypomnę, że w samych pracach parlamentarnych nie odegrał dużej roli. Karnie głosował za tym, co zarządził klub, w tym za ustawami czy uchwałami naruszającymi prawo, a służącymi walce z prawicą. Zaryzykuję twierdzenie, że bardziej niż politykiem był cały czas społecznikiem zainteresowanym akcjami „na dole”. Dotyczyły one przede wszystkim dzieci i zwierząt.

Jako jedyny poseł Lewicy, syn górnika, dodał „Tak mi dopomóż Bóg” do poselskiego ślubowania. Ale choć wypowiadał się przeciw aborcji na życzenie, ostatecznie głosował za projektem, który jej legalizację przewidywał. Widać go było za to przy innych okazjach. Był na początku tego roku jedną z twarzy akcji demaskującej prywatne schroniska dla psów jako miejsca krzywdzenia zwierząt. Spotkał się pod tymi schroniskami z tak różnymi osobami jak piosenkarka Doda, ale też szef Kanału Zero Krzysztof Stanowski.

Tu najpełniej ujawnił się jego koncyliacyjny duch. W tej sprawie poszedł rozmawiać z prezydentem Nawrockim. I to wówczas, kiedy Lewica wielkim głosem oskarżała prezydenta, że swoim wetem nie pozwala uwolnić psów z łańcuchów. On rozumiał, o co w tym chodzi, i ponad partyjną bijatykę wybrał szukanie kompromisu. Przy okazji zetknął się z prezydentową Nawrocką.

Kiedy po jej pierwszym wywiadzie lewicowe środowiska odmawiały jej prawa do wypowiedzi, stanął w jej obronie. Przemawiał w tej sprawie twardo, narażając się na potężną falę hejtu. Szczególnie był zdumiony deklaracjami ludzi do tej pory go popierającymi, że nie będą wpłacali na jego społeczne akcje dotyczące dzieci lub zwierząt. „Zawiodłem was, ale wy mnie bardziej” –napisał. Jego zdumienie świadczyło o naiwności, ale była to naiwność w dobrej sprawie.

Co by się z nim działo dalej, nie wiem. Czy wyciągnąłby jakieś polityczne wnioski, tak jak wyciągnęła posłanka Razem Paulina Matysiak? Stanowski, który go poznał w działaniu, pisze teraz, że Nowa Lewica była z jego wypowiedzi niezadowolona, że próbowała go blokować. Choć po śmierci, jakież to typowe, znalazł się na jej sztandarach.

Mnie to oburza. Choć zarazem przestrzegam przed erupcją spiskowych teorii. Występują z nimi osoby znane, jak choćby Doda, no i oczywiście tłumy internautów. Ci prawicowi twierdzą, że Łukasz Litewka chciał dogłębnie wyjaśniać pedofilską aferę w Kłodzku, że zapowiadał jakąś nową rewelację. Prawda, był od dawna przejęty dziecięcą krzywdą. Od tego już tylko krok do konkluzji: „Uciszono go”. Tylko że jak na razie nie ma na to dowodów.

Ja się nawet niepokoję losem kierowcy, który go zabił. Czy jego tymczasowe aresztowanie, nie zawsze przecież stosowane w takich sytuacjach, to nie działanie na pokaz, skoro rzecz dotyczy śmierci popularnej osoby? Chciałbym, aby sprawa była dogłębnie wyjaśniona. Ale w tym samym czasie bogaty adwokat, który zabił w wypadku dwie kobiety, jest traktowany przez sąd podejrzanie łagodnie. Miotamy się więc od ściany do ściany.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 18/2026