Temat jest tak oczywisty, że odczuwam zażenowanie, kiedy się do niego zabieram. A równocześnie nie wszędzie specjalnie chętnie komentowany. Kiedy doszło do pierwszego najścia dwóch policjantów na mieszkanie szefa Telewizji Republika, niektóre media zwlekały kilka dni z prostą informacją.
Skądinąd nie wiem, czy wyłamanie drzwi w gdańskim mieszkaniu matki prezydenta Nawrockiego kończy historię. Może czytając ten tekst, będziecie znali kolejne fakty.
Pierwsze reakcje środowisk prawicowych były oczywiste. Atak na mieszkanie Tomasza Sakiewicza nastąpił zaraz po przeniesieniu się Zbigniewa Ziobry do Ameryki. Republikę sfery rządowe i media prorządowe obwiniały o pomoc „w ucieczce” byłego ministra. Jak można było nie kojarzyć jednego z drugim i nie odbierać wysłania patrolu w następstwie fałszywego zgłoszenia do Sakiewicza jako formy zemsty?
Nie on jeden, także kilku innych redaktorów Republiki przeżyło takie najścia. Potem również i inni. Policja zawędrowała do ogródka willi Jarosława Kaczyńskiego, straż pożarna wdzierała się przez balkon do mieszkania byłego szefa prezydenckiego BBN Sławomira Cenckiewicza. Z pewnością autorami wszystkich tych akcji nie byli przypadkowi dowcipnisie. Skąd doskonałe rozpoznanie adresów ludzi jednego środowiska politycznego? Robert Mazurek z Kanału Zero miał rację, oznajmiając, że trudno uwierzyć w przypadek, kiedy celem byli za każdym razem ludzie, których premier Tusk nie tylko nie lubi, ale nienawidzi.
Jakie były przez dziesięć dni reakcje polskich władz? Objaśnienia, że policja czy straż muszą w razie takich zgłoszeń interweniować, i to bez nakazów. Czy muszą także, jak w przypadku akcji Sakiewicza, odmawiać wylegitymowania się i zakuwać w kajdanki obecną w mieszkaniu kobietę? A czy muszą potem wykorzystywać absurdalną sytuację do rzucania na naczelnego Republiki insynuacji w oficjalnych komunikatach? Insynuacji podchwyconych przez tłum polityków koalicji i związanych z nią dziennikarzy.
Szef MSW Marcin Kierwiński kpił z Republiki, a oburzał się ujawnieniem nazwisk policjantów. Nic nie wskazywało na zamiar energiczniejszego pościgu za sprawcami. Policja i straż miały wykonywać „dobrą robotę”. Tak jakby obecnej władzy nie przeszkadzało nawet ciągnięcie tej akcji w nieskończoność.
Sytuacja zmieniła się trochę po akcji w mieszkaniu rodzinnym prezydenta. Nagle ukazał się milczący do tej pory premier Tusk, nakazując groźnie „ściganie prowokacji”. Nawet to nie powstrzymało dalszych dowcipów i ataków na ludzi prawicy, żądających wyjaśnienia sprawy. Atakował i kpił legion: od europosła Bartosza Arłukowicza po wicenaczelnego „Wyborczej” Bartosza Wielińskiego. Sam Tusk zaraz potem uderzył w polityków PiS. Nazywanie wyłamania drzwi u prezydenta atakiem na niego to w jego wpisie cynizm albo głupota.
W necie zwolennicy tego rządu prześcigają się spiskowymi teoriami: to PiS ma nasyłać sam na siebie służby. Ja z kolei spytam: atmosfera jest taka, że jacyś przysłowiowi Silni Razem mogli wziąć sprawy w swoje ręce. Może bez poleceń z góry. Ale czy góra będzie łapać swoich?
Posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska spytała, czy autorami całego tego zamętu nie są czasem Rosjanie. Po co? Chcą Polaków skłócić. Trudno jednak nie zareagować uwagą: jeśli taki był prawdziwy scenariusz, to ich spisek trafił na podatny grunt. Ujawnił słabość państwowych struktur i dominację wzajemnej nienawiści. W tym przypadku nienawiści sfer rządowych wobec ludzi opozycji.
Donald Tusk recytuje dziś o zagrożeniu „wspólnego bezpieczeństwa”. Tymczasem w Polsce nie ma już niczego wspólnego. Pan premier jest za to więcej niż odpowiedzialny.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!












