Wątpliwa reputacja mecenasa

Roman Giertych prowadzi swoją wojnę z PiS-em, łamiąc wszelkie standardy etyczne w polityce. To pokazuje, jak nisko upadła polska scena polityczna.
Czyta się kilka minut
Piotr Zaremba, publicysta magazynu „Plus Minus” i portalu Interia | fot. Magdalena Bartkiewicz
Piotr Zaremba, publicysta magazynu „Plus Minus” i portalu Interia | fot. Magdalena Bartkiewicz

Mam narastający kłopot z pisaniem o polityce. Oczekuje się ode mnie w moich tytułach, względnie wolnych od „tożsamościowych emocji” (co skądinąd cenię), chłodnego profesjonalizmu. Nie mieszczą się w nim wyraźniejsze oceny etyczne. A już na pewno kategoryzowanie przy ich użyciu uczestników naszego życia publicznego. Krótko mówiąc, nie bardzo mogę opisywać żadnego z nich jako „złego człowieka”. To wciąż nie jest język politycznych analiz, oczywiście poza mediami najbardziej zaangażowanymi po jednej ze stron.

No dobrze, ale czy to nie oznacza, że mój opis polskiej polityki jest niepełny, a nawet ułomny? Weźmy mecenasa i posła Romana Giertycha. W roku 2022, blisko początku wojny rosyjsko-ukraińskiej, oznajmił w necie, że polski rząd, rząd PiS, z którym od lat toczy bezpardonową wojnę, przymierzał się do aneksji części Ukrainy. Chciał dzielić jej terytorium z Rosją. Rewelacja była całkowicie wyssana z palca, nieoparta nawet na poszlakach. Giertych nie tylko szkodził nielubianemu rządowi. Szkodził Polsce, przedstawiając kłamliwie jej politykę.

A przy tym kłamał, całkowicie i z premedytacją. Wiem, niejeden czytelnik powie w tej chwili: wszyscy czy większość polityków kłamie. Owszem, naginają fakty, podają półprawdy. On po prostu zmyśla. To jest skądinąd ten sam Giertych, który podejrzany o pranie brudnych pieniędzy, symulował omdlenie, potem uciekł za granicę, wreszcie zdobył na antypisowskiej fali poselski mandat i doczekał się umorzenia swojej sprawy przez kontrolowaną przez KO prokuraturę. Który samozwańczo „pomagał” w wymierzonych przez PiS śledztwach. Częścią owej pomocy było szantażowanie aresztowanej urzędniczki, matki autystycznego syna, że wyjdzie, jeśli złoży odpowiednie zeznania i obciąży kogo trzeba.

I znów, inni zapewne działaliby w takich sprawach po cichu. On wywala wszystko w necie. Przewodząc, ostatnio nieco zredukowanym przez cięcia kont przez Platformę X, kombo zawodowych hejterów, zwanych Silnymi Razem. Mamy teraz w Warszawie aferę związaną ze Szpitalem Południowym. To historia, w której prokuratura straszy nie podejrzanego, a sygnalistę, byłego ordynatora chirurgii, a premier uznaje go na X za „mało wiarygodnego”. Udzielając w ten sposób instrukcji podległemu sobie wymiarowi sprawiedliwości.

Giertych ogłasza nagle na X, zwracając się do szefa Kanału Zero. „Panie Stanowski, a czy nie przypadkiem pan dr Emil pracuje w szpitalu, gdzie robiono kolanka prezesa i gdzie z Funduszu Sprawiedliwości poszło 18 milionów? 9 milionów za kolanko prawe i 9 milionów za kolanko lewe. Cóż za niezwykły zbieg okoliczności!” Sprawdza to dziennikarz Patryk Słowik, który całą aferę nagłośnił. I co? Kolejne zmyślenie.

Nie tak dawno premier Tusk oznajmił, że nie interesuje go Giertych jako adwokat (zapewne także jako człowiek interesu), a tylko Giertych jako polityk. Chodziło o inną historię, jest ich na koncie mecenasa sporo. To chyba pierwsza sytuacja w cywilizowanych demokracjach (zakładam, może zbyt optymistycznie, że Polska wciąż nią jest), kiedy lider demokratycznej partii ogłasza, że nie obchodzi go reputacja człowieka, z którym robi politykę. Do tej pory pytanie, czy polityk jest nieskazitelny, czy szemrany, było jednym z kryterium jego oceny.

Na sesji Rady Warszawy jej prezydent, Rafał Trzaskowski, zachęcał tak zwanych sygnalistów, aby zgłaszali nieprawidłowości. Choć sygnał doktora Jędrzejewskiego wcześniej zignorował. Premier Tusk mógłby wygasić falę hejtu wobec sygnalistów i wobec dziennikarzy jednym słowem. Nie robi tego. Zaryzykuję tezę: mecenas Giertych to zły człowiek. Jacy są ci, którzy korzystają z jego usług?

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 27/2026