Rozłam w PiS-ie w oparach absurdu

Jarosław Kaczyński wyrzuca 40 swoich posłów. Samo w sobie jest to absurdalne. Idzie też do prawicowych telewizji nadawać na swojego głównego współpracownika, którym przez lata się chlubił. Ogłasza do kamer, że Morawiecki „był doradcą Donalda Tuska”. Zatem przez osiem lat robił „dobrą zmianę” z wrogim agentem. Taka teza go ośmiesza.
Czyta się kilka minut
Piotr Zaremba, publicysta magazynu „Plus Minus” i portalu Interia | fot. Magdalena Bartkiewicz
Piotr Zaremba, publicysta magazynu „Plus Minus” i portalu Interia | fot. Magdalena Bartkiewicz

Czy wiecie kto to był Mehmet Shehu? To premier Albanii w latach 1954–1981. Druga osoba w państwie po szefie partii komunistycznej Enverze Hodży (dziś to nazwisko pisze się często jako „Hoxha"). W grudniu 1981 roku Shehu podobno strzelił sobie w głowę. Po jego śmierci Hodża „odkrył”, że Shehu był jugosłowiańskim szpiegiem. Potem dodano, że był szpiegiem i CIA, i KGB. Rządem kierował przez 27 lat obcy agent. 

Czy Albańczycy w to uwierzyli? Byli mieszkańcami kraju szczelnie odizolowanego od świata, rządzonego przez totalitarną władzę. Nie chodziło o to, aby uwierzyli. Przecież nie wyłaniali tej władzy w sposób demokratyczny, nie było ich po co przekonywać. Chodziło o wykazanie wszechmocy tej władzy. Która ogłaszając największy absurd, zmuszała poddanych, aby wiarę w niego przynajmniej markowali.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński nie dogadał się ze swoim niedawnym premierem Mateuszem Morawieckim. W następstwie sporu o to, czy on i jego stronnicy mogą działać w oddzielnym stowarzyszeniu, Kaczyński wyrzuca 40 swoich posłów. Samo w sobie jest to absurdalne. Jeśli nie można się dogadać co do takiej sprawy, można wątpić w demokratyczną, opartą na kompromisie kulturę polityczną lidera partii.

Ale co robi lider tej partii, gdy do porozumienia nie doszło? Idzie do prawicowych, w pewnym sensie „swoich”, telewizji nadawać na swojego głównego współpracownika, którym przez lata się chlubił. Ogłasza do kamer, że Morawiecki „był doradcą Donalda Tuska”.

Jest rzeczą sporną, czy można go tak nazwać. Morawiecki tłumaczy, że zasiadał tylko w Radzie Gospodarczej przy premierze – jako prezes banku. Polityczne więzy go z Tuskiem nie łączyły. Ale zostawmy już takie rozważania. Przecież Kaczyński znał przeszłość Morawieckiego. Razem z nią brał go do rządu, najpierw jako wicepremiera, a na sześć lat jako premiera. Teraz go nagle olśniło? Odkrył zdrajcę? Zatem przez osiem lat robił „dobrą zmianę” z wrogim agentem. Przecież taka teza go ośmiesza. Konfederacja już ogłasza, że to kompromituje samego Kaczyńskiego.

Takie zwroty możliwe były w totalitarnej Albanii. Ale w społeczeństwie otwartym? Gdzie wszyscy wiedzą wszystko o wszystkich? Okazuje się jednak, wystarczy zajrzeć do social mediów, że są ludzie, którzy takie „rewelacje” łykają bezkrytycznie. Odkryliśmy zdrajcę. Zdemaskowaliśmy spisek. Jak jednak w świetle tego oceniać osiem lat rządów PiS? Tego nie wiedzą. Myślenie totalitarne może się przytrafić także w podobno cywilizowanej Polsce. 

Za Kaczyńskim ten zarzut powtarza tabun polityków, którzy w PiS zostali. Czasem z ozdobnikami. „Morawiecki doradzał Tuskowi w czasach, kiedy hejtowano Lecha Kaczyńskiego” – opowiada jeden z polityków PiS. Jacek Sasin, uważany za głównego organizatora tej absurdalnej czystki, też opowiada o „doradcy Tuska”. Przypomniano, że kilka lat temu Morawieckiego przed tym zarzutem bronił w telewizyjnym programie. Ale cóż to szkodzi? Raz nie był doradcą, raz nim był, prawda jest względna. Dziś może być taka, jutro inna. 

Oczywiście ten zarzut nie jest jedyny. Jacek Kurski odkrywa, że Morawiecki działa w zmowie z Tuskiem, bo jest zagrożony karnymi zarzutami. Rozumiem, że partia matka chce za wszelką cenę osłabić rozłamowców. Ale w tak głupi i równocześnie haniebny sposób? Pomagają w tym prawicowe telewizje. Gdzie kończy się rola dziennikarza, a zaczyna rola partyjnego naganiacza?

Wiele razy broniłem tu ludzi prawicy przed agresją a czasem przed oczywistymi kłamstwami obozu Tuska. Dziś z kolei oni sami pokazują swoje oblicze. Jak szanować polityków, kiedy oni sami się nie szanują?

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 31/2026