Spory wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości doprowadziły do „schizmy” i usunięcia z partii 44 parlamentarzystów i europarlamentarzystów. Do głosu doszło młode, ambitne pokolenie, które reprezentuje były premier Mateusz Morawiecki, czy może zwrot w stronę skrajnych wyborców, jak odbiera się faworyzowanie przez prezesa PiS-u Przemysława Czarnka, wywołał protest centrowej części partii? Jak to rozumieć?
– Nie sprowadzałbym tego konfliktu wyłącznie do sporu pokoleniowego, ani do osobistej rywalizacji Mateusza Morawieckiego i Przemysława Czarnka. To przede wszystkim spór o przyszły kierunek polskiej prawicy: o sposób rozumienia nowoczesnego państwa, strategię dotarcia do wyborców oraz model przywództwa po zakończeniu epoki Jarosława Kaczyńskiego.
Polski system wyborczy (próg wyborczy, wielomandatowe okręgi i metoda d’Hondta) sprzyja dużym ugrupowaniom. Prawo i Sprawiedliwość przez lata było w istocie szeroką federacją różnych nurtów: konserwatywnego, solidarystycznego, narodowego, republikańskiego, technokratycznego i centroprawicowego. Dopóki te środowiska łączył wspólny program i silne przywództwo, różnice można było utrzymywać w ramach jednego obozu. Dzisiaj zabrakło zarówno wzajemnego zaufania, jak i mechanizmu pozwalającego rozwiązać spór bez rozłamu. Ultimatum dotyczące przynależności do stowarzyszeń przekształciło konflikt polityczny w konflikt organizacyjny.
Środowisko Mateusza Morawieckiego trudno opisywać wyłącznie jako grupę młodych buntowników. Tworzą je ludzie mający poważne doświadczenie państwowe, samorządowe, gospodarcze i dyplomatyczne. Wielu z nich współtworzyło sukcesy rządów Zjednoczonej Prawicy w latach 2015–2023. Moim zdaniem był to jeden z najbardziej udanych okresów sprawowania władzy po 1989 roku, a pod względem skali ambicji modernizacyjnej – jeden z ważniejszych w najnowszej historii Polski.
Nie znaczy to oczywiście, że nie popełniano błędów. Obywatele powinni rozliczać każdą władzę zarówno z osiągnięć, jak i z zaniechań. Nie można jednak pomijać tego, że w tamtym okresie państwo stało się bardziej sprawcze, a realizacja obietnic wyborczych przestała być traktowana jako coś wyjątkowego. Polska w imponujący sposób rozwijała infrastrukturę drogową i lokalną, rozbudowywała porty, dywersyfikowała dostawy gazu i ropy, wzmacniała bezpieczeństwo energetyczne oraz podejmowała strategiczne przedsięwzięcia infrastrukturalne. Wyraźnie wzrosły dochody państwa i możliwości finansowania polityk publicznych. Polska coraz mocniej zaznaczała swoją obecność międzynarodową, czego znakomitym przykładem była polska aktywność i realna podmiotowość w 2022 roku. Warto też pamiętać, o znaczącym wzroście siły naszego paszportu: w 2019 roku Polacy uzyskali możliwość podróżowania do Stanów Zjednoczonych w ramach programu bezwizowego, a następnie do Chin.
Od 2016 roku oficjalne saldo migracji na pobyt stały stało się dodatnie. Była to ważna zmiana w stosunku do wieloletniego doświadczenia kraju emigracyjnego. Polacy zaczęli częściej rozważać powrót, a Polska coraz wyraźniej stawała się również krajem, w którym chcieli osiedlać się cudzoziemcy, nie tylko ze Wschodu, lecz także z państw Europy Zachodniej.
Mateusz Morawiecki i jego środowisko reprezentują nie tylko określoną frakcję, lecz także wizję prawicy rozwojowej: zainteresowanej gospodarką, inwestycjami, bezpieczeństwem i sprawnym państwem, a zarazem próbującej docierać do młodszych wyborców, w tym przedsiębiorców. Wskazanie Przemysława Czarnka jako kandydata na premiera przez Jarosława Kaczyńskiego mogło przyspieszyć konflikt, ponieważ zostało odczytane jako wybór innej strategii – mocniejszego zwrotu ku wyborcom bardziej tożsamościowym. Było jednak raczej katalizatorem niż jedyną przyczyną rozłamu.
Kto na podziale najbardziej skorzysta? Oczywistą konkurencją są partie z kręgu Grzegorza Brauna, ale powinien się też cieszyć blok koalicji rządzącej, bo rozpad osłabia prawicę. A może podziały są normalne, bo to nie pierwszy taki przypadek w historii polskiej polityki po 1989 roku?
– Kto rzeczywiście skorzysta, pokażą dopiero kolejne miesiące oraz wybory. W krótkiej perspektywie z osłabienia największego ugrupowania opozycyjnego może cieszyć się koalicja rządząca. Rozdrobnienie przeciwników zawsze ułatwia największej partii rządzącej przedstawianie siebie jako gwaranta stabilności. Może też przynieść korzyści Konfederacji oraz środowisku Grzegorza Brauna, szczególnie wśród wyborców protestu i tych, którzy oczekują od prawicy bardziej radykalnego języka.
Arytmetyka wyborcza jest dla podzielonej prawicy niekorzystna. Dwie albo trzy konkurujące listy mogą łącznie otrzymać wiele głosów, a mimo to zdobyć mniej mandatów niż jedna, szeroka lista. Nie jest to jednak proces automatyczny. Nowe ugrupowanie może również poszerzyć bazę wyborczą, dotrzeć do ludzi, którzy nie chcieli już głosować na PiS, ale nie odnajdują się ani w Konfederacji, ani w obecnej koalicji rządzącej.
Środowisko Mateusza Morawieckiego ma istotne atuty: doświadczenie w zarządzaniu państwem, rozpoznawalnych polityków, dorobek gospodarczy i rozwojowy oraz zdolność przedstawienia ambitnej ale i realnej wizji Polski. Ma jednak również poważne wyzwania. Musi zbudować struktury, zdobyć społeczne zaufanie i wyraźnie określić swoją tożsamość. Nie wystarczy być ugrupowaniem sprzeciwu wobec dotychczasowego kierownictwa PiS-u czy premiera Donalda Tuska. Potrzebny jest pozytywny program dotyczący gospodarki, bezpieczeństwa, demografii, edukacji, ochrony zdrowia i miejsca Polski w Europie.
Bardzo wiele będzie zależało od codziennej pracy i bezpośredniego kontaktu z obywatelami – nie tylko w Warszawie oraz największych miastach, lecz szczególnie w mniejszych miejscowościach i na wsi. W polityce republikańskiej nie można traktować wyborców jak przypisanej do partii własności. Trzeba ich słuchać, przekonywać i rozliczać się przed nimi z podejmowanych decyzji.
Podziały w partiach politycznych są czymś normalnym. Mogą prowadzić do twórczego odnowienia sceny politycznej, ale mogą również oznaczać wieloletnią marginalizację wszystkich uczestników konfliktu. O wyniku nie zdecydują same nazwiska ani medialne zainteresowanie, lecz wiarygodność programu, jakość ludzi i konsekwencja w budowaniu społecznego poparcia.
Długo w centrum zainteresowania mediów były konflikty między Trzecią Drogą i Platformą Obywatelską, głównie za sprawą Szymona Hołowni. Prawica przez lata głosiła mit zgranej drużyny, która działa dla Polski – Jarosław Kaczyński trzymał to w ryzach. Mit upadł. Może duopol PiS–PO zakończy tylko emerytura Kaczyńskiego lub Tuska?
– Duopol PiS–PO jest czymś więcej niż rywalizacją Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska. Tworzą go rozbudowane struktury partyjne, środowiska samorządowe, media, utrwalone tożsamości wyborców oraz pamięć kolejnych konfliktów. Jego korzenie sięgają wcześniejszego okresu, ale katastrofa smoleńska i wydarzenia, które po niej nastąpiły, niewątpliwie nadały polskiej polaryzacji wyjątkowo głęboki charakter.
Odejście obu liderów może przyspieszyć zmianę, ale samo w sobie nie musi zakończyć duopolu. Partie i podziały społeczne często trwają dłużej niż ich twórcy. Dotychczasowe próby przełamania dominacji PiS i PO – Polska Jest Najważniejsza, Porozumienie Jarosława Gowina, Solidarna Polska, Nowoczesna czy Trzecia Droga – nie doprowadziły do trwałego przekształcenia głównej osi polskiej polityki. Część tych środowisk została wchłonięta przez większe ugrupowania, część pozostała ich koalicjantami, a część stopniowo straciła znaczenie.
Nie oznacza to jednak, że polska polityka jest skazana na wieczny duopol. Społeczeństwo się zmienia, dorastają kolejne pokolenia, pojawiają się nowe problemy, a podział ukształtowany prawie dwadzieścia lat temu nie zawsze odpowiada współczesnym potrzebom. Istnieje przestrzeń dla nowoczesnej centroprawicy, która łączyłaby przywiązanie do polskiej tradycji, bezpieczeństwa i wspólnoty narodowej z rozwojem gospodarczym, sprawnym państwem, aktywną polityką europejską i unikaniem populizmu.
Ludzie związani z Mateuszem Morawieckim mają duże doświadczenie, energię i mogą odwoływać się do realnych osiągnięć. To daje im poważny kapitał początkowy, ale niczego nie gwarantuje. Sukces będzie możliwy tylko wtedy, gdy obywatele uwierzą, że jest to projekt służący Polsce, a nie jedynie wynik personalnego konfliktu. Nowa formacja musiałaby pokazać nie tylko, przeciwko komu występuje, lecz przede wszystkim, jaką Polskę chce budować.
Nie wykluczałbym również, że przed wyborami powstanie jakaś nowa formuła współpracy szeroko rozumianej prawicy. Pełne odtworzenie dotychczasowej Zjednoczonej Prawicy wydaje się obecnie mało prawdopodobne. Możliwe są jednak porozumienie wyborcze, federacja, wspólna lista albo przynajmniej pakt o nieagresji. Logika ordynacji wyborczej będzie wywierała silną presję na współpracę.
Najważniejsze jest jednak coś innego. Polityka nie należy do partii i ich liderów, lecz do obywateli. Najbliższe jest mi republikańskie, obywatelskie podejście do spraw publicznych. Polacy mają piękne dziedzictwo Rzeczypospolitej rozumianej jako wspólnota wolnych obywateli. Nie powinniśmy się zniechęcać ani ograniczać swojej aktywności do głosowania raz na kilka lat. Powinniśmy patrzeć politykom na ręce, oceniać ich decyzje, sprawdzać realizację obietnic i wymagać odpowiedzialności. Tylko aktywne społeczeństwo obywatelskie może sprawić, że zmiany na scenie partyjnej będą rzeczywistą zmianą jakości polityki, a nie jedynie wymianą nazwisk.
Arkady Rzegocki
Politolog i dyplomata, profesor UJ oraz UKEN. Ambasador RP w Zjednoczonym Królestwie (2016–2021), Szef Służby Zagranicznej RP (2021–2023), Ambasador RP w Irlandii (2023–2024). Ostatnio opublikował Dyplomacja otwarta, czyli jak skutecznie realizować rację stanu oraz zbiór artykułów byłych ambasadorów Dyplomacja przełomu, przełom w dyplomacji
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.














