Polaków portret własny. Raport za 200 tysięcy okazał się fuszerką

Dokument jest kłopotliwy nie tylko dla polityków, ale też i profesorów. Mamy więc nie tylko dyskusję o kondycji naszej władzy, ale i o kondycji naszych uczelni oraz instytutów badawczych.
Czyta się kilka minut
Piotr Zaremba, publicysta magazynu „Plus Minus” i portalu Interia | fot. Magdalena Bartkiewicz
Piotr Zaremba, publicysta magazynu „Plus Minus” i portalu Interia | fot. Magdalena Bartkiewicz

Rządzący nie mają szczęścia. A to dopada ich afera lekarza, zarazem partyjnego aparatczyka, zasilanego w warszawskich szpitalach milionami. A to lokalni działacze Koalicji Obywatelskiej zagarnęli nienależne im pieniądze na poczet strat powodziowych. Swoistą aferą, choć innego typu, jest decyzja Donalda Tuska, aby forsować do Trybunału Konstytucyjnego jego ministra w rządzie Macieja Berka. W tym nie ma nic kryminalnego. Ale nawet prawnicy bliscy władzy protestują, bo to wbrew zapowiedziom odpolitycznienia Trybunału.

I nagle dochodzi do tego wszystkiego dotkliwe poczucie śmieszności. Dopiero co Tusk mianował doktor habilitowaną Barbarę Mróz-Gorgoń pełnomocnikiem mającym pracować nad marką Polski. Zaraz potem fundacja Marka Polska Think Tank opublikowała dokument Polaków Portret Własny. Raport z badań DNA marki Polska. Badania i opracowanie wyników zleciło Ministerstwo Sportu i Turystyki, przekazując na ten cel 200 tys. zł.

Tekst okazał się zbiorem błędów, językowych kiksów i dziwnych anglicyzmów. Sekretarz stanu Mróz-Gorgoń zachwalała go jako „pierwsze tak kompleksowe badania o tym, kim jesteśmy, jakie wartości kształtują nasz wizerunek i jak widzimy potencjał Polski”. Teraz twierdzi, że był to rodzaj „brudnopisu”, który nie powinien się ukazać. Dopiero prof. Bralczyk musi zaświadczać, że nie ma słowa „chlebowość”. I że nie wiadomo, o co chodzi w pojęciu „suffering”. Co gorsza całość jest bełkotem, nieskładnym strumieniem myśli. Pisanym z udziałem sztucznej inteligencji, co zdaniem pani Mróz-Gorgoń robi „co drugi profesor”.

Jak to się stało, że pani doktor habilitowana, zachwalana zawczasu przez Tuska, omotała ludzi tej ekipy? Bo już jej wypowiedzi zapowiadające badania były dziwnym popisem jakiejś jeszcze nam nieznanej nowomowy.

Tajemnica nie wydaje się skomplikowana. Premier Tusk jest sam, zaświadczam to na podstawie dawnych z nim rozmów, niepodrabianym inteligentem. Ale otoczył się ludźmi głupszymi od siebie. Takimi, którym wywody pani doktor habilitowanej mogły się wydawać symptomem nowoczesnych trendów. Dziś Ministerstwo Sportu i Turystyki wypiera się raportu. Bo jego kierownictwo dowiedziało się, że firmuje obciach. Sama pani sekretarz stanu po niespełna miesiącu podała się do dymisji. 

Sprawa ma jeszcze inny wymiar. Politolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie prof. Radosław Zenderowski ogłosił co następuje: „Nie wiem, jak to wygląda od strony proceduralnej, ale jak pani Barbara pozostanie na funkcji dra hab, to ja zrzekam się swojego tytułu. Dość już tych upokorzeń i politycznych przekrętów. Czekam 30 dni. Potem, jak będzie trzeba, zrzekam się profesury”.

Prof. Zenderowski skorzystał z okazji, aby zaatakować niski poziom tzw. środowisk akademickich. Widzi tam takie zjawiska, jak polityczny faworytyzm, ale przede wszystkim nagą zasadę „głupi promuje głupszego”. Mamy więc nie tylko dyskusję o kondycji naszej władzy, ale i o kondycji naszych uczelni oraz instytutów badawczych.

I tu sprawa jest bardziej skomplikowana. Zawsze byli wśród naukowców ludzie mądrzejsi i głupsi. Ale chętnie wierzę, że poprzeczka się obniża. Gdybym miał wskazać główną przyczynę, powiedziałbym „masowość”. Od założenia, że nie weryfikujemy inteligencji studentów po inwazję niemądrych absolwentów na stanowiska dydaktyczne i naukowe. Jak głupcy raz się do tego systemu dostaną, to naturalnie będą promować głupszych od siebie. Na dokładkę odkryją niezawodną metodę na przetrwanie: pseudonowoczesny słowotok, na który można nabrać tych, którzy sami bardzo chcą uchodzić za nowoczesnych.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu lub zakup subskrypcję od razu na rok i oszczędź pieniądze.

Wypróbuj za darmo

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie
  • Możesz zrezygnować w dowolnym momencie
19.90 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 19.90 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 35/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Raport za 200 tysięcy okazał się fuszerką