Narasta nienawiść na tle narodowym

Za sprawą filmików wrzucanych do mediów społecznościowych szybko tworzy się narracja, której nie da się udowodnić, ale w którą łatwo uwierzyć. Niechęć Polaków wobec Ukraińców jest niestety faktem.
Czyta się kilka minut
Piotr Zaremba, publicysta magazynu „Plus Minus” i portalu Interia | fot. Magdalena Bartkiewicz
Piotr Zaremba, publicysta magazynu „Plus Minus” i portalu Interia | fot. Magdalena Bartkiewicz

W Polsce emocje wskrzesić dziś tak łatwo jak chyba nigdy. Narzędziem są media społecznościowe.

Oto zobaczyliśmy wyzierające zewsząd (ja wielokrotnie na Facebooku) filmiki. Męski głos znieważał ukraińskie dziewczynki. Mogliśmy obserwować reakcje jednej z nich, także usłyszeć nieśmiałe odpowiedzi. Zachowanie mężczyzny było naprawdę chamskie (k…y z Ukrainy). Odpowiedzią wielu internautów był naturalnie szok, przerażenie, wstyd, chęć zadośćuczynienia.

Szybko dowiedzieliśmy się, że rzecz działa się w autobusie komunikacji miejskiej w Bielsku-Białej. Szybko też, zgodnie z wezwaniami wielu widzów, zidentyfikowano sprawcę. To kierowca tejże komunikacji, choć tego dnia jadący jako pasażer (był na zwolnieniu lekarskim). Firma zwolniła go z pracy, policja zatrzymała. Ma mieć postawione zarzuty nawoływania do nienawiści narodowej. 

Prawie natychmiast uruchomiono kontrakcję. Zwykli internauci i politycy Konfederacji zaczęli przywoływać sytuacje, kiedy to Ukraińcy byli agresorami wobec Polaków. A to trzech przedstawicieli tej narodowości miało pobić Polaka na śmierć. A to Ukrainiec miał kopnąć w głowę polską dziewczynkę. Reagujecie na napaść słowną, a nie reagujecie na przemoc wobec rodaków – zabrzmiało niczym refren. Wprawdzie Krzysztof Bosak, lider Konfederacji, przestrzegł przed agresją wobec obcych, szczególnie wobec dzieci, ale jego koledzy bagatelizują takie apele jak tylko się da. „Współczucie nie powinno zależeć od paszportu” – zawyrokował samozwańczy autorytet w ukraińskiej tematyce Leszek Miller.

Co ja na to? Naturalnie współczucie należy się każdej ofierze agresji. Jeśli policja i prokuratura opieszale reagowały na przejawy przemocy fizycznej ze strony Ukraińców, to bardzo źle. Ale przecież pełne obawy reakcje na scenę w bielskim autobusie dotyczyły oczywistego przejawu nienawiści do innej nacji. Nie ma jej w Polsce? Wystarczy posłuchać ludzi w dowolnym autobusie czy metrze, aby się przekonać. Czy tamci Ukraińcy chcieli atakować kogoś za to, że jest Polakiem? Dopóki się o tym nie przekonam, a na razie nikt dowodu nie przedstawił, będę unikał analogii.

Jest i inny wątek obrony krewkiego pana z autobusu. Masa internautów nagle wie, co się tam zdarzyło. Dziewczynki podobno kładły nogi na siedzeniu. Kierowca (z zawodu) zwrócił im uwagę, z kolei one zareagowały agresją (podobno pluły). I nagrały tylko część zdarzenia. Niektórzy twierdzą nawet, że była z nimi matka i to jej, a nie dzieciom, ubliżał awanturnik. Skąd to wszystko wiadomo? Nie wiadomo.

Prawda, najlepiej byłoby ujawnić całe nagranie, bo ono istnieje. Ale stało się dowodem w sprawie. Tyle że tu mamy do czynienia nie tyle z wiedzą, a z wiarą. Pamiętam, jak pobito na śmierć młodego człowieka na Nowym Świecie w Warszawie. Od razu się rozeszło, że Ukrainiec. Potem się okazało, że jednak polscy chuligani.

Mamy inną historię. W Poznaniu samozwańczy patrol zwolenników Grzegorza Brauna pod wpływem awantury o banderyzm naszedł ukraińską firmę pomagającą legalizować pobyt migrantów w Polsce. I znów, zobaczyliśmy filmik. Oni „tylko zadawali pytania”, czy w biurze znajdują się symbole upamiętniające Banderę. Nie mieli do tego prawa. Słusznie zajęła się nimi policja.

I znów prawie natychmiast narodziła się legenda. Dzielni ochotnicy kontrolowali firmę, która prowadziła działalność bez zezwolenia. Tyle że każdy może ten filmik zobaczyć. Nie ma o tym ani słowa. Nie uważam, żeby każda krytyka Ukrainy była odpowiedzialna za akty bezsensownej przemocy. To absurd. Ale uważam, że dzieje się z nami coś złego. Czy z Ukraińcami w Polsce też? Być może. Proszę jednak o dowody na tę drugą tezę.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 30/2026