Jestem zakłopotany, ale swoją opinię jednak mam. Oto Konrad Berkowicz, poseł Konfederacji, zarzucił social media dziwnym nagraniem. Widzimy na nim i słyszymy masywnego brodatego mężczyznę, podobno kierowcę TIR-a, który wygraża muzułmanom. Ci konkretni podobno próbowali się modlić na dywaniku, który on im odebrał. Te modlitwy, pięć razy dziennie, są jak wiadomo wpisane w reguły tamtej religii.
Nagrany mężczyzna wrzeszczy: „Jak się chcecie modlić, idźcie do swojej świątyni”. Oznajmia też, że Polska to kraj Chrystusa. Ofiary jego wystąpienia zachowują się biernie, wyraźnie zastraszone. „Brawo dla tego Polaka” – to dopisek posła Berkowicza. Przyznam szczerze, że ta pochwała ewidentnego chamstwa wzbudziła mój niesmak.
Dałem temu wyraz na Facebooku, wzniecając dyskusję. Część wpisujących się skłonna była basować TIR-owcowi i Berkowiczowi. Ich argumenty? Polska będzie się zmagać, albo już się zmaga, z zalewem islamskich migrantów. Owe publiczne modły na ulicach, pokazywane czasem w przebitkach z zachodnich miast, są dla nich symbolem tej ofensywy. Ponieważ jej nie chcą, sprzeciwiają się takim manifestacjom. Ów pokazany awanturnik, nawet jeśli uznany za nadmiernie grubiańskiego, jest więc przez nich chwalony.
Zwolennicy mojej postawy niesmaku przypominają z kolei, że także katolików coraz częściej zapędza się do świątyń. Argument „niech to robią w kościele” służy na przykład kręceniu nosem na uliczne procesje Bożego Ciała. No ale na tę analogię zwolennicy TIR-owca i Berkowicza odpowiadają: Przecież Polska jest krajem chrześcijańskim. To zupełnie nieporównywalne.
Ja napisałem, że po raz pierwszy od dawna zgadzam się w czymś z Tomaszem Terlikowskim. On z pozycji swojego progresywnego katolicyzmu potępił bohatera filmiku i polityka Konfederacji. Mnie też obaj się nie podobają. Zarazem różnica między mną i Terlikowskim jest oczywista. Ja jestem za ograniczaniem migracji ludzi obcych cywilizacji do Polski, ile się tylko da. Pan redaktor jest de facto zwolennikiem zgody na migrację nieograniczoną. Czasem powtarza wprawdzie, że granice nadal obowiązują. Ale przyklaskuje wszystkiemu, co ich nienaruszalność podważa.
Skąd więc mój niesmak. Uważam, że lepiej kiedy w Polsce jest mniej a nie więcej muzułmanów. Co nie znaczy, że tym, którzy się u nas znajdą, chcę uprzykrzać życie. Naturalnie wizji masowych modłów na ulicach można przeciwstawić argumenty zdroworozsądkowe. Na zatłoczonej ulicy to nie tylko religijna ostentacja, której Europa się wyzbywa, w stosunku do chrześcijaństwa. To także zakłócenie porządku.
Tyle że sytuacja z filmiku nie rozgrywała się na ulicy, a w jakimś zakątku, chyba blisko parkingu – stąd TIR-owiec. Który zresztą nie wysuwał argumentów porządkowych. Po prostu nie chciał oglądać modlitwy nielubianego przez siebie wyznania. Nie sformułuję uniwersalnej zasady, kiedy taka modlitwa przeszkadza i zakłóca, a kiedy nie. Decydować powinien zdrowy rozsądek, ale uzupełniany przez empatię.
Dylemat szczególny mają tu zwolennicy bezwzględnego laicyzmu. Nie raz narzekali na kościelne dzwony, ale co ze śpiewami muezzina? Co tu powinno przeważać: stawka na oddzielenie religii od codziennego życia czy na wielokulturowość. Katolikom mówimy nasze stanowcze „nie”. A muzułmanom?
Ja nawet trochę takie awantury rozumiem. Czujemy się, my Polacy, zmuszani przez Europę, aby koniecznie powielić jej błędy. Tyle że wybierając między zbiorowym i politycznym doświadczeniem, a indywidualną empatią, chciałbym – dopóki się da – trzymać się przede wszystkim tej drugiej. A co z tego wyniknie? Zobaczymy.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













