Brzmi to efektownie, ale jest wyjątkowo niecelne, choć czasem formułują taką analogię osoby zacne, próbujące za wszelką cenę bronić dobrych relacji z Ukrainą i powstrzymać historyczne licytacje. Przede wszystkim spór nie toczy się o abstrakcyjne osądzanie jakiegokolwiek narodu. Toczy się o to, czy należy formację odpowiedzialną za ludobójstwo wprowadzać na sztandary. Przecież nikt w Polsce nie czci pamięci morderców z podlaskiej miejscowości Jedwabne, którzy zapędzili kilkuset miejscowych Żydów, łącznie z kobietami i dziećmi, do stodoły, aby ich spalić.
Tu zresztą wszelkie analogie są fałszywe. Nie było w Polsce odpowiednika formacji wojskowej stawiającej sobie za cel totalną czystkę etniczną, czyli „oczyszczenie” swojego terytorium z ludzi innych narodowości. Co napisawszy, chciałbym się zatrzymać na samym Jedwabnem.
Mord nastąpił tam po wejściu na teren Podlasia, wcześniej zaanektowanego przez Sowietów, sił niemieckich. Zdarzenia rekonstruowali w latach 2000–2001 prokuratorzy Instytutu Pamięci Narodowej. Robili to już po pojawieniu się oskarżycielskiej publikacji Jana Tomasza Grossa. Przyjęto, że egzekucji dokonała grupa miejscowych Polaków, choć z inspiracji i pod jakimś nadzorem Niemców. Podobne masakry miały miejsce w kilku innych podlaskich miejscowościach. Grała swoją rolę chęć odwetu na Żydach, wśród których dominowała sympatia wobec poprzedniego okupanta. Ale i postawy antysemickie, może także nadzieja na jakieś korzyści.
Nie spotkałem się z całkowitym, przekonującym zakwestionowaniem tamtej wersji, potwierdzonej potężną publikacją IPN, przez tzw. rewizjonistów, występujących w obronie reputacji Polaków. Choć wątpliwości pozostały, stopień niemieckiej inspiracji, a może i presji, na sprawców nie został dostatecznie rozpoznany. Argumentem rewizjonistów jest zwłaszcza wstrzymanie ekshumacji w stodole. Wymusili ją na ministrze sprawiedliwości Lechu Kaczyńskim żydowscy rabini, odwołując się do argumentów religijnych. Wieści o niemieckich łuskach przy zwłokach podsycają spekulacje, że rola nowego okupanta nie polegała tylko na zachęcaniu.
Przedmiotem oddzielnego sporu były wystąpienia prezydentów Aleksandra Kwaśniewskiego, a potem Bronisława Komorowskiego, którzy przepraszali za tamtą zbrodnię w imieniu Polaków. Zwłaszcza ten drugi ujmował to tak, jakby wina obciążała cały naród. Tymczasem nikt tego nie organizował, zwłaszcza nie czynili tego obecni na polskiej ziemi przedstawiciele polskich władz.
Dziś mamy do czynienia z falą kontrofensywy. W Jedwabnem ludzie związani z Grzegorzem Braunem wzniecają awantury, obrzucają obelgami upamiętniających tamto zdarzenie żydowskich gości. Kiedy awanturuje się poseł Braun, dopiero co kwestionujący, wbrew prawdzie historycznej, fakt działania podczas niemieckiej okupacji komór gazowych, mam prawo być co najmniej nieufny. W jednym przypadku oczyszcza hitlerowski system, by w innym go oskarżać dla uwolnienia od podejrzeń skądinąd niewielkiej grupy Polaków. W imię przekonania o polskiej bezgrzeszności.
Jeśli rozliczamy innych, sami bądźmy gotowi uznać, że poszczególni Polacy dopuszczali się czasem złych rzeczy, w strasznym wojennym czasie. Ale też przede wszystkim zbadajmy do końca tę sprawę. Mamy prawo do historycznej prawdy.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.











