Ksiądz – tak jak Léonide Grilikhès, autor książki Rabbi z Nazaretu – jest członkiem Kościoła prawosławnego. Książka pokazuje Jezusa jako nauczyciela na tle innych, współczesnych Mu „mistrzów” uczących w szkołach judaistycznych. Czy sposób i perspektywa badania Biblii różni istotnie katolików i chrześcijan prawosławnych? Czy są one dość zbliżone?
– Jedyna różnica między nami w podejściu do Biblii polega na tym, że Kościół prawosławny opiera się na tekście greckim, czyli Septuagincie – pierwszym tłumaczeniu Biblii hebrajskiej z języka hebrajskiego i aramejskiego na grekę. Czemu? Bo tym tekstem posługiwano się na początku chrześcijaństwa. Ojcowie Kościoła cytowali Septuagintę, nie używali Biblii hebrajskiej. Ostatnie badania naukowe zresztą wykazały, że jest to najstarszy tekst Starego Testamentu, jaki się zachował – pochodzi z III wieku przed Chrystusem (około 250–150 roku przed Chrystusem). Teksty hebrajskie, jakimi dysponujemy, są datowane na I wiek przed Chrystusem. W prawosławiu kontynuujemy nieprzerwanie tradycję Ojców. W pozostałych kwestiach podejścia katolickie i prawosławne są takie same.
Léonide Grilikhès jest wybitnym biblistą, hebraistą i tłumaczem Biblii z języka hebrajskiego. Mamy do czynienia z nową wartością w biblistyce, ponieważ autor w swoich badaniach szeroko pokazuje kontekst społeczny i kulturowy epoki, w jakiej żył i nauczał Chrystus. Jak wyglądała sytuacja w Ziemi Świętej? Jakie były szkoły rabinistyczne? Jakie nurty w nich dominowały? Grilikhès to jeden z największych ekspertów w dziedzinie języka hebrajskiego i aramejskiego. Sięga do oryginalnych źródeł. Przetłumaczył między innymi na język hebrajski I wieku Ewangelię św. Mateusza, a na język aramejski – Ewangelię św. Marka (jest to jego najbardziej znana praca w środowisku biblistów – Archeologia słowa). Udowodnił, że teza św. Ireneusza z Lyonu (II wiek po Chrystusie), powtórzona przez Euzebiusza z Cezarei, że Ewangelia św. Mateusza była pierwotnie napisana po hebrajsku, a św. Marka – po aramejsku, jest prawdziwa. Aby tego dokonać, trzeba było znakomicie opanować języki w formie używanej w I wieku po Chrystusie, to jest w czasie, gdy teksty powstawały. To jego największy wkład w rozwój nauki na temat Biblii.
Rabbi z Nazaretu znakomicie pokazuje kontekst społeczno-kulturowy, w jakim On żył i działał, ze szczególnym uwzględnieniem szkół religijnych w judaizmie. Ojciec Grilikhès napisał też książkę pt. Uważajcie, czego słuchacie, w której analizuje treść przypowieści Jezusa. Nie tylko Jezus się nimi posługiwał. Dzięki obu publikacjom widać, jak radykalnie Jego nauka różniła się jednak od ówczesnego judaizmu. Dopiero w kontekście tamtej epoki zaczynamy mieć świadomość, na czym polegają różnice. Dlaczego Jezus ogromnie szokował wierzących Żydów? Szkół religijnych było dużo, ale żadna nie przypominała ani nauki, ani stylu życia Jezusa.
Przypomnę tutaj słowa św. Jana, który celnie cytuje strażników, zdających arcykapłanom i faryzeuszom relację ze spotkania: „Nigdy jeszcze nikt tak nie przemawiał jak ten człowiek” (J 7, 46). Faryzeusze odpowiedzieli: „Czyż i wy daliście się zwieść?”. Jezus zdumiewał. To był naprawdę wielki szok!
Autor wskazał na dwie rzeczy zupełnie nowe w judaizmie – stosunek do grzechu i do zasług. Bo w tej religii było założenie, że Bóg przychodzi do ludzi sprawiedliwych. Takich wybierał na proroków, na bohaterów narodu. Sprawiedliwy to znaczy przestrzegający prawa.
– Tak często było w Starym Testamencie. Aczkolwiek ta interpretacja nie jest w pełni zgodna z tekstem Pisma, pomija wiele historii... Wystarczy przywołać takie sytuacje, jak spór o prymat Ezawa z bratem. Pan Bóg wybrał Jakuba, choć po ludzku on na to nie zasłużył. Nie był moralnym ideałem! Takich przypadków jest więcej. Jezus wraca do tego motywu w przypowieści o synu marnotrawnym, który roztrwonił majątek, a mimo to ojciec nie tylko go nie osądził, nie ukarał, ale wydał ucztę na cześć jego powrotu. O co złościł się starszy brat, zawsze posłuszny i sprawiedliwy.
Zwrócę uwagę na jeszcze jeden aspekt zmian, jakie wniósł Jezus. W szkołach rabinackich budowano przypowieści, które miały na celu wyjaśnić uczniom prawo. Judaizm opierał się na wymogach drobiazgowego przestrzegania przepisów prawa. Słuchaj Izraelu! Masz robić to i to! Koniec. Jezus natomiast tworzy przypowieści na temat Królestwa… Wprowadza do religii nową rzeczywistość! Mało tego, ono nie ma charakteru politycznego, państwowego. Królestwo Boże jest w nas! W każdym człowieku, który uwierzy. Bohaterami przypowieści stają się ludzie i rzeczy do tej pory niezauważalne. Na przykład: kobieta wzięła zaczyn, dodała do trzech miar mąki i ciasto się zakwasiło – co przypomina królestwo Boże (Mt 13, 31–33). To porównanie od razu kojarzyło się słuchaczom z historią z życia Abrahama. Ten biegnie do Sary, zdyszany mówi: „prędko zaczyń ciasto z trzech miar najczystszej mąki i zrób podpłomyki”, przyjdą goście! (Rdz 18, 6). To jest bardzo ważna scena, Bóg zapowiada Abrahamowi, że jego żona Sara wreszcie zajdzie w ciążę i urodzi syna, choć oboje byli w „podeszłych latach”. Cierpieli, Sara nie mogła mieć dzieci. Abraham nie miał prawowitego następcy, chociaż Bóg obiecał mu bardzo liczne potomstwo.
Pobożni Żydzi znali Świętą Księgę, studiowali ją. W Kościele powstaje coraz więcej kręgów i szkół biblijnych, ale dobra znajomość Pisma wciąż jest rzadka.
– Słuchacze Jezusa nie bez powodu zdumieni pytali: Kim jest ten człowiek? On sam stawia siebie w sytuacji Ojca narodu, Abrahama? Co to znaczy? Czy ma być jego gościem? Mieli całkiem inny odbiór tych historii niż my. W zależności od kontekstu będziemy różnie te same teksty rozumieć i interpretować.
Jak było z grzesznikami?
– Za czasów Jezusa dominowała interpretacja szkół faryzejskich, to znaczy – usprawiedliwienie następuje przez uczynki zakonu (prawa). Dlatego tak ważne było przestrzeganie przepisów. Skoro przyjęto już jedną koncepcję, eliminowano potem elementy Pisma, które się z nią nie zgadzały.
W Ewangelii św. Mateusza jest rodowód Jezusa, a w nim pojawia się pięć kobiet. Poza Maryją są to kobiety niemoralne lub wrogie: Rahab – prostytutka sakralna, Tamar – udająca prostytutkę, żeby uwieść teścia i mieć z nim dziecko, Batszeba – zamężna kochanka władcy. I Rut, której naród przeklęto do dwunastego pokolenia. My spośród bardzo ludzkich przodkiń Chrystusa, pokazujemy jedną – Dziewicę.
– Do czasu Jezusa nikt nie pokazywałby Rahab jako wzoru dla kobiet (śmiech), choć ona jest w Piśmie. Takie postacie oczywiście były! Faryzeusze też doskonale je znali. Przez lekturę Pisma uczono wtedy czytać. Kiedy Jezus mówi: przyszedłem do grzeszników, do tych, co się źle mają, do owiec zgubionych z Izraela – miał mnóstwo materiału, do którego mógł się odwołać. Sprawiedliwi nie potrzebują lekarza. Starszy brat z przypowieści nie potrzebował tyle miłości, co marnotrawny. Grzesznik zginął, ale się odnalazł. Jezus zawsze bierze pod uwagę potrzeby danego człowieka, słucha go. Wychodzi naprzeciw. Mówienie o Bogu jako Ojcu, Lekarzu, który kocha grzesznika – to też było absolutne novum.
Pan Jezus stworzył swoją własną szkołę religijną. Zgodnie z hebrajskim znaczeniem termin Bajit oznacza dom, ale również dom księgi, dom nauki. Po prostu szkołę. Powołał do niej 12 apostołów oraz 72 uczniów. Nauczał o Bogu i królestwie Bożym jak nikt przed nim. U Mateusza pada pytanie: „Czy zrozumieliście?”. Mówią: „Tak, zrozumieliśmy”. Przy czym Jezus nauczał zarówno lud, jak i uczniów. Nauki do nich kierował na osobności. Mówił do tłumu, potem jednak wyjaśniał część tego swoim uczniom, którzy potrzebowali głębszego zrozumienia. Traktował ich jak wybrane grono.
Szkoły rabinów cechowało podobno to, że to uczniowie ich szukali. A Jezus?
– A Jezus – odwrotnie. On sam szukał uczniów, wychodził do nich. Tu dom nauki nie był – jak Żydzi przywykli – stacjonarny. Nauczyciel wędrowny sam wyłuskiwał swoich uczniów, nie czekając na nich za murem szkoły.
Przypowieści to nie są wykłady. Jezus używał mnóstwa metafor, język brzmi często wręcz enigmatycznie, wieloznacznie. Czy dzięki temu Jego nauczanie jest ponadczasowe? Każde kolejne pokolenie odkrywa w nich nowe, ukryte wcześniej sensy i znaczenia.
– Tak, na pewno. Ono faktycznie jest ponadczasowe. Po Jezusie już nikt nie podjął metody nauczania poprzez przypowieści – ani w judaizmie, ani w chrześcijaństwie. Nie używali ich też apostołowie, głosząc Dobrą Nowinę po śmierci Chrystusa i Pięćdziesiątnicy. Uczniowie też tego nie potrafili. W tradycji Kościoła nie mamy przypowieści, wykłada się teologię i uprawia naukę o Bogu. Wykładanie najważniejszych prawd wiary w języku poetyckim, do tego mówiąc o konkretnym człowieku, to cecha charakterystyczna Jezusa jako nauczyciela. On nie posługiwał się abstrakcją. Bazował na doświadczeniu ludzi i wyjaśniał im prawdy poprzez przykłady znane z życia codziennego.
W judaizmie przypowieści pełniły natomiast – jak już wspominałem – inną funkcję. Z czasem w ogóle zaczęły zanikać. Tłumacząc książkę, sam się nad tym zastanawiałem. Mam dużo wiedzy, ale nie ułożyłbym przypowieści na temat Królestwa. Nie jestem w stanie tego zrobić (śmiech). Tak mógł mówić jedynie ktoś, kto naprawdę wie, czym jest to Królestwo. Ma osobiste, autentyczne jego doświadczenie. Bóg-Człowiek stara się dotrzeć do każdego człowieka za pomocą języka metafor, biorąc pod uwagę kolejne pokolenia i zmieniający się kontekst znaczeniowo-interpretacyjny. Pismo nie tylko się zatem nie zdezaktualizowało, ale odsłania nowe prawdy, których nie usłyszeli nasi poprzednicy. Apostołowie nauczali potem w sposób dyskursywny, wygłaszając kazania. Począwszy od św. Pawła na Areopagu. On mówił do Greków konkretnie, nie używał przypowieści. Tak jak do uczniów w szkole, próbując im wyjaśnić zawiłe zagadnienia.
Grilikhès pisze, że słowa Jezusa są skierowane do konkretnego człowieka. Na przykład „Jezus obrócił się i widząc ją, rzekł…” albo „Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu”, czy „Kazał przyprowadzić go do siebie”. Miłość Jezusa nie jest abstrakcją. On widzi ludzi z marginesu, z innego „obozu”.
– To też było nowe. Choć można mówić o wyciąganiu ze skarbca rzeczy starych i nowych. Przecież już Księga Rodzaju mówi: Bóg na swój obraz i podobieństwo stworzył ich, jako mężczyznę i kobietę. Adam i Ewa są bardzo konkretni. Człowiek kochany przez Stwórcę jest już w pierwszych rozdziałach! To umykało rabinom. W czasach Jezusa Biblia to był przede wszystkim zbiór przepisów prawa religijnego.
Kiedy Jezus widzi ogromny tłum, który za Nim idzie, też nierzadko wyławia z niego kogoś pojedynczego, konkretnego. Tak było w drodze do domu Jaira, przełożonego synagogi, który miał córkę – jedynaczkę – bliską śmierci. Jak pisze św. Łukasz: „Gdy Jezus tam szedł, tłumy napierały na Niego. A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi (…). Podeszła z tyłu i dotknęła się frędzli Jego płaszcza, a natychmiast ustał jej upływ krwi. Lecz Jezus zapytał: ‘Kto się mnie dotknął?’”. Przerażona kobieta, upadłszy przed Nim, w końcu się przyznała. Jezus zareagował: „Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju”.
Obie były jedynymi córkami. Dorosła złamała prawo jako nieczysta – tak interpretowano upływ krwi. Miała tkwić w izolacji, żeby nie „zanieczyścić” innych.
– Jezus widzi ważne potrzeby człowieka. Gdy naucza i widzi, że słuchacze są głodni, każe im usiąść. Apostołom – by ich nakarmili. Tak doszło do cudu rozmnożenia chleba. W masie, w tłumie, Jezus ma relację z każdym człowiekiem. To niezwykłe. Nauczanie rabinackie było wtedy skierowane raczej do człowieka abstrakcyjnego, który ma przestrzegać prawa bez względu na wszystko. Jezus widzi każdego z emocjami, potrzebami, problemami, wadami i zaletami. Okazuje miłość. Akceptację. Jakby tego mało, najbardziej okazuje ją grzesznemu, choć po ludzku na nią nie zasłużył. Jeśli chodzi o Zacheusza, faryzeuszy to okropnie wręcz oburzało, zaczęli szemrać: „do człowieka grzesznego poszedł”! Absolutnie nie należało do niego iść! Jezus szedł głównie do takich ludzi.
Szabat jest dla człowieka, a nie – człowiek dla szabatu! Albo: Celnicy i nierządnice wejdą przed wami do królestwa niebieskiego! Trudno sobie wyobrazić, jak gigantyczny ciężar miały te słowa dla kapłanów i uczonych w Piśmie.
– Celnik był poborcą podatkowym, który zbierał pieniądze od członków swojego narodu na rzecz okupanta. Rzymianie byli okupantami. Poborca-Żyd był powszechnie uważany za zdrajcę i złodzieja. Jezus, wybierając tych ludzi, wprowadził do judaizmu całkowitą zmianę orientacji. Postawił na relację interpersonalną z człowiekiem niemoralnym, który ma wiele na sumieniu z perspektywy prawa, ale cechuje go ogromna wiara i otwartość na miłość. Nie przypadkiem mówi: kocha najbardziej ten, komu najwięcej wybaczono.
Jezus nie patrzy na nas jak na masę, która wypełnia świątynie, ławki w szkole. Radykalnie odwrócił hierarchię wartości! Za absolutny priorytet uznał nie normy prawne czy moralne, ale Boże Królestwo! Ono się wydarza tu i teraz! We mnie! Nie w przyszłości, gdy na nie zasłużę posłusznym przestrzeganiem norm. Jezusa nie rozumiano. Kapłani się Go bali. Jak zachować autorytet władzy, kiedy ktoś wywraca uświęcony Tradycją ład do góry nogami?
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.















