90. rocznica deportacji Polaków do Kazachstanu

Czyta się kilka minut
Ks. Andrzej Szczęsny | Rys. Zosia Komorowska/PK
Ks. Andrzej Szczęsny | Rys. Zosia Komorowska/PK

Minęła 90. rocznica pierwszych deportacji Polaków do Kazachstanu. Jaki to kraj dzisiaj?

– Kazachstan jest ogromny i zróżnicowany pod każdym względem. Nie można nawet mówić o jednym klimacie. Ci, którzy przybyli do Kazachstanu w ramach deportacji, mieszkają – razem z rodowitymi Kazachami – na północy. To nie tylko Polacy, ale i Niemcy, Japończycy, Koreańczycy. Tam właśnie, podobnie jak na Syberii, władze Związku Radzieckiego budowały łagry: obozy, do których zsyłano ludzi z różnych krajów i różnych powodów. Ta część kraju słynie z trudnych do zamieszkania warunków, mroźnych zim. Po likwidacji łagrów większość deportowanych tutaj została, współtworząc wieloetniczną i wielonarodową społeczność. Autochtoniczni Kazachowie natomiast byli narodem koczowniczym, zajmowali się hodowlą zwierząt. Kiedy była sucha, gorąca pora roku, szli ze stadem tam, gdzie było więcej zielonego pokarmu. Nie była to jednak zielona flora, jaką znamy w Polsce. Równinne stepy są ubogie w rośliny, jest mało drzew. To są warunki trudne dla człowieka, często trudniejsze nawet niż na Syberii, dlatego wielu deportowanych zmarło z zimna, chorób i głodu po przyjeździe. Taki obraz kojarzymy też ze wspomnień zesłańców. Południe kraju jest jednak inne. Mieszkają tu Kazachowie i ludność z krajów ościennych: Uzbecy, Ujgurzy, Chińczycy, Tadżycy itd. Społeczeństwo jest bardzo zróżnicowane pod względem narodowości, kultury i zamożności. Jest bardzo duże rozwarstwienie, jeśli chodzi o status majątkowy i styl życia.

Spędził Ksiądz 18 lat w Karagandzie, historycznej „stolicy” kazachskich łagrów. Dziś w miastach żyje się na pewno inaczej, niż we wsiach na północy.

– Ałma–Ata jest wyjątkowa. Bardzo szybko się rozwija, obecnie mieszka w niej oficjalnie 2,5 mln ludzi (realnie o wiele więcej). Szacuje się, że wkrótce ta liczba się podwoi. Wciąż powstają wysokie, nowoczesne budynki, rośnie liczba firm i miejsc pracy. Działa metro. Ludzie chcą się tu osiedlać. Trend wzmocniła wojna w Ukrainie, bo uciekają tutaj na przykład Rosjanie. Miasto jest nowoczesne, wielokulturowe i ładne – leży u podnóża gór Tienszan. Szukają tu schronienia mieszkańcy północnego Kazachstanu, obawiając się agresji Rosji. Poziom życia w wioskach, w stepie jest jednak rzeczywiście nieporównywalny z tym, jak żyją ludzie w Ałma–Acie.

W kraju – co ważne dla rzymskich katolików stanowiących zaledwie jeden procent ludności – jest ok. 70 proc. muzułmanów, ale normą jest świeckie państwo. Nie spotka się tu wyznawców islamu, którzy publicznie (w pracy, na ulicy) modlą się tak, jak dzieje się to w wielu krajach arabskich. Prawo państwowe i religijne są rozdzielone. Nie wolno manifestować wiary w sferze publicznej, bo władza dba o pokojowe współżycie. Ludzie są otwarci, życzliwi i gościnni. Nie ma napięć i konfliktów na tle religijnym. To zupełnie inny kraj, niż znamy z historii sprzed 90 lat.

O Kazachstanie, sytuacji katolików i Księdza parafii w budowie porozmawiamy jeszcze na łamach. Co do łagrów, jak tam trafili Niemcy czy Japończycy? Polacy z Kresów, w latach 30. i potem w czasie II wojny światowej, byli uznani za element niepewny, dlatego ich deportowano. A inni?

– II wojna toczyła się nie tylko w Europie. Japończycy byli sojusznikami III Rzeszy, walki trwały też w Azji. Trafiali do niewoli. Niemcy pojawili się na innych warunkach, nie jako osoby drugiej kategorii. Wywodzili się również głównie z Kresów, ale im oferowano tu atrakcyjną pracę i szansę rozwoju. Kazachstan ma bogactwa naturalne, rozwijał się przemysł i potrzeba było inżynierów itp. Przynajmniej taka była oficjalna narracja Związku Radzieckiego. Później także oni – i to bardziej niż Polacy – stanowili element „niepewny”, gdyż władze ZSRR obawiały się po aneksji Kresów, że odegrają rolę „piątej kolumny” – szpiegów dla Niemiec. To wspólne cierpienie Polaków i Niemców traktowanych od czasów wojny jak niewolnicza siła robocza sprawiło, że ich potomkowie do dziś żyją w harmonii i zgodzie.

 

Ks. Andrzej Szczęsny

Misjonarz z archidiecezji gnieźnieńskiej, proboszcz parafii pw. Michała Archanioła w Ałma-Acie w Kazachstanie

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 26/2026

W druku ukazał się pod tytułem: 90. rocznica deportacji Polaków