Buntowniczy garb

Na Instragramie ma profil, który nazywa się po prostu „thisispattismith”. O swojej codzienności pisze poezją. Patti Smith w przyszłym roku kończy 80 lat, rozpoczyna europejską trasę i pisze kolejną autobiografię.
Czyta się kilka minut
Patti Smith w czasie koncertu w Berlinie, 11 lipca 2025 r. Urodzona w 1946 r. Amerykanka uważana jest za jedną z najważniejszych kobiet w historii rocka | fot. IMAGO/East News
Patti Smith w czasie koncertu w Berlinie, 11 lipca 2025 r. Urodzona w 1946 r. Amerykanka uważana jest za jedną z najważniejszych kobiet w historii rocka | fot. IMAGO/East News

Wpisy są krótkie, informują o wdzięczności ze spotkań: tych dawnych, osób, które zmarły, a także tych, które towarzyszą jej swoją przyjaźnią. I tych, którym zawdzięcza to, kim jest: artystom. Lubi odwiedzać miejsca, gdzie tworzyli, i te, gdzie spoczywają w wiecznym śnie. Potrafi ją olśnić cumulus nad Stambułem, gdzie zagrała koncert, światło pochmurnego dnia w Wenecji, zobaczyć cud w srebrnym kwiatku mniszka pod nogami. Każdego dnia otwiera zeszyt i pisze, popijając kawę. W kawiarni w Nowym Jorku, Wiedniu, Paryżu. A nawet gdzieś pomiędzy Słupskiem a Ustką. To tam, w Dolinie Charlotty, Patti Smith zapisze ten metaforyczny zwrot, który stanie się osią książki: „buntowniczy garb”. Nosi go całe życie.

Patti Smith w przyszłym roku kończy 80 lat, rozpoczyna europejską trasę (osiem lipcowych koncertów zakończy występ w rzymskim Circo Massimo) i pisze kolejną autobiografię. Chleb aniołów właśnie ukazał się po polsku. Po nagradzanych Poniedziałkowych dzieciach i późniejszym Pociągu linii M, Patti Smith wraca do minionych lat i ludzi, którzy umarli. Pisze, jakby chciała zdążyć zatrzymać na papierze jeszcze to i to. Swój świat. Nad Chlebem aniołów unosi się świadomość przemijalności wszystkiego i wiara w sens sztuki.

Dziecko

Dzieciństwo Smith mitologizuje, ale czy tak się nie dzieje, gdy patrzy się na nie z tak daleka? Zwłaszcza, gdy było szczęśliwe? Bo choć była dzieckiem nadzwyczaj chorowitym i przeszła wszystkie choroby zakaźne i zaraźliwe, a niektóre bardzo ciężko, to była kochana. Nie przelewało się, powojenne czasy, bieda, ciągłe przeprowadzki, ojciec z traumą, ale wokół tyle ciekawego świata, nawet jeśli wśród ruder, pustych ulic i zaśmieconych zaułków. „Nie chciałam dorosnąć. Nie aspirowałam do członkostwa w świecie dorosłych wypełnionym niekończącymi się obowiązkami. Chciałam swobodnie biegać i sala po sali tworzyć budowlę własnego świata” – pisze o tym czasie.

Długonoga chłopczyca miała szczęście: jej rodzice potrafili dostrzec w niej kogoś wyjątkowego i zrozumieć jej wrażliwość. Sami niewykształceni intuicyjnie akceptowali jej potrzeby: kupowali książki, choć nie było ich stać na ubranie, zabierali do muzeum za oszczędności, wyrozumiale reagowali na chwile nieobecności, podczas których wyobraźnia kilkuletniej Patti szybowała w przestworzach. „Mama robiła wszystko, by mnie okiełznać a jednocześnie nieświadomie dawała mi instrukcje latania” – napisze Smith. I właśnie dzięki temu spotyka sztukę, która zmienia jej życie. Picasso i Modigliani w muzeum sztuki w Filadelfii, Samolubny olbrzym Oscara Wilde’a, aria z Madame Butterfly, a w końcu poezję Artura Rimbauda. To on, zbuntowany, wiecznie młody poeta, który przełamał wszelkie schematy, upojony młodością i wolnością, stał się jej przewodnikiem, artystycznym guru.

I kiedy symbolicznie kończy się jej dzieciństwo, zrywa więzy, rzuca szkołę, porzuca rodziców i religię (razem z matką należały do Świadków Jehowy), oddaje nowo narodzone dziecko do adopcji i wyrusza z domu do Nowego Jorku, bo podjęła decyzję. Chce być artystką, chce żyć sztuką. Ma 19 lat.

Pieśniarka, żona, pisarka

Lata spędzone w słynnym Chelsea Hotel i związek z fotografem Robertem Mapplethorpem opisała w Poniedziałkowych dzieciach, teraz je umiejętnie streszcza w rozdziale poświęconym artystycznym spotkaniom z nowojorską bohemą lat 60.i 70. XX wieku. To czas, kiedy zanurzona w książkach pisarka i poetka ustępuje miejsce performerce improwizującej teksty przy dźwiękach elektrycznej gitary. Po wydaniu albumu Horse, na którym śpiewa słynne słowa: „Jezus umarł za czyjeś grzechy, ale nie za moje”. „Oznajmiłam w ten sposób, że jestem w pełni odpowiedzialna za własne wybory w życiu i sztuce” – komentuje w książce. Z powodu tego wersu była krytykowana przez środowiska katolickie, gdy miała występować w 2014 roku w jednym z mediolańskich kościołów.

I tak już dawno zmieniła ten wers, „Jezus umarł za czyjeś grzechy, dlaczego nie moje?”, co i tak przecież nie jest jakimś wyznaniem przekonania, ale poszukiwaniem. Stało się to po dramatycznym wypadku, kiedy podczas koncertu spadła ze sceny i złamała sobie kręgosłup w kilku miejscach. Podczas rekonwalescencji oglądała w kółko Ewangelię według świętego Mateusza Piera Paola Passoliniego, który, „na nowo rozbudził we mnie przemyślenia o pierwotnych intencjach Chrystusa”. Wpatrzona w obraz Delacroix przedstawiający Marię Magdalenę, nagrywa płytę Wave, której tytułowy utwór poświęciła zmarłemu papieżowi Janowi Pawłowi I. „Polubiłam go za czystość charakteru” – napisała.

I wtedy, gdy trwa w permanentnej trasie koncertowej, podczas której oklaskują ja tłumy, postanawia znowu odejść. Porzuca karierę i rock’n’rolla, zakłada rodzinę, rodzą się się dzieci, a ona pozwala rozwijać się swojemu mężowi i miłości. Wtedy rodzi się pisarka.

Pożegnania i poszukiwania

W ostatniej części książki Patti Smith żegna ukochanych. Umierają jej najbliżsi: mąż, brat, ojciec, matka, przyjaciele. Uczucie melancholii pożegnań jest dojmujące. Pogrzeb za pogrzebem. Ratuje ją pisanie: „dałam się porwać podniecającej gorączce pisania”. Wraca na scenę, wyrusza w podróże. Ze swoimi notesami, w których notuje ulotne chwile. I można powiedzieć, że tak jest do dziś. Teraz występuje często razem ze swoimi dziećmi: synem i córką. Odnalazła pierwszą córkę, tę, którą urodziła w wieku 19 lat. Odnalazła też swoich przodków, o których nie miała pojęcia. Jest starszą panią, która wciąż nosi „buntowniczy garb”. Przeciera ścieżki, które zasypał czas.

„Przyciskając ucho do poduszki, powtarzam tętniące zdanie: My, którzy przestaliśmy wierzyć. Kiedy je napisałam i dlaczego? Niepokoi mnie ono. Czy naprawdę czułam się tak dłużej niż przez kilka smętnych chwil? (…) Wieczorem, szykując się do snu, czuję ciepło rozlewające mi się po twarzy. Najpierw mnie ono przeraża, jest tak, jakby ogarniała mnie gorączka, ale po chwili poddaję się i opróżniam umysł. Pokój zdaje się wypełniać nieproszony, oświecający dialog.

– Czym jest Bóg?

– Obecnością w obliczu cierpienia”.

Całe jej życie było duchową podróżą, więc nic dziwnego, że teraz to zapisuje.

Kuratorzy tegorocznego Pawilonu Watykańskiego na Weneckim Biennale zaprosili Patti Smith do jego współtworzenia (wśród zaproszonych artystów są m.in. Meredith Monk, Brian Eno czy Otobong Nkanga). Zaśpiewała podczas inauguracji. To nie był koncert, raczej kontemplacyjna muzyka, „dźwiękowa modlitwa” zainspirowana parafrazą słów św. Hildegardy z Bingen: „Ucho jest okiem duszy”. Wystąpiła w XVII-wiecznym kościele Santa Maria di Nazareth, gdzie wykonała specjalnie na tę okazję napisane utwory, które były deklamacją na tle elektronicznych dźwięków muzyki. Ci, którzy jej wysłuchali, pisali, że było to doznanie mistyczne. Jej częste kontakty z Kościołem katolickim mogą wydawać się dziwne: w końcu to buntowniczka. Czuła dużą bliskość z papieżem Franciszkiem, który po spotkaniu podczas audiencji zaprosił ją, by zaśpiewała podczas bożonarodzeniowego koncertu w Watykanie.

Patti Smith wciąż staje w obronie uciśnionych, swoją sztuką upomina się o odrzuconych, wygnanych, poszkodowanych, zranionych przez społeczne i polityczne niesprawiedliwości.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 28/2026