Ale zanim szkoła otrzymała imię znanego rzeźbiarza i pedagoga, zanim wykształciła sławnych artystów, już miała za sobą renomę zbudowaną na wieloletniej pracy wybitnych twórców. Można śmiało powiedzieć, że to miejsce dla Zakopanego kulturotwórcze, związane z miastem pod Giewontem ściśle i nierozerwalnie. Nigdzie indziej nie mógłby zaistnieć taki fenomen, żadna inna szkoła średnia w naszym kraju nie jest tak znana i tak ważna w całej historii swojego istnienia. A mija właśnie 150 lat, odkąd otworzyła swoje podwoje przed pierwszymi uczniami. O jej uczniach, o nauczycielach, o systemie pedagogicznym i oczywiście o twórczości, jaką zrodziła, można by napisać grubą i porywającą książkę: to opowieść wiodąca od wiejskiej szkółki, przez instytucję nagradzaną w Paryżu w 1925 roku, po powojenne czasy zakopiańskiego „Plastyka” i wywodzących się z niego najsłynniejszych polskich artystów. Aż dziwne, że taka publikacja jeszcze nie powstała, bo to też zbiór fascynujących życiorysów. Na razie można odwiedzić willę „Oksza”, w której zebrane zostały prace: rzeźby, przedmioty rzemiosła artystycznego, sztuka osób związanych ze szkołą. Wystawa „Nasza rzecz” potrwa przez całe lato aż do jesieni i niech nikt nie myśli, że to tylko lokalna ciekawostka. Kuratorką jest dr hab. Katarzyna Chrudzimska-Uhera (przygotowuje książkę opowiadającą losy szkoły), a na plakacie zdjęcie słynnych pedagogów już po śmierci Kenara. Stoją obok siebie w grupie i patrzą w górę między innymi: Grzegorz Pecuch, Antoni Rząsa, Władysław Hasior, Tadeusz Brzozowski.
Czasy Neużila
10 lipca 1876 roku w jednej z izb w chałupie Walczaka przy Kościeliskiej rozpoczęła działalność prywatna Szkoła Snycerska, którą prowadził góral z Olczy Maciej Marduła. Finansowało ją Towarzystwo Tatrzańskie, tyle że wkrótce środków zabrakło, więc zwrócono się o pomoc do rządu wiedeńskiego z wnioskiem o upaństwowienie szkoły. I tak właśnie powstała Cesarsko-Królewska Szkoła Zawodowa Przemysłu Drzewnego, do Zakopanego wysłano Franciszka Neużila, który miał szkolę zorganizować. Z chałupy Walczaka uczniowie przenieśli się do Kuźnic, a w 1883 roku do nowo wybudowanego drewnianego budynku przy Krupówkach, gdzie do dziś znajduje się Zespół Szkół Budowlanych. Nie zobaczymy go ze słynnej ulicy, skutecznie zakrywa go szereg sklepików z butami, piwem i oscypkami. Przyjechali nowi nauczyciele, początkowo cudzoziemcy, otwarto specjalizacje: rzeźby figuralnej, ornamentalnej, stolarstwa meblowego, ciesielstwa. Szkoła cieszyła się uznaniem, bo dawała zawód i pracę. Uczniowie w większości wywodzili się z ludu, przeważnie byli to górale, ale wkrótce o szkole było coraz głośniej, więc przyjeżdżali tu po naukę uzdolnieni chłopcy z Galicji i nie tylko. Wyposażenie było nowoczesne, tak że mogła konkurować pod tym względem z krakowską Szkołą Sztuk Pięknych. Neużil od razu zauważył, że większość jego uczniów to analfabeci i zobaczył konieczność nauczania ogólnego z dodatkiem przedmiotów zawodowych, jak rysunek techniczny, rysunek ornamentalny, nauka form architektonicznych. Szkoła wprawdzie odnosiła sukcesy na wystawach galicyjskich i wiedeńskich, a o jej wyrobach mówiono „śliczne cacka”, tyle że nie miały nic wspólnego z tradycyjnym wzornictwem góralskim, którego oryginalność dostrzegł Stanisław Witkiewicz. Witkiewicz, malarz i krytyk, zamieszkał w Zakopanem w 1886 roku i od razu zwrócił uwagę na podhalańskie motywy, które postanowił zastosować w architekturze. Tak powstał styl zakopiański. Wtedy także miał miejsce konflikt między nim a Neużilem, którego Witkiewicz oskarżał o bezmyślne małpowanie niemieckiego stylu alpejskiego. To Witkiewicz uznał, że szkoła powinna być wylęgarnią talentów, ale wykorzystujących miejscową polską kulturę. W 1901 roku dyrektorem szkoły został Stanisław Barabasz, który współpracował z Witkiewiczem nad stylem zakopiańskim. Wówczas wielu uczniów towarzyszyło Witkiewiczowi przy budowie kolejnych domów i tworzeniu ich wyposażenia. Jednym z nich był Wojciech Brzega, który był jednym z wykonawców projektów ojca Witkacego, a później także nauczycielem w Szkole Przemysłu Drzewnego. Oprócz niego warto też wspomnieć takie nazwiska jak: Karol Kłosowski czy Stanisław Gałek, i podkreślić, że właśnie wtedy wokół szkoły zaczęło się tworzyć środowisko artystyczne Zakopanego.
Czasy Stryjeńskiego
Lata 20. XX wieku to czas wielkich sukcesów i reformy pedagogicznej, którą rozpoczął Karol Stryjeński jako nowy dyrektor. Znany już wówczas rzeźbiarz i architekt (a także mąż najpopularniejszej w tym okresie polskiej artystki, Zofii) doprowadził do tego, że szkoła za pokazane na Światowej Wystawie Sztuk Dekoracyjnych w Paryżu 1925 roku metody nauczania zdobyła najwyższe nagrody. Stryjeński odmłodził personel szkoły, porzucił wszelkie wiedeńskie naleciałości i otworzył umysły uczniów na współczesne style artystyczne. Przyszedł bowiem do Zakopanego z doświadczeniem uzyskanym w „Warsztatach Krakowskich”, gdzie zwracano uwagę na wolność twórczą i uwolnienie od schematyzmu. Stryjeńskiemu udało się przekazać uczniom wartość tradycji i możliwość połączenia jej z nowoczesnymi nurtami w sztuce, zwłaszcza z art deco. A szkoła z rzemieślniczej przekształciła się w artystyczną z naciskiem na indywidualne podejście do ucznia. Stryjeński uważał, że w każdym dziecku drzemią wartości twórcze, trzeba tylko umieć je z niego wydobyć. Jego eksperyment polegał na tym, żeby uczniowie tworzyli sami „co im w duszy gra”, nie oglądając żadnych reprodukcji i nie korzystając ze wzorników. Zresztą anegdota mówi, że zaraz po nominacji na dyrektora razem z uczniami powyrzucał wszystkie gipsowe modele, które pamiętały jeszcze czasy Neużila i były symbolem wiedeńskiego bezguścia. Styl pedagogiczny Stryjeńskiego niestety nie był później kontynuowany, aż do powojennych czasów, kiedy to dyrektorem szkoły został jego uczeń i późniejszy nauczyciel, Antoni Kenar.
Czasy Kenara
Po wojnie Szkoła Przemysłu Drzewnego rozbiła się na dwie placówki: Technikum Budowlane oraz Liceum Plastyczne, którego dyrektorką została Halina Kenarowa (nauczała także historii sztuki), a potem Antoni Kenar. Kenar, absolwent rzeźby krakowskiej ASP, gdzie także był profesorem, okazał się przede wszystkim niezwykłym pedagogiem. W niełatwych powojennych czasach udało mu się stworzyć dla wielu chłopaków warunki pełne ciepła i zrozumienia. Jego uczniami byli m.in. Antoni Rząsa, Władysław Hasior czy Grzegorz Pecuch, późniejsi nauczyciele. Kenar uważał, że sztuka ma wymiar misyjny, a wymagał od artysty odpowiedzialności. O swoim powołaniu mówił: „Moim zadaniem jest dmuchać z całej siły w każdą iskierkę powierzoną mojej opiece”. Każdy uczeń był dla niego osobnym światem, ze swoimi przeżyciami i tradycją, z jakiej wyrósł. Każdego traktował poważnie i uważnie. Czytał w nich jak w otwartej księdze – pisała we wspomnieniach Halina Kenar. Budził zaufanie, bo obdarzał zaufaniem. Mawiał: „Dajcie mi najgorszych chuliganów, a podejmę się z nich zrobić świetnych ludzi”. Dla Kenara wychowanie artysty łączyło się z wychowaniem moralnym, dużo mówił o wartości sumienia, o uczciwości. „Sztuka to sprawa sumienia – powtarzał często swoim uczniom. – Kto ma sumienie, będzie zawsze szukał prawdy. A w sztuce chodzi przecież o prawdę, o nic więcej. Więc trzeba jej szukać. Kto odnajdzie ją w życiu, znajdzie ją i w sztuce”. Ponieważ sztuka ma służyć drugiemu, więc Kenar uczył młodzież tej służebności. Tradycją szkoły stało się ozdabianie grobów na starym cmentarzu na Pęksowym Brzyzku w dzień Wszystkich Świętych, a potem także projektowanie nagrobków. To uczniowie Kenara są autorami wielu z nich. „Nie naśladować, być sobą” – powtarzał Kenar i to bezsprzecznie dzięki niemu swoją drogą artystyczną poszli tacy artyści jak Hasior czy Rząsa, którzy wychowywali kolejne pokolenia absolwentów „Kenara” – bo tak zaczęto nazywać zakopiańskie liceum plastyczne. Od czasu Kenara do dzisiaj siedzibą szkoły jest budynek „Strug” przy Kościeliskiej. A w „Okszy” zgromadzono prace kilku pokoleń uczniów, które pokazują, jak rozwijało się pod Tatrami wzornictwo, rzemiosło i sztuka. Większość z tych przedmiotów przechowywana jest w magazynach szkolnych, więc będzie okazja do tego, żeby docenić to, co pochowane. Na przykład m.in. ołtarz wykonany przez uczniów jeszcze w 1893 roku, albo replikę innego, autorstwa Jana Szczepkowskiego, który był pokazywany w Paryżu w 1925 roku, zdobył Grand Prix i został zakupiony przez rząd francuski. Poza tym zabawki zaprojektowane i wykonane przez uczniów Kenara, ceramikę i tkaniny, a także prace Rząsy i Hasiora.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













