Zabili chłopaka, policja skuła ofiarę. Wielka Brytania wrze po śmierci Henry’ego Novaka

Osiemnastoletni Henry Novak został śmiertelnie raniony nożem, a interweniująca policja skuła… jego samego. Po wyroku dla sprawcy i oficjalnych przeprosinach służb w Wielkiej Brytanii wybuchła debata o polityce migracyjnej, ideologicznym uwikłaniu policji i rosnących napięciach społecznych. Na sprawie politycznie zyskuje Nigel Farage.
Czyta się kilka minut
Piotr Zaremba, publicysta magazynu „Plus Minus” i portalu Interia | fot. Magdalena Bortkiewicz
Piotr Zaremba, publicysta magazynu „Plus Minus” i portalu Interia | fot. Magdalena Bortkiewicz

Oglądamy któryś dzień z kolei emocje związane z historią śmierci osiemnastoletniego brytyjskiego studenta polskiego pochodzenia Henry’ego Novaka. W Wielkiej Brytanii eksplodowały one zamieszkami. U nas buzują tylko w necie, ale coraz mocniej.

Przyznam, że nawet ja, człowiek o złych konserwatywnych skłonnościach, na początku nie do końca wierzyłem w tę opowieść, obecną w social mediach od dawna. Sikh miał zabić, noszonym podobno z powodów religijnych nożem, białego chłopaka. Przybyła policja uznała, że biały jest rasistą (bo tak opowiedział im napastnik). Zakuła śmiertelnie rannego, a on… skonał. Pomyślałem: to niemożliwe, pewnie przedstawiają nam wersję przerysowaną. Kiedy powtarzał ją Elon Musk, uznałem, że potentat nie musi być w tej sprawie dobrze poinformowany.

Wyrok dożywotniego więzienia dla zabójcy i oficjalne przeprosiny policji pokazały, że wszystko się niestety zgadzało. Premier Wielkiej Brytanii, labourzysta Keir Starmer, oznajmił, że jest „jako ojciec siedemnastolatka” tak wstrząśnięty, że aż mu się zrobiło niedobrze. 

Zarazem nie ma zapowiedzi rewizji systemu. Szef brytyjskiego rządu zapowiedział, że wątek przeczulenia policji na punkcie „rasizmu” białych będzie badany. Ale odmówił uznania, że widzi ten problem. Policjanci będący sprawcami tej „pomyłki” pracują tam, gdzie pracowali. Demonstranci domagają się poniesienia przez nich odpowiedzialności. 

Dodajmy, że tłumacząca się minister spraw wewnętrznych Shabana Mahmood jest muzułmanką, co rodzi pytanie o jej osobiste nastawienie. Ta sama pani pacyfikowała gorliwie poprzednią falę demonstracji, kiedy czarnoskóry zamordował małe dziewczynki, między innymi to jej zawdzięcza Wielka Brytania masowe represje wobec autorów internetowych wpisów.

Ta wrzawa wzmacnia pozycję lidera antyimigranckiej opozycji Nigela Farage’a. Zarazem najmocniej krytykują brytyjskie obyczaje politycy amerykańscy, do Elona Muska dołączył wiceprezydent J. D. Vance. Mówią oni o niekontrolowanej migracji jako źródle zła. Z tym uporać się niełatwo, kolejne rządy brytyjskie szybko się poddawały. Ten Starmera dodaje do tego swoją wywiedzioną z politycznej poprawności „antyrasistowską” nadgorliwość. Migrantów jest coraz więcej, są coraz pewniejsi siebie, ale winni są zawsze biali. Takie rozumowanie zaszczepiono policji. Vance nazwał to „samonienawiścią”. Widzę w niej jedno z szaleństw epoki grożących autodestrukcją cywilizacji.

W Polsce lewicowy pisarz Ziemowit Szczerek poucza w odpowiedzi, że gdyby nacjonaliści nie atakowali kolorowych, policja nie byłaby nadgorliwa. W rzeczywistości owe antyimigranckie siły nigdy nie były w Wielkiej Brytanii silne, aż do teraz. Czyli do momentu, kiedy coś się trwale zmieniło w strukturze społecznej i stosunkach w Wielkiej Brytanii. Najbardziej we wpisie literata Szczerka uderza mnie coś jeszcze. On jest cały produktem wojującej ideologii, która nie odpuści, nie przyzna się do ćwierci błędu. Nie ma w niej za to empatii wobec ofiary, czyli Henry’ego Novaka. Szczerek jego losem nie zawraca sobie głowy. Drwa rąbią, więc…

Jak szybko podobne sytuacje dotrą do Polski? I jak sobie z nimi będzie radzić polskie państwo? Migrantów mamy na razie niewielu. Ale w Lublinie student z Zimbabwe zaatakował w knajpie butelką Polaka. To miasto sprowadza masowo z Afryki kandydatów na studia w miejscowych prywatnych uczelniach. Zarabiają te uczelnie, dotknięte niżem demograficznym, zarabia Lublin. Nie umiem, z kolei inaczej niż prawicowe telewizje, ocenić samego incydentu. Ale już się pojawiły zarzuty, że czyn został przez policję zakwalifikowany zbyt łagodnie, a sprawca powinien być deportowany...

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 24/2026

W druku ukazał się pod tytułem: „Antyimigrancka" nadgorliwość policji